Złożył pan już obowiązkowe oświadczenie o przynależności do Stowarzyszenia Themis?

Odmówiłem informacji o wszelkiej przynależności. Podałem, że spełniam wszystkie wymagania, jakie konstytucja stawia sędziom.

Czemu postanowił pan nie pisać, do czego pan należał?

Taki wymóg narusza prawo do prywatności, które gwarantuje mi konstytucja i umowy ratyfikowane przez Polskę. Nie mam się czego wstydzić, ale wiem, że są sędziowie, którzy należą do różnych stowarzyszeń, i ujawnienie udziału w nich ingerowałoby głęboko w ich prawo do prywatności.

Przykład?

Stowarzyszenia Amazonek – kobiet po mastektomii. Organizacje zrzeszające chorych na stwardnienie rozsiane. Takie osoby pracują. Organizacje rodziców, których dzieci chodzą do szkół społecznych, co ujawnia ich adres. Ujawnienie udziału sędziów w stowarzyszeniach będzie ich profilowaniem. Za jakiś czas okaże się, że minister jest ciekaw, czy popieramy wegan, LGBT, myśliwych, do jakiego chodzimy kościoła.

Zdaje pan sobie sprawę z konsekwencji swego ruchu?

Oczywiście. Takich jak ja będzie bardzo wielu. Sędzia ma nie tylko prawo, ale i obowiązek negować sprzeczność prawa z konstytucją, zwłaszcza gdy nie działa prawidłowo Trybunał Konstytucyjny. Sędziów traktuje się inaczej niż inne władze.

Ma pan dowody?

Sędzia musi mieć jedno obywatelstwo, a pewien wiceminister ma dwa. Oświadczenia majątkowe sędziów się publikuje, a wystarczy, że członek rządu zażąda utajnienia swojego – i nikt go nie ujawni.

Czeka pana odpowiedzialność.

Jestem gotów ją ponieść. Z historii znamy przypadki, gdy system totalitarny wkręcał sędziów w różne obowiązki, by później ułatwić ich szykanowanie lub zmuszanie do rzeczy niegodziwych. Nie chcę iść tą drogą.

Czytaj także:

Sędziowie się buntują i nie chcą składać oświadczeń