Sąd Rejonowy w Passau skazał 53-letniego kierowcę na grzywnę po tym, jak w sierpniu zeszłego roku mężczyzna został przyłapany na pokazywaniu środkowego palca w kierunku radaru mierzącego prędkość aut na A3 - podały niemieckie media.

Mężczyzna nie przekraczał prędkości. Według policji, która w tym czasie znajdowała się w radiowozie z radarem, robił to inny kierowca, który wyprzedzał 53-latka. Jednak analizując zdjęcie, funkcjonariusze odkryli wulgarny gest wolniejszego kierowcy i założyli mu sprawę.

Kierowca początkowo wniósł sprzeciw, a sprawa ciągnęła się przez dziewięć miesięcy. Jednak ostatecznie mieszkaniec Bawarii wycofał sprzeciw do nakazu karnego. Został skazany na 50 stawek dziennych w wysokości 100 euro, za dwa zarzuty obraźliwego zachowania. W sumie ma więc do zapłacenia 5 tys. euro.

Czytaj więcej

Artur Bartkiewicz: Szaleni kierowcy wiozą śmierć

W liście do funkcjonariuszy mężczyzna napisał, że żałuje incydentu i przeprosił. Policja stwierdziła tymczasem, że „nie było to drobne wykroczenie” i że wyrok mógł być „jeszcze bardziej drastyczny”.

W Niemczech osobom, które pozwalają sobie na wulgarne gesty w czasie jazdy, grozi nawet rok więzienia. Mówi o tym art. 185 Kodeksu karnego (StGB). Skazanie nie jest jednak proste. Obywatele mogą złożyć skargę, jeśli ktoś pokaże im środkowy palec w czasie jazdy. Muszą wówczas jednak mieć na to żelazny dowód, albo liczyć na zeznania świadków. Karane jest nie tylko wykonywanie wulgarnych gestów, ale także obrażanie werbalne.