Obie, jak widać z zapisu monitoringu przyjechały samochodem do centrum Pułtuska i poszły w stronę kładki na rzece.

W sobotę ok. 4 nad ranem samochód prowadzony przez 39-latkę zaparkował przy budynku straży miejskiej. Stąd kobieta z córeczką poszły w stronę ulicy Solnej, do kładki nad Narwią.

Te wydarzenia zarejestrowały kamery monitoringu straży miejskiej. Teraz śledczy ustalają, co wydarzyło później.

Czytaj więcej

Śmierć podczas półmaratonu pod Wrocławiem

- Policjanci zabezpieczają monitoring miejski, żeby odtworzyć całą tą drogę i to, co się potem stało, jak wysiadły z samochodu - mówiła RMF FM Monika Kosińska-Kaim z Prokuratury Rejonowej w Pułtusku.

Jej zdaniem zapis z monitoringu i jutrzejsza sekcja zwłok pozwolą ostatecznie wyjaśnić przyczynę tragedii.

Jeszcze w sobotę policjanci przesłuchiwali członków rodziny kobiety i jej córki. Na poniedziałek zaplanowana jest sekcja zwłok.

Wstępne oględziny nie wykazały na ciałach matki i córki żadnych obrażeń, ale szczegółowych informacji dostarczy właśnie sekcja zwłok.

Czytaj więcej

Złodziej wepchnął wózek z dzieckiem pod auto
Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

Zgłoszenie o wyłowieniu z rzeki Narew w Pułtusku ciała małego dziecka policjanci odebrali o 6 rano w sobotę. Zwłoki dziecka zauważył wędkarz i wezwał na miejsce służby.

Kilka godzin później, trzy kilometry dalej w miejscowości Strzyże inny wędkarz natrafił na ciało kobiety.

– Dostaliśmy informację od wędkarza informację o dryfującym ciele kobiety w wieku około 35 lat. Do działań zadysponowano niezwłocznie zastęp z łodzią. Strażacy podjęli ciało kobiety, przetransportowali do brzegu i przekazali policji. Ze względu na znaczne ślady opadowe, wszystko wskazuje na to, że ciało już dłuższy czas przebywało w wodzie – mówił kpt. Konrad Chrzanowski, rzecznik straży w Pułtusku.

W sobotę, po południu służby potwierdziły, że 39-letnia kobieta i 5-letnia dziewczynka odnalezione w Narwi przez wędkarzy to matka i córka - mieszkanki powiatu pułtuskiego.

Obie zostały zidentyfikowane. Wcześniej nikt nie zgłaszał zaginięcia dziecka, ani kobiety. Do bliskich dotarli sami policjanci.

Śledztwo w sprawie śmierci 39-letniej kobiety i jej pięcioletniej córki prowadzi Prokuratura Rejonowa w Pułtusku.