"Niepełnosprawni i ich rodzice decydują właśnie czy wyjść z Sejmu" - napisał dziennikarz RMF FM na Twitterze. - Nie kończymy. Zawieszamy - miała powiedzieć mu Iwona Hartwich, jedna z protestujących w Sejmie kobiet.

Hartwich w rozmowie z dziennikarzem RMF FM zapowiedziała, że konferencja protestujących rodziców ma odbyć się o 14:30. Hartwich zastrzegła jednak, że decyzja o tym, czy protest zostanie zawieszony jeszcze nie zapadła.

Ok. godziny 10:36 Hartwich poinformowała, że protestujący jednomyślnie podjęli decyzję o opuszczeniu Sejmu. Dodała, że o powodach decyzji protestujący poinformują w czasie konferencji prasowej. Zasugerowała jednak, że jednym z powodów była troska o zdrowie niepełnosprawnych biorących udział w proteście.

Hartwich dodała, że protestujący zaczęli rozważać zawieszenie protestu od momentu, gdy "zostały poszarpane" przez straż marszałkowską (chodzi o wydarzenia sprzed kilku dni, gdy straż marszałkowska nie pozwoliła protestującym na wywieszenie baneru za oknem sejmowego budynku).

Hartwich mówiła też, że protestujący "nie zostali potraktowani przez rządzących poważnie".

Protest niepełnosprawnych w Sejmie trwa od 40 dni. Protestujący przyszli do Sejmu z dwoma postulatami - zrównania wysokości renty socjalnej z minimalną rentą (to zostało zrealizowane) i przyznania ich dzieciom świadczenia rehabilitacyjnego w wysokości 500 zł, w gotówce.

Tego drugiego postulatu rząd nie zrealizował wskazując, że kosztowałoby to budżet 9-10 mld zł rocznie. Zamiast tego przyjęto ustawę gwarantującą niepełnosprawnym świadczenia rzeczowe, których wartość wyceniono na 520 zł miesięcznie.