Dobra obsługa komputera jest niezbędna, gdy staramy się o stanowisko ds. decyzji administracyjnych dotyczących pasa drogowego na Białołęce. Ale do pracy przy opracowaniu „rozwiązań internetowych w obszarze turystyki" w Biurze Promocji miasta – już nie. W ogłoszeniu o pracę na tym stanowisku „znajomość obsługi komputera w zakresie MS Office oraz Internetu" nie znalazła się wśród tzw. wymagań koniecznych, lecz w „wymaganiach pożądanych".
Czym to się różni?
– Wymagania konieczne to te, które są na dane stanowisko niezbędne, a pożądane to dodatkowe – tłumaczy nam urzędnik z ratusza. – Wymagania konieczne (np. znajomość języka obcego, obsługi komputera czy staż pracy) muszą być też udokumentowane.
Konkurs na specjalistę internetowego w Biurze Promocji ostatecznie wygrał kandydat, który – jak głosi trzyzdaniowe uzasadnienie – „podczas rozmowy kwalifikacyjnej wykazał się rozumieniem treści zadawanych pytań i potrafił na nie odpowiadać w sposób logiczny i rzeczowy".
Kandydat musi znać historię
W wymaganiach w konkursach na warszawskich urzędników znajdziemy dużo bardzo ciekawych kryteriów. Osoby, które chcą pracować na Targówku przy obsłudze administracyjnej i organizacji imprez kulturalnych, muszą wykazać się m.in. postawą etyczną.
Na stanowisko szefa Wydziału Sportu i Rekreacji w Wawrze przydadzą się „uprawnienia zawodowe w dziedzinie menedżeryzmu sportowego". Z kolei Ursynów, szukając naczelnika Wydziału Promocji, zażyczył sobie od kandydatów „wiedzy o historii i problemach dzielnicy".
– Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy urzędnik, który ma promować dzielnicę, nie wie, jakie mamy tu domy kultury albo skąd się wzięła nazwa Kopa Cwila – tłumaczy burmistrz Ursynowa Piotr Guział. – Wówczas działalność promocyjna ograniczyłaby się do notatek typu „burmistrz przecina wstęgę", a przecież nie o to chodzi.
Na stanowisko ds. kontaktów z mediami w biurze Rady Warszawy ratusz zażyczył sobie znajomości protokołu dyplomatycznego.
Kandydaci na rzecznika Ursusa – oprócz angielskiego – powinni znać język rosyjski albo ukraiński. – Współpracujemy z jedną z lwowskich dzielnic – tłumaczy burmistrz Ursusa Wiesław Krzemień. – Do zadań tego urzędnika będzie należało też utrzymywanie kontaktu z nią.
Ciężko znaleźć jakieś spójne zasady rekrutacji w ratuszu. Przykładowo na stanowisko ds. ewidencji ludności i dowodów osobistych w Wesołej i Rembertowie wystarczy mieć wykształcenie średnie, na Bielanach już niezbędne jest wyższe.
Od kandydata na naczelnika Wydziału Licencji i Zezwoleń Transportowych wymaga się tylko trzyletniego stażu pracy, a od zwykłego pracownika – pięcioletniego.
A zastępca naczelnika Wydziału Budżetowo-Księgowego na Woli powinien pracować w księgowości co najmniej sześć lat.
To brzmi jak dobry dowcip
Specjaliści uważają, że wpisywanie do ogłoszeń wszystkiego, co się da, to nie jest dobry pomysł.
– Jeśli nie damy rozsądnych wymagań, to dostaniemy mnóstwo nieprzydatnych aplikacji
– uważa wiceprezes Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia Dominika Stankiewicz. – Z drugiej strony, jeśli profesjonaliści poszukujący pracy widzą mało logiczne oferty, to nie aplikują o dane stanowisko.
Poprosiliśmy też o opinię satyryka Marcina Dańca.
– Przepraszam, nie mam czasu, za 20 minut wchodzę na scenę. Ale o co chodzi? – pyta Daniec.
Mówimy mu o urzędniku ds. Internetu bez znajomości komputera i pracowniku, który musi być etyczny?
– Informatyk bez komputera? To lepsze niż większość skeczy satyryków. Dziękuję za pomysł, zaraz to wykorzystam na scenie.