Sylwester Wardęga zdobył popularność w sieci, gdy w przebraniu Spidermana żartował sobie z przechodniów i służb porządkowych.

Reklama
Reklama

W najnowszej produkcji Wardęga deklaruje, że jego celem jest zwrócenie uwagi na pewien problem polskiej policji.

- Bezpieczeństwo ludzi jest dla mnie bardzo ważne. Policjanci, żeby skutecznie łapać przestępców powinni być zdrowi i wysportowani. Ja jako porządny obywatel zadbam o ich zdrowie i zachęcę do biegania - mówi Wardęga, po czym nalewa wody do butelki po piwie. Tak przygotowany wyrusza na ulice Warszawy, by testować reakcje służb na picie alkoholu w miejscu publicznym.

Zobacz film

Podczas interwencji Wardęga ucieka przed funkcjonariuszami. W większości przypadków ci nie podejmują pościgu. Jednak w dwóch sytuacjach kiedy to robią, Wardęga zostaje przez nich ujęty.

"Polski Spiderman" w TVN24 tłumaczył dziś, że nie tylko kondycja policjantów jest w Polsce problemem. Jego zdaniem służby zbyt rygorystycznie przestrzegają przepisów o zakazie spożywania alkoholu w miejscu publicznym, a samo prawo jest niedostosowane do dzisiejszej rzeczywistości. W jego opinii przepis powinien mieć odniesienie do sytuacji, w której osoba spożywająca alkohol wszczyna awantury, a nie w każdym przypadku, jak choćby podczas spokojnego pikniku z piwem w parku.

Przedstawiciele policji nie zgodzili się przyjąć zaproszenia do programu z Wardęgą. Jak ujawnił autor filmu, jeden z bohaterów materiału zdradził mu, że będzie wykorzystywał jego happening podczas policyjnych szkoleń.

Rzecznik Komendy Głównej Policji Mariusz Sokołowski przyjął zaproszenie do studia i pojawił się kilkadziesiąt minut później. - Test sprawnościowy odbywa się raz w roku - mówił. Według niego "instytucja nie załatwi wszystkiego". Jego zdaniem każdy policjant powinien sam dbać o swoją kondycję.