Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie wydarzenie uruchomiło wewnętrzne śledztwo Biura Spraw Wewnętrznych Policji wobec wiceszefa komendy?
- Jakie działania podjęły służby w celu weryfikacji podejrzeń i zebrania dowodów?
- Jakie potencjalne źródła pochodzenia zakazanych substancji są weryfikowane przez śledczych?
- Jakie zagrożenia dla służb niosą przypadki stosowania używek przez kadrę kierowniczą?
- Czy opisywany incydent to szersze zjawisko w polskiej policji?
Skandal z zastępcą komendanta, który w minioną środę pod Kołobrzegiem spowodował kolizję, mając 1,5 promila alkoholu, a według badania narkotestem był również pod wpływem kokainy – nie skończy się na śledztwie dotyczącym drogowej stłuczki. Olgierd B., jako zastępca komendanta rejonowego policji na warszawskiej Woli nadzorował pion kryminalny, a więc sprawy o najpoważniejsze przestępstwa – dotyczące handlu narkotykami, zabójstw czy oszustw. Jeśli miał problem z używkami, był łatwym celem dla środowisk przestępczych. Pod lupę wzięło go Biuro Spraw Wewnętrznych Policji i już nazajutrz po kolizji przeprowadziło u niego drobiazgowe przeszukania – dowiedziała się „Rzeczpospolita” i poznała kulisy sprawy.
Przeszukania w trybie niecierpiącym zwłoki. Sensacja w komendzie policji na warszawskiej Woli, psy w gabinecie
Jaka była chronologia zdarzeń? Przy centrum handlowym pod Koszalinem Olgierd B. spowodował stłuczkę, a badanie przesiewowe wykonane przez policjantów na miejscu potwierdziło, że był pod wpływem alkoholu – badania alkomatem „na protokół”, wicekomendant odmówił. Przewieziono go więc do szpitala i tam pobrano krew – okazało się, że miał 1,5 promila. Ze względu na jego „dziwne zachowanie”, które zwróciło uwagę lekarzy, już w szpitalu został przeprowadzony również test na obecność narkotyków – wynik był pozytywny, ze wskazaniem na kokainę. Ostatecznie czy i ile jej miał, wykaże badanie krwi.
Policjant, i to na wysokim stanowisku, z problemem alkoholowym, a być może i narkotykowym jest łatwym celem, to „tykająca bomba”.
To wystarczyło, by działania uruchomiły służby wewnętrzne. Nazajutrz policjanci z BSWP przeprowadzili przeszukania – gabinetu Olgierda B. w komendzie, oraz tego samego dnia, prywatnego mieszkania wicekomendanta. W obu miejscach użyto psów wyszkolonych do wykrywania narkotyków – wskazują nasze źródła. Z kolei w Kołobrzegu, pod tym samym kątem, sprawdzono jego samochód.
– Przeszukania wynikały z tego, że prawdopodobnie był pod wpływem kokainy. Nie zlecaliśmy go, ale w sytuacjach niecierpiących zwłoki, policja i inne służby mogą wykonać taką czynność na podstawie decyzji kierownika jednostki. Protokół z przeszukania już do nas wpłynął. W mieszkaniu ani w gabinecie nie znaleziono narkotyków, ani innych substancji odurzających – mówi „Rzeczpospolitej” prok. Ewa Dziadczyk, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Koszalinie (pod nią podlega prokuratura w Kołobrzegu).
Rewizja gabinetu Olgierda B. w komendzie wywołała sensację. – To sytuacja nietuzinkowa, zwłaszcza, że dotyczy wysokiej rangi oficera policji, zajmującego eksponowane kierownicze stanowisko – mówi nam jeden z funkcjonariuszy.
Opinia dotycząca narkotyków lub innych substancji psychoaktywnych w organizmie Olgierda B. będzie znana w ciągu miesiąca. – Jeśli badanie krwi potwierdzi wynik testu, a do alkoholu dojdzie jeszcze narkotyk, to z pewnością ten fakt będzie miał wpływ na wymiar kary – wskazuje prok. Dziadczyk.
