Niewystarczająco precyzyjnie uregulowano możliwość wspomagania się przez biegłego sztuczną inteligencją, a sędziom nie wskazano kryteriów oceniania „przydatności” opinii. Nie rozwiązano problemu powoływania zagranicznych biegłych. Członków Komisji Certyfikacyjnej będzie za mało, a ich kompetencje zbyt jednorodne, by rzetelnie ocenić kwalifikacje kandydatów na biegłych. Takie zarzuty pod adresem projektu ustawy o biegłych sądowych oraz instytucjach opiniujących padły w ramach konsultacji publicznych.

Ministerstwa Sprawiedliwości (MS) opublikowało projekt na początku kwietnia. To pierwsza kompleksowa próba uregulowania tego tematu i zaradzenia pogłębiającym się niedoborom biegłych. Pomimo upływu 30-dniowego terminu na zgłoszenie uwag, zastrzeżenia do proponowanych regulacji wciąż spływają.

Potrzebna jednolita procedura korzystania przez sąd z opinii zagranicznych biegłych

Instytut Spraw Obywatelskich domaga się ujednolicenia procedur korzystania przez sąd z opinii zagranicznych biegłych. „Jako przykład szczególnie bulwersujący przytoczymy sprawę mieszkanki Warszawy. Postępowanie przed sądami wszystkich szczebli (również SN) trwa w jej przypadku już 19 lat, a przyczyną tej długotrwałej obstrukcji jest właśnie niemożność powołania biegłego. Na liście biegłych sądowych nie ma biegłych o wymaganej specjalności, a eksperci i placówki, do których sąd skierował zapytanie (w sumie 11 podmiotów), odmówili sporządzenia opinii” – czytamy w piśmie ISO.

Czytaj więcej

Biegłych sądowych będzie jeszcze mniej. Eksperci alarmują w sprawie reformy

Ostatecznie opinię sporządził biegły z zagranicy. „Takie rozwiązanie uznał SA oraz SO, do którego sprawa wróciła do ponownego rozpatrzenia, ale sądy kolejnych szczebli w postępowaniach apelacyjnych odrzuciły opinię eksperta z zagranicy, argumentując to faktem, iż jego nazwisko nie znajduje się na polskiej liście biegłych sądowych” – wyjaśnia Rafał Górski, prezes ISO.

–  Sąd ma dziś możliwość dopuszczenia opinii biegłego zagranicznego na zasadzie ad hoc. W praktyce nie dzieje się do jednak często, bo to wymaga m.in. tłumaczenia materiałów z akt, co jest czasochłonne i kosztowne. Sytuacja jest niefortunna, bo na krajowym podwórku w wielu specjalizacjach brakuje biegłych. Na porządku dziennym jest, że sąd przez wiele miesięcy nie może znaleźć eksperta – komentuje Jolanta Budzowska, radca prawny i partner w kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy.

Nasza rozmówczyni dodaje, że po bezskutecznym poszukiwaniu biegłego przez sąd, wielokrotnie zobowiązywano ją jako pełnomocnik strony do samodzielnego znalezienia biegłego.

– Zobowiązywano mnie pod rygorem pominięcia mojego wniosku o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego, podczas gdy taka opinia była niezbędna z punktu widzenia ciężaru dowodu. To czysty absurd – ubolewa mec. Budzowska.

Czytaj więcej:

Sądy i Prokuratura Nawet sprawni biegli sami nie przyspieszą wyroków

Pro

Prawnik oceni kompetencje architekta

Problemem jest też Komisja Certyfikacyjna, czyli organ, który ma decydować o wpisie na listę biegłych. Nie chodzi tylko o jej niską liczebność (15 członków Komisji sprawujących pieczę nad opiniowaniem ok. 13 tys. biegłych oraz 1 tys. instytucji opiniujących), lecz także o kryteria doboru jej członków. Co trzeci ma być prawnikiem, pozostali zostaną wskazani przez Radę Biegłych (ciało reprezentujące środowisko) albo wyłonieni spośród ekspertów w danej dziedzinie.

– Mając na względzie bardzo szeroki zakres dziedzin i specjalności, w których opiniują biegli, skład Komisji wydaje się zdecydowanie za wąski. Biorąc pod uwagę, że przewodniczący Komisji Certyfikacyjnej tworzy zespoły robocze weryfikujące, składające się z członków Komisji zachodzi obawa, że w zespołach nie znajdą się właściwi specjaliści, w szczególności z dziedziny architektury czy innych obszarów działalności zawodów zaufania publicznego – zauważa Piotr Gadomski, wiceprezes Krajowej Rady Izby Architektów RP.

