Z tego artykułu się dowiesz:
- Co jest źródłem kryzysu gospodarczego i społecznego na Kubie?
- Jakich sojuszników straciła Kuba?
- Czy możliwa jest amerykańska interwencja wojskowa na Kubie?
Przeciętna emerytura na Kubie dla pracowników sektora publicznego to 3 tys. peso miesięcznie. Czyli 6 dol. tyle, ile kosztuje w tej chwili opakowanie 12 jajek. Dochody tych, którzy pozostają aktywni i pracują dla państwa, nie są o wiele lepsze. To przeciętnie 6 tys. peso miesięcznie. Sytuacja tych, którzy nie mają krewnych za granicą lub dochodów na boku z sektora prywatnego jest więc po prostu dramatyczna.
Czytaj więcej
Reżim w Hawanie gra na czas. Liczy, że irański konflikt ostatecznie odciągnie uwagę Donalda Trumpa od wyspy. Ale może być dokładnie odwrotnie.
Do niedawna tych ostatnich było sporo dzięki sektorowi prywatnemu. Ale od kiedy 29 lutego Donald Trump wprowadził embargo na dostawy ropy dla Kuby i tak już bardzo niewielki strumyk zagranicznych przyjezdnych zupełnie wysechł. Turystyka, główne źródło dochodów dewizowych, ostatecznie zanikła. Trudno się dziwić: brakuje paliwa dla samolotów czy autobusów. Elektryczność pojawia się tylko okazjonalnie. Brakuje też żywności, bo Kuba, która sprowadzała 70-80 proc. potrzebnych produktów spożywczych, nie ma czym za nią zapłacić.
– Choć Kuba jest czołowym producentem cukru i tego brakuje, bo. wszystko idzie na eksport – mówi „Rzeczpospolitej” Francisco Sanchez, specjalizujący się w Ameryce Łacińskiej profesor najstarszego uniwersytetu w Salamance.
Donald Trump może zdecydować się na interwencję na Kubie, aby odwrócić uwagę Amerykanów od katastrofy irańskiej
Niedobory nawet podstawowych leków są szczególnie groźne dla społeczeństwa, w którym nieproporcjonalnie dużą część stanowią osoby starsze: bardzo wielu młodych wyemigrowało. Eksperci obawiają się, że w tej sytuacji dojdzie do epidemii groźnych chorób lub po prostu katastrofy humanitarnej.
Choć Kuba jest czołowym producentem cukru i tego brakuje, bo. wszystko idzie na eksport
Sanchez nie wierzy, aby mimo takiej sytuacji na wyspie wybuchł bunt. Poprzednie zostały zbyt brutalnie utopione we krwi. Do takiej rewolucji nie doszło też ani w Wenezueli, ani w Iranie.
Trump drastycznie zaostrzył obowiązujące od 1962 r. amerykańskie embargo dzień po rozpoczęciu inwazji na Iran. Był w euforii: niedawno porwał prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro i właśnie doniesiono mu, że udało się zabić najwyższego przywódcę Iranu Alego Chameneiego. Od tego czasu sytuacja Trumpa bardzo się zmieniła: irańska kampania przekształciła się w katastrofę, listopadowe wybory do Kongresu mogą doprowadzić do utraty przez Republikanów większości nie tylko w Izbie Reprezentantów, ale i w Senacie, tak bardzo Amerykanie są rozwścieczeni zwyżką cen ropy i szerzej drożyzny.
Taki scenariusz z entuzjazmem przyjęłaby kubańska diaspora na Florydzie, dzięki poparciu której Marco Rubio zrobił wielką karierę polityczną. Sekretarz stanu USA najmocniej w administracji Trumpa naciska zresztą na dobicie komunistycznego reżimu. Uderzenie na Kubę niekoniecznie przyciągnęłoby natomiast ponownie do Trumpa resztę ogromnej (20 proc. ludności USA) mniejszości latynoskiej, którą do prezydenta zniechęciła brutalna polityka walki z imigracją.
Kuba może stać rajem dla turystów. Na ten biznes liczy Donald Trump
10 kwietnia Trump postawił władzom kubańskim ultimatum. Zapowiedział, że daje im dwa tygodnie, aby zgodzić się na fundamentalne reformy. Chodziłoby o wypuszczenie więźniów politycznych, dopuszczenie własności prywatnej, uwolnienie dostępu do internetu, podjęcie kwestii odszkodowań za własność przejętą przez Fidela Castro w 1959 r.
Axios ujawnił, że po raz pierwszy od historycznej wizyty Baracka Obamy na Kubie w 2016 r. rozpoczęły się rozmowy na wysokim szczeblu między Amerykanami a przywódcami kubańskimi. Ich kluczowym partnerem miał być wnuk Raúla Castro (brata Fidela), 41-letni Raúl Guillermo Rodriguez Castro.
– Prezydent Miguel Díaz-Canel oficjalnie utrzymuje twardą postawę wobec Ameryki. Zapowiada, że Hawana nie zgodzi się na negocjacje bez wcześniejszej akceptacji przez Amerykanów kubańskiego ustroju. Jednak kompromis jest możliwy pod warunkiem, że osoby związane z reżimem będą miały zagwarantowaną nietykalność. To byłby z grubsza model przemian przeprowadzony w Europie Środkowej po 1989 r. – utrzymuje Francisco Sanchez.
Czytaj więcej
Polakom zawsze trudno było zrozumieć fenomen Castro. Przeważnie widzieliśmy w nim tylko jednego z dyktatorów “obozu komunistycznego”, który nie prz...
Sytuacja, w jakiej znalazła się komunistyczna Kuba, jest faktycznie wyjątkowa. Od 1959 r. do upadku Związku Radzieckiego w 1991 r. miała potężnego patrona: Kreml. Moskwa była gotowa sponsorować od początku bankrutującą gospodarkę, byle mieć pod bokiem Ameryki sojusznika. Później reżimowi Castro udało się zdobyć innego kluczowego sojusznika: Wenezuelę. Dostawała od niego w szczególności za pół ceny ropy w zamian za zabezpieczenie reżimu najpierw Hugo Chaveza, a potem Nicolása Maduro. Wraz z porwaniem tego ostatniego współpraca z Wenezuelczykami się skończyła.
– Teraz mogą zasadniczo zrobić co chcą z Kubą – przechwalał się Trump. – Kuba będzie następna – mówił o możliwej interwencji.
Co prawda pod koniec marca Amerykanie zgodzili się, aby rosyjski tankowiec dostarczył na Kubę „z powodów humanitarnych” 700 tys. baryłek ropy, a następny zapewne zawinie w jednym z kubańskich portów w najbliższych dniach. Nie jest to jednak sygnał poluzowania embarga przez Trumpa, ale raczej wynik postępu negocjacji, w szczególności w sprawie uwolnienia więźniów politycznych.
– Donald Trump ma jak wiadomo transakcyjne podejście do wszystkiego. Kuba z niezwykle żyznymi ziemiami, znakomitymi łowiskami ryb, a przede wszystkim wspaniałym klimatem i pięknymi plażami pod bokiem Stanów może okazać się bardzo intratnym przedsięwzięciem biznesowym. Jeśli jednak reżim straci kontrolę nad gospodarką kraju, nie utrzyma też na długą metę kontroli nad systemem politycznym – mówi Francisco Sanchez.