Czytaj więcej
Nowe fakty w sprawie dymisji zastępcy komendanta rejonowego z Woli. Śledztwo prokuratorskie wykazało, że wysoki rangą funkcjonariusz, który spowodo...
Olgierd B. jako wicekomendant nadzorował pion kryminalny, czyli najpoważniejsze sprawy
Sprawa ma jeszcze inny aspekt. Jeśli potwierdzi się, że Olgierd B. brał narkotyki, to BSWP będzie musiało ustalić, jak wszedł w ich posiadanie – kupił od dilera czy np. skorzystał z „zasobów” tych środków rekwirowanych przestępcom. I fakt, że w chwili spowodowania stłuczki był poza służbą (miał wolne do 24 kwietnia), ma drugorzędne znaczenie.
Powód? Jako wicekomendant Olgierd B. nadzorował najważniejsze piony w KRP IV – wydziały: kryminalny (a w nim m.in. zespół do walki z przestępczością narkotykową), do walki z przestępczością przeciwko życiu i zdrowiu, przeciwko mieniu, dochodzeniowo-śledczy.
Dalsze tolerowanie patologicznych zachowań wśród kadry kierowniczej Policji nieuchronnie osłabiać będzie dyscyplinę i doprowadzi do demoralizacji w szeregach całej formacji.
Co więcej, był zastępcą komendanta rejonowego policji dla dzielnicy Wola, gdzie znajduje się niechlubny tzw. mały Kijów.
– W tej dzielnicy obecnie mieszka najwięcej cudzoziemców rosyjskojęzycznych, jest to prawdopodobnie największe w kraju skupisko emigrantów ze wschodu. Ten teren upodobały sobie struktury mafijne i liczne ukraińskie, gruzińskie oraz czeczeńskie gangi. A co za tym idzie, wzrosła przestępczość kryminalna, narkotykowa i pranie brudnych pieniędzy z udziałem cudzoziemców z kierunku wschodniego – słyszymy od policjantów zwalczających przestępczość zorganizowaną.
Rozpoznanie operacyjne środowisk przestępczych ulokowanych na terenie „małego Kijowa” jest niezwykle trudne, podobnie jak zwerbowanie agentury na tym terenie. Nie jest tajemnicą, że rosyjskojęzyczne grupy próbują docierać do służb i infiltrować je na poziomie średniej i wyższej kadry – dodają nasi rozmówcy.
Policjant, i to na wysokim stanowisku, z problemem alkoholowym, a być może i narkotykowym jest łatwym celem, to „tykająca bomba”. Według informacji „Rzeczpospolitej”, BSWP poważnie traktuje sygnał o kokainie, sprawdza policyjne depozyty, do których trafiają narkotyki odbierane przestępcom, prześwietla kontakty byłego już wicekomendanta (został odwołany ze stanowiska). Wskazania narkotestów rzadko bywają mylne. – W tym przypadku już prowadzenie samochodu w stanie upojenia alkoholem, i to przez oficera z kadry kierowniczej policji, to poważny sygnał alarmowy.
Prof. Tomasz Safjański, były oficer policji, profesor Akademii WSB w Dąbrowie Górniczej zauważa, że „nadużywanie alkoholu i zażywanie narkotyków przez policjantów to realny problem systemowy, który uderza przede wszystkim w bezpieczeństwo obywateli”.
Należy jednoznacznie ustalić, w jaki sposób zastępca komendanta rejonowego wszedł w posiadanie narkotyków, oraz wykluczyć najbardziej niebezpieczne scenariusze, w tym ewentualne wykorzystanie substancji pochodzących z depozytów procesowych lub przejętych od grup przestępczych
– Niedopuszczalna jest sytuacja, w której funkcjonariusze na stanowiskach kierowniczych, zwłaszcza odpowiedzialni za pion kryminalny, dopuszczają się tego. Takie zachowania generują szereg krytycznych zagrożeń, z których najpoważniejszym jest bezpośrednia podatność na szantaż oraz korupcję. W przypadku pionu kryminalnego, który operuje na informacjach wrażliwych i współpracuje z osobowymi źródłami informacji, konsekwencje takich zaniechań mogą być szczególnie dotkliwe – od dekonspiracji prowadzonych działań, aż po realne zagrożenie dla życia i zdrowia osób zaangażowanych w walkę z przestępczością – podkreśla prof. Safjański. I wskazuje, że w tym kontekście kluczowe jest również pełne i transparentne wyjaśnienie źródła pochodzenia substancji odurzających.
