Rodzina z czternastomiesięcznym dzieckiem nocowała w kamperze na kempingu w odludnym miejscu wyspy, znanym jako K'gari.
W środku nocy ojca chłopczyka obudziły oddalające się odgłosy płaczu dziecka.
Mężczyzna wybiegł z samochodu i zobaczył dwa psy dingo, z których jeden ciągnął jego syna. Udało mu się wyrwać dziecko ze szczęk psa.
Sanitariusze opatrzyli głębokie rany na karku dziecka i zadrapania na głowie, ale dokładniejsze badanie wykazało, że szczęki dingo doprowadziły do złamania kości czaszki.
Chłopczyk trafił do szpitala dziecięcego w Brisbane. Jego stan jest stabilny.
Wydział ochrony środowiska lokalnych władz wysłał do K'gari dodatkowych strażników. Nie wyklucza się, że jeśli uda się zidentyfikować psy, które brały udział w incydencie, zostaną one odstrzelone.
Strażnicy przyrody ostrzegają turystów przed zbytnią beztroską w związku z miejscowymi zwierzętami. Zabraniają karmić żyjące na Fraser Island pingwiny i zalecają, by pamiętać o tym, że dingo, które zwęszą pożywienie, mogą być agresywne.
Turyści powinni być tego świadomi tym bardziej, że to już trzeci przypadek ataku dingo na człowieka w tym roku. W lutym dziewięcioletni chłopiec i jego matka trafili do szpitala, pogryzieni przez dingo, a wcześniej w tym samym miejscu, gdzie dingo próbowały porwac niemowlę, pogryziony został sześciolatek.