Firma Maspex z Wadowic jest producentem napoju energetycznego Tiger Energy Drink. Codziennie na instagramowym profilu produktu pojawia się nowa kartka z kalendarza, która nawiązuje do przypadającego danego dnia święta lub rocznicy.
Podobnie było 1 sierpnia, w 73. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Zamieszczona tego dnia grafika przedstawia środkowy palec owinięty w czerwoną kokardę. Pod zdjęciem zamieszczono podpis "Chrzanić to, co było. Ważne to, co będzie".
Dowiedz się więcej » "Chrzanić to". Oburzająca reklama napoju Tiger w sieci
"W związku z zamieszczoną 1 sierpnia 2017 r. w serwisie Instagram komunikacją napoju Tiger, chcemy bardzo szczerze przeprosić wszystkich, lecz przede wszystkim samych Powstańców. To nie powinno się nigdy zdarzyć" - napisała w oświadczeniu manager ds. Komunikacji Korporacyjnej w firmie Maspex Dorota Liszka.
"Niezależnie od historycznych ocen, wszyscy zgadzamy się, że Powstańcom i Miastu, które tak heroicznie walczyło o wolność, należy się ogromny szacunek i pamięć. Jesteśmy polską firmą zatrudniającą tysiące ludzi, którym każdego roku 1 sierpnia o godzinie 17 serca biją tak samo mocno. Tym bardziej ubolewamy nad tą sytuacją" - dodała, jednocześnie informując, że firma bierze pełną odpowiedzialność za kontrowersyjną reklamę.
Zapowiedziała, że osoby odpowiedzialne za tę reklamę poniosą konsekwencje. Już wcześniej Maciej Łapiński, client service director w J. Walter Thompson, przekazał w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl, że obie osoby odpowiedzialne za post na Instagramie nie pracują już w agencji. Za sytuację przepraszał też Krzysztof Pawiński, prezes Maspex Wadowice. - Jestem zszokowany reklamą Tigera. Brak mi słów. Jako współwłaścicielowi firmy produkującej Tigera jest mi po prostu wstyd - napisał na Twitterze.
Dorota Liszka zapewniła, że "błąd uda nam się przekuć w coś dobrego". Zadeklarowała przekazanie pół miliona złotych na pomoc żyjącym Powstańcom, w ramach zbiórki „Pomoc dla Powstańców”, organizowanej przez Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej.
Potwierdzenie przelewu opublikował na Facebooku zaangażowany w zbiórkę dziennikarz TVN Filip Chajzer. - Każda, nawet najgłupsza decyzja może mieć swój happy end. Oto i on - skomentował.
W ubiegłym roku Chajzerowi udało się zebrać 300 tys. zł. Dwa dni temu informował, że w tym roku zebrana kwota jest już dwukrotnie większa.
Finał akcji zaplanowano na 2 września.