– Należy jednoznacznie ustalić, w jaki sposób zastępca komendanta rejonowego wszedł w ich posiadanie oraz wykluczyć najbardziej niebezpieczne scenariusze, w tym ewentualne wykorzystanie substancji pochodzących z depozytów procesowych lub przejętych od grup przestępczych – podkreśla Tomasz Safjański. – Tego rodzaju wątpliwości uderzają w same fundamenty zaufania do instytucji państwowych i wymagają rzetelnego dochodzenia, które nie pozostawi pola do domysłów – podkreśla.
Prokuratura Okręgowa w Koszalinie zarzuciła Olgierdowi B. prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego. Mężczyzna pozostaje na wolności za poręczeniem majątkowym, nie chciał się tłumaczyć. – Oświadczył, że odmawia odpowiedzi na pytania i odmawia składania wyjaśnień. Nie powiedział, czy się przyznaje, czy nie – wskazuje nam prok. Ewa Dziadczyk.
Olgierd B. był zastępcą komendanta rejonowego KRP IV od półtora roku (od października 2024 r.). Wraz z odwołaniem ze stanowiska wszczęto wobec B. postępowanie dyscyplinarne i procedurę wydalenia go ze służby.
Czytaj więcej
Dwuipółkrotnie więcej przestępstw narkotykowych wśród policjantów – w ubiegłym roku BSWP ujawniło 90 takich przypadków. To, co ukryte wychodzi na j...
Policjanci wspomagają się narkotykami, coraz częściej takie przypadki wychodzą na jaw
Kokaina to najdroższy z narkotyków (od 250 zł wzwyż za gram), wywołuje euforię, pewność siebie, działa intensywnie, ale krótko, co skłania do przyjmowania kolejnych dawek, rzadko kończy się na jednym razie – dlatego szybko uzależnia. Powołanie na wysokie stanowisko funkcjonariusza, który zaliczył tak poważną wpadkę, stawia pod znakiem zapytania kwestię doboru kadr.
Przypadek Olgierda B. to najgłośniejszy, ale niejedyny w tym roku skandal z alkoholem i narkotykami w tle. Jak niedawno ujawniła „Rz”, w ciągu roku dwuipółkrotnie wzrosła liczba przestępstw narkotykowych wśród policjantów – w ubiegłym roku BSWP ujawniło 90 takich przypadków, zarzuty postawiono 32 funkcjonariuszom. Dla porównania, rok wcześniej 19 osób dopuściło się 36 takich czynów. W krótkim czasie liczba podejrzanych zwiększyła się więc o niemal 70 proc. Echem odbiła się m.in. historia policjanta drogówki, który w Wołominie odurzony zabrał się do kontrolowania kierowcy, a okazało się, że obaj byli pod wpływem narkotyków. Z kolei inny wysoki funkcjonariusz komendy wojewódzkiej w Lubuskiem, mając 1,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu wjechał w ogrodzenie posesji.
– Mamy do czynienia z kryzysem w policji, który wymaga radykalnych kroków. Dalsze tolerowanie patologicznych zachowań wśród kadry kierowniczej policji nieuchronnie osłabiać będzie dyscyplinę i doprowadzi do demoralizacji w szeregach całej formacji. Funkcjonariusze muszą mieć absolutną pewność, że wysokie standardy etyczne obowiązują wszystkich – bez względu na stopień czy zajmowane stanowisko – podsumowuje Tomasz Safjański.