Chris Grant był jedną z 11 osób, które zostały zaproszone do Białego Domu. Prezydent Donald Trump uhonorował ludzi, którzy wykazali się odwagą podczas ostatnich strzelanin w El Paso i Dayton.

Reklama
Reklama

Zanim 50-latek pojawił się w Waszyngtonie, został zatrzymany przez służby. Okazało się, że był poszukiwanym zbiegiem.

Zamiast niego w Białym Domu pojawiła się jego matka. Okazuje się jednak, że Grant zmyślił sporą część swojej historii. Mężczyzna twierdził, że rzucał w butelkami w Patricka Crusiusa, aby odwrócić jego uwagę. Gdy napastnik go zauważył, oddał w jego stronę strzały.

Policja przeanalizowała nagrania z miejsca zdarzenia. Stwierdzono, że Grant wykazał "ludzkie instynkty przetrwania". Nie stwierdzono, by mężczyzna dokonał "heroicznego aktu odwagi lub takiego, jak opisywał" w rozmowie z mediami.

Jednocześnie służby stwierdziły, że "nie umniejszają jego działaniom".