– Nie znam osoby lepiej przygotowanej do tego, żeby pomóc naprawić tą sytuację, jaką mamy w związku z wadliwym Trybunałem Konstytucyjnym – stwierdził premier.

Przyznał, że minister Berek przyszedł do niego i mówił o konieczności zrobienia wszystkiego „by uzdrowić sytuację” wokół TK. Wcześniejsze niepotwierdzone informacje o możliwości kandydowania Berka do TK były jednak komentowane szeroko i negatywnie – m.in. jako kpina z ludzi, którzy za rządów PiS protestowali przeciwko upolitycznianiu Trybunału, czy instalowanie polityka w TK, porównywalne do powierzania roli sędziego Krystynie Pawłowicz.

Czytaj więcej

Maciej Berek do TK? „To będzie kpina z ludzi, którzy tysiącami wychodzili na ulicę”

Maciej Berek będzie kandydował na sędziego TK. Donald Tusk: ma tę wadę, że był ministrem

– Więc ja biorę odpowiedzialność za to, że niektórzy mogą czuć się rozczarowani, bo przecież byłych ministrów miało nie być (w TK – przyp. red.) – powiedział Tusk. Dodał, że rozumie, iż Maciej Berek „ma tę wadę (...) że był ministrem w rządzie”.

Tusk podkreślał, że jego zdaniem Berek jest jednym „z najwybitniejszych polskich prawników praktyków, który ze swojej niepartyjności i apolityczności uczynił swój znak rozpoznawczy”.

Czytaj więcej

Piotr Szymaniak: Nie obsadzajmy Macieja Berka w roli Krystyny Pawłowicz

– Potrafił się ze mną spierać o kwestie konstytucyjne – powiedział premier o Berku. – Dla niego zgodność działania instytucji, prezydenta czy premiera, z konstytucją, była zawsze rzeczą najważniejszą – dodał. 

Politycy w Trybunale Konstytucyjnym. Piotr Szymaniak: partia może na nich liczyć

Praktyki umieszczania polityków w Trybunale Konstytucyjnym były do pewnego momentu i stopnia tolerowane, mimo patologicznego charakteru.

„Przykłady Krystyny Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza pokazały jednak wyraźnie, po co instaluje się polityków w TK. Desygnująca ich tam partia zawsze mogła na nich liczyć. Jeśli nie poprzez korzystny wyrok, to chociaż jednoosobowe wydanie zabezpieczenia” – komentował na łamach rp.pl Piotr Szymaniak. – „Ocena efektów pracy rządu, które sam (Berek – przyp. red.) koordynował, byłaby ewidentnym konfliktem interesów. Gdyby chciał do sprawy podejść uczciwie, musiałby się wyłączać od połowy spraw, które w przyszłości miałyby trafić do TK. Już mamy czworo sędziów korytarzowych i trzech biurkowych, którzy i tak nie orzekają”.

Również negatywnie o sprawie wypowiadał się prof. Marcin Matczak, gdy media podawały niepotwierdzone doniesienia o możliwym kandydowaniu ministra Berka do TK.

„Jeżeli to się zdarzy, to będzie to kpina z tych ludzi, którzy tysiącami wychodzili na ulicę” – stwierdził prawnik.

Czytaj więcej

Prezydent przyjąłby ślubowanie od Macieja Berka? „Ma jeden wektor decyzji”