„Podczas nabożeństwa w piątki każdego tygodnia oraz w dnie uroczystych świąt duchowni muzułmańscy odmawiać będą modlitwy za pomyślność Rzeczypospolitej i Jej Prezydenta” – brzmi jeden z przepisów ustawy o stosunku państwa do Muzułmańskiego Związku Religijnego RP. Regulacja pochodzi z 1936 roku i należy do najstarszych wciąż obowiązujących. Można z niej też m.in. dowiedzieć się, że siedzibą muftiego jest Wilno. Wkrótce ustawa ma trafić do lamusa. MSWiA chce zastąpienia ją nową.

Zgodnie z konstytucją uchwalenie takiego aktu powinno być poprzedzone zawarciem umowy z przedstawicielami kościoła lub związku wyznaniowego. I rzeczywiście, do Kancelarii Premiera wpłynął w tej sprawie wniosek Muzułmańskiego Związku Religijnego. Premier Mateusz Morawiecki upoważnił ministra spraw wewnętrznych Mariusza Kamińskiego do prowadzenia negocjacji, a w MSWiA zatwierdzono wewnętrzny tryb procedowania nad umowami i projektami ustaw, dotyczącymi związków i kościołów wyznaniowych.

Sytuacja Muzułmańskiego Związku Religijnego jest szczególna

Muzułmański Związek Religijny nie byłby jedynym, który dostałby nową ustawę. Procedura została uruchomiona w związku z wnioskiem Wschodniego Kościoła Staroobrzędowego, który działa na podstawie rozporządzenia prezydenta Ignacego Mościckiego z 1928 roku. Jednak sytuacja Muzułmańskiego Związku Religijnego jest szczególna. Po pierwsze, jego członkami są głównie Tatarzy, zamieszkujący polskie ziemie od setek lat, których niektóre rody mają ogromne zasługi dla Rzeczypospolitej. Po drugie, w związku ma miejsce konflikt.

Wiąże się on z osobą muftiego Tomasza Miśkiewicza. Został wybrany w 2004 roku, co dla Tatarów było dużym wydarzeniem, bo w swojej historii związek miał tylko jednego muftiego: wybranego w 1925 roku Jakuba Szynkiewicza. Znaczna część Tatarów szybko zaczęła jednak krytycznie oceniać działania Miśkiewicza, a w 2012 roku Wszechpolski Kongres Muzułmanów podjął uchwałę o pozbawieniu go stanowiska.

Państwo wciąż uznaje go jednak za muftiego. Powodem jest właśnie ustawa z 1936 roku, w której zgodnie z duchem sanacyjnym zapisano, że funkcja muftiego jest dożywotnia. Problem w tym, że Miśkiewicz był wybrany wbrew przepisom tej samej ustawy, bo m.in. nie miał wymaganych 40 lat. Dlatego jeden z przeciwników Miśkiewicza Bronisław Talkowski, przewodniczący gminy wyznaniowej w Kruszynianach, mówi, że nie powinien być uznawanym za muftiego przez rząd. – Państwo powinno szanować autonomię związku i decyzję kongresu, jego najwyższego organu – uważa.

Rozstrzygnięcie, czy funkcja muftiego ma być wciąż dożywotnia, będzie największym wyzwaniem, przed którym stanie rząd

Inaczej uważa rzecznik związku Musa Czachorowski. – Równie dobrze można by wymagać od państwa, by nie uznawało dożywotnio pełnionej funkcji papieża w Kościele katolickim – komentuje.

Gra toczy się w rzeczywistości o pieniądze, bo mufti certyfikuje żywność eksportowaną do krajów muzułmańskich. Rozstrzygnięcie, czy funkcja muftiego ma być wciąż dożywotnia, będzie więc największym wyzwaniem, przed którym stanie rząd. Tak dużym, że część Tatarów wątpi, czy nowa ustawa w ogóle powstanie.

A czy rzeczywiście muzułmanie modlą się co piątek za Andrzeja Dudę? Na to pytanie Musa Czachorowski nie odpowiada wprost. – Modlitwy raczej nazwałbym spontanicznymi, na zasadzie, że znajdujemy się w określonym miejscu i czujemy związek z całym społeczeństwem – mówi.