"Mój gladiator rzucił tarczę i zyskał swoje skrzydła o 2.30. Kocham Cię" - napisał ojciec dziecka.
Alfie Evans podtrzymywany był przy życiu dzięki podłączeniu do specjalnej aparatury. Dwulatek cierpiał na niezidentyfikowaną chorobę neurologiczną. Schorzenie spowodowało zniszczenie 70 procent mózgu chłopca.
W poniedziałek sąd zdecydował, że stan zdrowia nie rokuje poprawy i należy zaprzestać podtrzymywania Alfiego przy życiu. We wtorek rano chłopiec został odłączony od respiratora, okazało się jednak, że oddycha samodzielnie.
Kontynuację opieki proponował szpital Dzieciątka Jezus w Rzymie, lecz sąd nie wydał zgody na wyjazd. Rodzice odwoływali się, jednak sąd apelacyjny podtrzymał tę decyzję.
Wczoraj rodzina poinformowała, że będzie dalej współpracowała z lekarzami w Liverpoolu. Poproszono osoby zgromadzone pod szpitalem o rozejście się.
Sprawą Alfiego Evansa zajmowali się także polscy politycy. Wsparcie dla rodziny dwulatka deklarował prezydent Andrzej Duda, a na wniosek Beaty Szydło sprawa była omawiana podczas posiedzenia rządu.