"Akcja ewakuacji obywateli Afganistanu, którzy pomagali Polsce w tym kraju, weszła w kolejny etap. Samolot LOT Polish Airlines właśnie odebrał ich z lotniska w Uzbekistanie i przewozimy ich w bezpieczne miejsce w Polsce" - informował wcześniej premier Mateusz Morawiecki.

Maszyna wylądowała na warszawskim Okęciu w środę późnym wieczorem.

"To oczywiście nie koniec naszej pomocy i kolejny transport zabierze pozostałe osoby. Chcemy też pomóc UE i NATO w dalszej ewakuacji" - deklarował szef rządu.

Czytaj także:
Prezydent wysyła polskich żołnierzy do Afganistanu

Wcześniej Morawiecki mówił, że samolotem Boeing Dreamliner 787 przyleci grupa ok. 50 osób.

Wiceszef MSZ Marcin Przydacz poinformował później, że wśród ewakuowanych z Afganistanu jest jedna Polka, pozostali to osoby współpracujące z Polakami i innymi państwami UE i NATO.

W czwartek wiceszef MON Wojciech Skurkiewicz powiedział w Polskim Radiu 24, że na pokładzie samolotu, który w środę wylądował w Warszawie, były też osoby z Niemiec i Holandii. - Zgodnie z poleceniem pana premiera bardzo mocno wspieramy inne instytucje, czy to NATO, czy UE - mówił. Dodał, że strona polska wykonała dwa loty z Kabulu do Uzbekistanu, a w sumie do Warszawy przyleciało blisko 80 ewakuowanych osób.

Czytaj także:
Talibowie liczą, że sąsiedzi oddadzą im samoloty

W niedzielę talibowie wkroczyli do pałacu prezydenckiego w Kabulu. Dwadzieścia lat po tym, jak utracił władzę w wyniku operacji sił międzynarodowych pod przywództwem USA, Taliban ponownie przejął kontrolę nad Afganistanem.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

Prezydent Afganistanu Aszraf Ghani opuścił kraj. W środę okazało się, że przebywa na terenie Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Tysiące Afgańczyków starają się uciec z kraju w obawie przed represjami ze strony talibów, które mogą ich czekać m.in. za współpracę z armiami państw Zachodu stacjonującymi do niedawna w ich kraju.