„Utrwali się w ten sposób istniejąca wadliwa praktyka powoływania biegłych sądowych wyłącznie w oparciu o kryteria formalne, gdyż z uwagi na wąski skład Komisja nie będzie w stanie zebrać specjalistów ze wszystkich dziedzin i dokonać pogłębionej weryfikacji merytorycznej kandydata na biegłego” – przekonuje Polska Izba Inżynierów Budownictwa. Wtóruje jej m.in. Polskie Towarzystwo Psychiatryczne.

Powinniśmy mieć biegłych kontradyktoryjnych. W takim modelu jednego biegłego proponuje strona powodowa, drugiego strona pozwana. Biegli wydają indywidualne opinie, następnie we wspólnej opinii wskazują, w jakich punktach są zgodni, a w jakich mają odmienne zdanie, i to uzasadniają

Jolanta Budzowska, radca prawny i partner w kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy

– Przy obecnym kształcie projektu ustawy problem braku rzetelności biegłych pozostał nierozwiązany. Będzie dokładnie tak, jak jest dziś, wpis na listę biegłych będzie świadczył jedynie o dopełnieniu formalności. W żadnym razie nie będzie gwarantem fachowości, praktycznej wiedzy ani umiejętności analizy problemu – ocenia Jolanta Budzowska.

– Powinniśmy mieć biegłych kontradyktoryjnych. W takim modelu jednego biegłego proponuje strona powodowa, drugiego strona pozwana. Biegli wydają indywidualne opinie, następnie we wspólnej opinii wskazują, w jakich punktach są zgodni, a w jakich mają odmienne zdanie, i to uzasadniają. Ostateczny werdykt zależałby od „starcia” biegłych przed sądem i od tego, któremu biegłemu sąd da wiarę – proponuje mec. Budzowska.

Zastrzeżenia do zaproponowanego przez MS modelu certyfikacji biegłych zgłasza również Jolanta Pietrkiewicz-Knecht, radca prawny i ekspertka prawa medycznego.

– Projekt nie daje też przekonującej odpowiedzi na najważniejszy problem systemu – niedobór biegłych i długi czas oczekiwania na opinie. Wprowadzenie kolejnych wymogów formalnych nie musi bowiem przekładać się na większą dostępność ekspertów dla sądów, wręcz przeciwnie, istnieje ryzyko, że stanie się dodatkową barierą dla specjalistów rozważających podjęcie tej funkcji – mówi prawniczka.

Czytaj więcej

Krzysztof Konopka: Reforma biegłych sądowych wymaga podniesienia ich wynagrodzeń

Kłopotliwa ocena biegłego

Sędziowie zrzeszeni w stowarzyszeniu „Iustitia” doceniają zaangażowanie MS w uregulowanie sprawy biegłych, zarazem zarzucają mu „koncentrowanie się bardziej na architekturze systemu niż na pełnym rozwiązaniu tych problemów, które w praktyce najbardziej obciążają wymiar sprawiedliwości”. Za niewystarczające uznają regulacje zobowiązujące biegłego do ujawnienia tego, czy korzystał z pomocy sztucznej inteligencji. Kwestionują też konieczność oceniania pracy biegłego przez sąd. „Obowiązkiem sędziego jest sądzenie, a nie opiniowanie biegłych i prowadzenie rejestru. Oceny zresztą do takiego rejestru może być tylko dwie: przydatna/nieprzydatna. Nieprzydatna – gdy sąd odmówił wynagrodzenia. Sąd (sędzia) nie może napisać w takim rejestrze, że opinia była niezadowalająca, jeśli sąd ją uwzględnił w całości”.

Czytaj więcej:

Sądy i Prokuratura Biegli sądowi jak węzeł gordyjski

Pro

– O ile sąd może ocenić terminowość działania biegłego czy spełnienie wymogów formalnych opinii, o tyle jej wartość merytoryczna opiera się na wiadomościach specjalnych. Nie jest jasne, według jakich obiektywnych kryteriów miałaby być oceniana przydatność opinii w sprawach wymagających wiedzy eksperckiej oraz czy uzasadnia ona nakładanie na sądy kolejnych obowiązków administracyjnych. Powstaje również pytanie o procesowe skutki takiej oceny oraz możliwość powoływania się na nią w tym lub innych postępowaniach dotyczących tego samego biegłego – wskazuje mec. Pietrkiewicz-Knecht.

O zastrzeżeniach ekspertów wobec projektu ustawy, m.in. dotyczących braku ustawowej waloryzacji wynagrodzeń biegłych czy rozbudowanych formalizmów, pisaliśmy w „Rzeczpospolitej” z 8 maja.

Etap legislacyjny: Projekt po konsultacjach