W najnowszym odcinku podcastu „Rzecz w tym” Marzena Tabor-Olszewska rozmawia z Mateuszem Mikowskim – dziennikarzem działu prawnego „Rzeczpospolitej” – o jednym z najpoważniejszych kryzysów konstytucyjnych ostatnich lat. Punktem wyjścia jest decyzja prezydenta o zaprzysiężeniu tylko części sędziów Trybunału Konstytucyjnego i pominięciu pozostałych.
Eksperci prawa konstytucyjnego nie pozostawiają wątpliwości co do oceny tej sytuacji. – Działania prezydenta nie mają oparcia w konstytucji i nie mają oparcia również w ustawie – podkreśla Mateusz Mikowski. Jednocześnie zaznacza, że prawnicy są bardziej powściągliwi niż politycy, choć ich wnioski idą w podobnym kierunku.
– Prezydent korzysta z kompetencji, których tak naprawdę nie posiada – mówi gość podcastu, powołując się na opinie ekspertów. Wskazuje, że głowa państwa nie ma prawa selekcjonować sędziów ani oceniać ich dorobku przed odebraniem ślubowania. Jak dodaje, przepisy jasno określają rolę prezydenta i nie dają mu takiej swobody działania.
Czytaj więcej
Gdyby argumenty prezydenta, wyrażone ustami szefa jego kancelarii Zbigniewa Boguckiego, traktować poważnie, to cały obecny skład TK należałoby uzna...
Spór o procedury i konstytucję
Jednym z głównych argumentów Kancelarii Prezydenta są rzekome błędy proceduralne przy wyborze sędziów. Jednak analiza wcześniejszych uchwał Sejmu podważa tę narrację. – Nie znajdują się w nich nazwiska sędziów, na miejsca których mieliby wchodzić, jak również nie znajdują się w nich daty rozpoczęcia tych kadencji – wskazuje Mikowski.
Pojawia się więc pytanie: co dalej? Rząd rozważa tzw. plan „B”, czyli alternatywną formę zaprzysiężenia. – Mowa jest o ślubowaniu sędziów Trybunału Konstytucyjnego przed marszałkiem Sejmu – mówi dziennikarz, dodając, że rozważano także inne opcje, jak notariusz czy Zgromadzenie Narodowe.
Eksperci dopuszczają takie rozwiązania, choć pod pewnymi warunkami. – Warunkiem tutaj według ekspertów jest to, aby ślubowanie w jakiejś formie dotarło do prezydenta – tłumaczy Mikowski. Jednocześnie sam przyznaje: – Uważam, że plan „B” będzie realizowany.
Nie oznacza to końca problemów. – Jestem również przekonany, że prezydenta przy ślubowaniu nie będzie – dodaje, kreśląc scenariusz dalszego zaostrzenia konfliktu.
Czytaj więcej
To nie może być tak, żeby ten kto rządzi dysponował „swoim” Trybunałem Konstytucyjnym. To już lepiej, żeby go w ogóle nie było. Tylko miejmy świado...
Trybunał w stanie zapaści
Konsekwencje mogą być poważne nie tylko dla instytucji, ale i dla obywateli. – Skutki tego mogą być katastrofalne dla Trybunału Konstytucyjnego – ostrzega Mikowski. W jego ocenie instytucja już teraz znajduje się w stanie stopniowego wygaszania.
– W tym momencie wydaje mi się, że możliwe będzie „zgaszenie światła” na wiele lat – mówi wprost. Taki scenariusz oznaczałby paraliż organu, który ma stać na straży konstytucji.
Eksperci są podzieleni co do tego, czy alternatywne zaprzysiężenie byłoby skuteczne. – Jedna część będzie uznawać sędziów za zaprzysiężonych, a inna nie – zauważa rozmówca, wskazując na ryzyko chaosu prawnego i politycznego.
Czytaj więcej
Sejm skutecznie wybrał sześcioro sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Dotychczas Prezydent RP nie wykonał ustawowego obowiązku odebrania ślubowania o...
Dla obywateli skutki mogą być bardzo konkretne. – Prawa konstytucyjne Polaków będą słabiej chronione – podkreśla Mikowski. Brak sprawnie działającego Trybunału oznacza bowiem ograniczoną kontrolę nad władzą ustawodawczą i wykonawczą.
– Politycy będą sobie mogli pozwalać na dużo więcej – dodaje, wskazując, że brak orzeczeń i nieobsadzone stanowiska już dziś wpływają na funkcjonowanie państwa prawa.
Rozmowa kończy się gorzką konstatacją: – Jesteśmy na skraju czarnej otchłani instytucjonalnej. To obraz sytuacji, która – jak podkreślają rozmówcy – wymaga pilnego rozwiązania, choć na razie żadna ze stron sporu nie zamierza ustąpić.