We wrześniu we wsi Gowidlino na Kaszubach proboszcz nie zgodził się na otwarcie przykościelnej kaplicy. Wiązało się to z tym, że trumna ze zmarłym musiała stać pod gołym niebem. Jak tłumaczył duchowny, zmarły nie chodził do kościoła i nie przyjmował kolędy. Jego bliscy zapewniali jednak, że mężczyzna nie wychodził z domu, ze względu na ciężką chorobę - podaje "Express Kaszubski”.
Czytaj także: Ksiądz odmówił mszy żałobnej za 15-latka. Biskup przeprasza
Teraz lokalne media poinformowały, że proboszcz parafii w Gowidlinie odmówił pochówku, gdyż nie widywał zmarłego w kościele. Zdaniem księdza, prawo kanonicznie nie przewiduje żadnych wyjątków. W związku z zaistniałą sytuacją rodzina zmarłego musiała zorganizować pogrzeb w Rokitach, które znajdują się 10 kilometrów dalej.
Choć sprawą miała zająć się kuria, do tej pory nie wykonała żadnego kroku - podaje "Express Kaszubski”.
Sprawę skomentował na Twitterze były szef MSWiA Bartłomiej Sienkiewicz, który zaznaczył w swoim wpisie, że za takie zachowanie grozi kara grzywny. „W takich przypadkach rozstrzygające nie jest prawo kanoniczne, ale prawo państwa polskiego. Za odmowę pochówku grozi kara grzywny lub więzienie (jeśli nie ma w gminie cmentarza komunalnego). To nie sprawa do biskupa tylko prokuratora” - czytamy.