To sedno wyroku Sądu Najwyższego. Tym istotniejszego, że wiele ekspertyz stanowi podstawowy dowód w sprawach sądowych.
Opinia w procesie
Jerzy S., biznesmen ze Śląska, pozwał inżynier Irenę K., biegłą sądową z zakresu budownictwa, twierdząc, że z powodu jej nierzetelnej ekspertyzy przegrał proces z wykonawcą remontu i musi zapłacić kilkaset tysięcy złotych. Proces dotyczył rozliczenia remontu należącej do Jerzego S. kamienicy z restauracją w Rybniku, a zasadniczym dowodem była opinia Ireny K. dopuszczona przez sąd na okoliczność tego, czy prace remontowe wykonano zgodnie z projektem i sztuką budowlaną.
Biegła napisała, że remont został wykonany zgodnie z projektem i choć były od niego odstępstwa, to nie mogła stwierdzić, na czyj wniosek to nastąpiło, wobec braku dziennika budowy.
Jerzy S. zlecił prywatnie sporządzenie opinii innemu rzeczoznawcy, który wskazał wiele wad w budynku. W związku z tym Jerzy S. domagał się od Ireny K. zrefundowania zasądzonej od niego kwoty (bo to przez jej opinię przegrał poprzedni proces).
Śląskie Sądy Okręgowy i Apelacyjny oddaliły pozew. Ich zdaniem biegła wykonała ekspertyzę w zakresie znanych wad, o innych nie miała wiadomości. Nie można jej więc zarzucić, by działała niezgodne z prawem.