Sytuacja była dynamiczna. Obie decyzje podpisała Katarzyna Frydrych, wiceminister sprawiedliwości.
Powód? Próbowaliśmy ustalić w Ministerstwie Sprawiedliwości. Bezskutecznie. Pozostają więc domysły.
Radość była krótka
Sędzia Rafał Wagner, dotychczasowy wieloletni przewodniczący I wydziału cywilnego w Sądzie Okręgowym w Warszawie, został w miniony piątek powołany na wiceprezesa SO w Warszawie. Miał zająć stanowisko po dotychczasowej wiceprezes Małgorzacie Szymkiewicz-Trelce. Sędzia zdążył się już nawet pożegnać w swoim wydziale. Jego następcą miała zostać dotychczasowa wiceprzewodnicząca wydziału.
Większość sędziów cywilnych odetchnęła z ulgą po tej nominacji: właściwy człowiek na właściwym miejscu – mówili sędziowie. Nowy wiceprezes w miniony piątek uczestniczył już nawet w spotkaniu prezes Joanny Przanowskiej-Tomaszek z asystentami sędziów.
Szykowano się już nawet do wyznaczenia mu nowego podziału czynności jako wiceprezesowi sądu. Kilka godzin później, tego samego dnia, uchylono decyzję o jego powołaniu. W poniedziałek ustalano więc już podział czynności dla niego ponownie jako przewodniczącego wydziału.
Jak dowiadujemy się nieoficjalnie, kierownictwo sądu długo negocjowało z Ministerstwem Sprawiedliwości, czy dla wiceprezesa Wagnera jest zielone światło. Okazało się, że było. Choć część sędziów nie ukrywała zdziwienia, że minister Zbigniew Ziobro zgadza się na taki ruch w największym sądzie w kraju. Sędzia Rafał Wagner zasiadał bowiem w składzie w procesie o ochronę dóbr osobistych jaki ministrowi Ziobro wytoczyła sędzia Justyna Koska- Janusz (i wygrała). Zasiadał także w składzie sądu (również o ochronę dóbr osobistych), jaki wytoczyła ministrowi sędzia Beata Morawiec, była prezes Sądu Okręgowego w Krakowie (też wygrała).
Być może to przeważyło o wycofaniu się MS z tej nominacji, choć, jak dowiadujemy się nieoficjalnie, MS wiedziało, o jakiego sędziego chodzi, i znało jego historię.
Czytaj więcej
Sąd Najwyższy utrzymał w piątek wyrok niższych instancji nakazujący Ministrowi Sprawiedliwości przeprosić warszawską sędzię Justynę Koska-Janusz za...
Znak czasu
– Byłby profesjonalnym wiceprezesem. Jest bardzo poważany, skromny, bardzo mądry i z zasadami – mówi „Rzeczpospolitej” jedna z sędzi orzekających w pionie cywilnym. Inny z sędziów, także z pionu cywilnego, chwali sędziego Wagnera również za profesjonalizm i sztywny kręgosłup.
– Jeśli ktoś, tak jak on, sprawdził się w roli przewodniczącego wydziału, to z pewnością poradziłby sobie na funkcji wiceprezesa – mówi „Rz”.
– Całe zamieszanie zostało wywołane brakiem informacji w resorcie sprawiedliwości – uważa inny sędzia.
Pytamy więc samego zainteresowanego.
– Był pan chyba najkrócej urzędującym wiceprezesem sądu w kraju?
– Formalnie nie byłem. Decyzję o powołaniu odebrałem 19 maja ok. godz. 10. Miała wejść w życie w sobotę 20 maja. Nie weszła, bo już 19 w godzinach popołudniowych została uchylona – mówi sędzia Rafał Wagner.
Obie decyzje – o powołaniu i uchyleniu powołania – podpisała Katarzyna Frydrych, wiceminister sprawiedliwości.
– Czuje pan rozczarowanie? – pytamy.
– Nie. To znak czasu – odpowiada sędzia. I dodaje, że podjął rękawicę przekonywany przez sędziów do tej funkcji. – Zrobiłem to dla dobra sądu, w którym orzekam – wyjaśnia.