Nikai to kolejny japoński polityk, który apeluje o to, by Japończycy decydowali się na zakładanie rodzin z dziećmi w związku z kryzysem demograficznym nękającym Kraj Kwitnącej Wiśni.
Czytaj więcej:
Japonia wymiera. Do 2500 roku może umrzeć ostatni Japończyk
- W trakcie i po wojnie, kiedy ludzie cierpieli głód, nikt nie mówił, żeby nie mieć dzieci, bo to za duży kłopot - powiedział Nikai cytowany przez agencję Kyodo.
- Współcześnie niektórzy ludzie mają samolubne pomysły, żeby nie mieć dzieci - dodał.
Wcześniej o wzrost dzietności w Japonii apelował premier kraju, Shinzo Abe.
W maju parlamentarzysta Kanji Kato przekonywał, że kobiety powinny mieć wiele dzieci i ostrzegał osoby, które zdecydują się być singlami, że będą ciężarem dla społeczeństwa, gdy wejdą w wiek seniora.
W ostatnim sondażu 70 proc. Japończyków przyznaje, że chciałoby mieć więcej dzieci, ale zniechęcają ich do tego obawy o sytuacje finansową i kłopoty w pogodzeniu pracy z opieką nad dziećmi.
W Japonii, według raportu Nomura Research Institute, brakuje miejsca w przedszkolach i żłobkach dla ok. 350 tys. dzieci.
W 2017 roku w Japonii urodziło się ok. 941 tys. dzieci - to najniższa liczba urodzeń w tym kraju od momentu rozpoczęcia prowadzenia takich statystyk w 1899 roku.