Internauci zwrócili uwagę na zdjęcie, które pojawiło się w mediach społecznościowych – pokazuje ono pole oraz tabliczkę informującą o tym, że każdy może zbierać porzeczkę za darmo i bez pytania o zgodę. Fotografię zamieścił w sieci sam właściciel pola, Piotr Balcerz z Kiełczewic Maryjskich w gminie Strzyżewice. Mężczyzna, dzieląc się swoimi zbiorami, chce ograniczyć koszty – nie stać go bowiem na zbiór owoców, który przy obecnych warunkach możliwy jest jedynie przy wykorzystaniu kombajnu.
Jak powiedział plantator w rozmowie z Polskim Radiem Lublin, „nie ma sensu zbierać, dokładać i jeszcze dźwigać skrzynki”. - Wystarczająco zainwestowałem w nawozy, opryski, utrzymanie plantacji - dodał, podkreślając, że cena w skupie jest taka, że gdyby zebrał owoce, starczyłoby na opłacenie kombajnu. Zaproponowano mu 40 groszy za kilogram.
Jak przyznał Piotr Balcerz, „nie chce powiększać strat”.
Czytaj więcej
Rządzący doskonale zdają sobie sprawę, że sukces w wyborach, czyli trzecia kadencja, zależeć będzie właśnie od mobilizacji wyborców na terenach poz...
Problemy ze zbiorem porzeczki
Na razie nie ma interwencyjnego zbioru porzeczki. Na pomoc państwa mogą liczyć obecnie plantatorzy malin.
Rafał Romanowski, wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi, zapewnił jednak 11 lipca, że służby państwowe będą monitorować rynek owoców jagodowych. Dodał, że plantatorzy muszą uzyskiwać za owoce satysfakcjonujące ceny. - Nie możemy się biernie przyglądać - podkreślił. Romanowski wskazał, że wkrótce rozpocznie się zbiór porzeczki, borówki amerykańskiej, których Polska jest dużym eksporterem. Podkreślił również, że polscy plantatorzy "muszą uzyskiwać takie ceny za swoje płody, które będą ich satysfakcjonowały".
- Sytuacji na rynku malin i owoców miękkich jest trudna - dodał minister rolnictwa Robert Telus. W minionym roku ceny skupu sięgały 20 zł za kilogram, obecnie to nawet 4 zł. Minister zapowiedział, że rząd planuje podjęcie działań interwencyjnych.