Grupa grotołazów weszła do Jaskini Wielkiej Śnieżnej w połowie sierpnia.

Podczas eksplorowania nieznanego dotąd korytarza dwóm z nich woda odcięła drogę powrotną.

Pozostałej czwórce udało się wydostać z jaskini i wezwać pomoc.

Akcja ratunkowa zaczęła się 17 sierpnia, TOPR-owcy metodą mikrowybuchów poszerzali korytarze, którymi mogli się przemieszczać w poszukiwaniu zaginionych.  22 sierpnia ratownicy zlokalizowali ciało pierwszego grotołaza.

 Dwa dni później na zdjęciach wykonanych sondą obok ciała w czerwonym kombinezonie dostrzeżono fragmenty niebieskiego materiału, który mógł być kombinezonem drugiego grotołaza.

Naczelnik TOPR Jan Krzysztof oświadczył wówczas, że drugi z mężczyzn najprawdopodobniej również nie żyje i wycofał ratowników z jaskini. Akcja zmieniła charakter i przestała być pilna. Naczelnik uznał, że ważniejsze jest bezpieczeństwo ratowników.

Ta decyzja spowodowała oburzenie środowiska. Do prokuratury trafiło zawiadomienie o nieudzieleniu grotołazom profesjonalnej pomocy.

Pod wpływem nacisku speleologów przed pięcioma dniami TOPR zdecydował o kontynuowaniu prób wydobycia ciał grotołazów z jaskini.

Dziś poinformowano o jej zakończeniu. Ciała obydwu mężczyzn zostały przetransportowane do zakopiańskiego szpitala. Zostaną poddane sekcji, która ustali dokładna przyczynę ich śmierci.