Wprowadzona przeszło dekadę temu instytucja tzw. uchwały krajobrazowej to ważna broń samorządowców w walce z „chaosem reklamowym”. Przy jej pomocy mogą nie tylko zapanować nad lokalnym ładem przestrzennym, ale realnie chronić estetykę krajobrazu. Kij jak zwykle ma jednak dwa końce, bo takie rozwiązania często budzą duży opór branży reklamowej czy lokalnych przedsiębiorców, którzy buntują się przeciwko nowym porządkom. I kwestionują ograniczenia jako nieproporcjonalne i naruszające ich prawa konstytucyjne. Ale unieważnienie uchwały krajobrazowej nie jest rzeczą prostą i to nawet, jeśli samorządowcy wprowadzili gdzieś zupełny zakaz billboardów. Potwierdził to właśnie Naczelny Sąd Administracyjny (NSA).
Czytaj więcej
Wrocław wydał wytyczne w sprawie lokalizowania takich obiektów. W ocenie ekspertów należy jednak wreszcie prawnie uregulować lokalizowanie potrzebn...
Sprzeczne interesy krajobrazowe w Bytomiu
Spór dotyczył Bytomia, którego radni pod koniec stycznia 2023 r. przyjęli uchwałę mającą chronić krajobraz miasta. Przyjęte w niej rozwiązania wywołały sprzeciw dużego gracza z branży reklamowej. Spółka jako właściciel ekranów w witrynach budynków oraz billboardów na terenie Bytomia kwestionowała ważność całej uchwały krajobrazowej. Lista zarzutów była długa, ale głównie dotyczyły one przekroczenia upoważnienia ustawowego i naruszenia konstytucji w kilku obszarach. A chodziło o objęcie zakresem uchwały krajobrazowej m.in. wnętrz obiektów budowlanych oraz urządzeń o zmiennej funkcji, również nie reklamowej. Ponadto kością niezgody był całkowity zakaz billboardów w strefie przyrodniczej, czyli obszarze uznanym za szczególnie cenny obejmującym zazwyczaj parki, lasy, doliny rzek czy chroniony krajobraz. A także zakaz tablic czy urządzeń reklamowych na nieruchomościach niezabudowanych, jeżeli w promieniu 100 m nie znajduje się żaden budynek.
Spółka przekonywała, że przyjęte przez radnych rozwiązania są dla niej dyskryminujące, a także wkraczają w konstytucyjnie chronione prawo własności i swobodę prowadzenia działalności gospodarczej. Naruszają też zasadę ochrony praw nabytych, bo zmuszają ją do demontażu legalnych dotychczas nośników reklamowych i to pod rygorem odpowiedzialności karnoadministracyjnej i bez rekompensaty. Agencja podkreślała, że uchwały krajobrazowe nie mogą służyć reglamentacji działalności reklamowej. Wprowadzane nią ograniczenia i zakazy muszą być współmierne do ochrony krajobrazu.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach uwzględnił skargę spółki, ale tylko w zakresie jednego paragrafu dotyczącego terminów na dostosowanie do nowych regulacji. Uznał, że z uwagi na brak trybu dochodzenia odszkodowania, zapisy uchwały krajobrazowej nie mogą mieć zastosowania do tablic i urządzeń reklamowych, które legalnie istniały w dniu jej wejścia w życie. Podstaw do unieważnienia całej uchwały się zaś nie dopatrzył.
Czytaj więcej:
Nie każde naruszenie uchwały krajobrazowej automatycznie oznacza karę. Kluczowe znaczenie ma świadomość naruszenia, charakter kary oraz to, kto fak...
Pro
Obszary niezabudowane - wartość, która podlega szczególnej ochronie
Ostatecznie za restrykcyjnym podejściem do kwestii ograniczania reklam w przestrzeni publicznej opowiedział się też NSA. Jego zdaniem, biorąc pod uwagę wartość, jaką jest krajobraz, ustawodawca wprowadzając odrębną instytucję uchwały krajobrazowej, udzielił organom gminy bardzo szerokich kompetencji. Jeżeli chodzi o kwestię strefowania, biorąc pod uwagę to ratio legis, sąd nie miał wątpliwości, że w sprawie chodzi o strefę przyrodniczą, czyli wrażliwą. Ta jest bardziej narażona na ingerencje w krajobraz. W konsekwencji, zdaniem NSA, sporne zakazy bezwzględne mają swoje uzasadnienie, jeżeli chodzi o strefę przyrodniczą i nieruchomości niezabudowane. Jest to pewna wartość, która podlega szczególnej ochronie.
Co do kwestii witryn, to niewątpliwie urządzenia zainstalowane są wewnątrz, a nie na zewnątrz. Niemniej, jak tłumaczył sędzia NSA Tomasz Bąkowski, celem ochrony krajobrazu, jest m.in. emisja obrazu, która jest dostępna na zewnątrz albo która właśnie idzie w stronę zewnętrzną. W konsekwencji kluczowy nie jest fakt umieszczenia takiego monitora, ekranu LED czy innego urządzenia wewnątrz budynku, skoro konsekwencje jego działania wykraczają poza ten budynek. NSA nie miał też wątpliwości, że jeżeli na nośniku są treści reklamowe i niereklamowe, to jednak jest urządzeniem, które emituje treści reklamowe.
NSA: można całą strefę wyłączyć od tablic reklamowych
Na poparcie swojego stanowiska NSA zwrócił uwagę na dosyć rygorystyczną regulację, obowiązującą w porządku prawnym, zarówno w dacie podjęcia uchwały, jak i obecnie, czyli na art. 37a ust. 3 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Wynika z niego bowiem, że w uchwale krajobrazowej rada gminy może ustalić zakaz sytuowania ogrodzeń, rozstawień i urządzeń reklamowych, z wyłączeniem szyldów. To oznacza, że w niektórych miejscach – jak to uczyniono w spornej sprawie w strefie przyrodniczej – można kompletnie wyłączyć spod sytuowania tablic reklamowych dany obszar chroniony w sposób szczególny. Wyrok jest prawomocny.
Sygnatura akt: II OSK 1395/24