Odrodzona w latach 80. XX w. przez Stefana kardynała Wyszyńskiego placówka wróciła na Starówkę i działa w pobliżu swej historycznej siedziby, przy Dziekaniej 1, czyli obok warszawskiej katedry. Prezentowana do końca lutego wystawa prac Jerzego Tchórzewskiego, współtwórcy II Grupy Krakowskiej, to dopełnienie ubiegłorocznej ekspozycji w Kordegardzie. Tam mogliśmy oglądać dzieła z wczesnego okresu, zdominowanego przez pełne erotyzmu zmysłowe kobiety. W Muzeum Archidiecezji znalazły się prace artysty dojrzalszego, bardziej refleksyjnego.

„Sądzę, że rolą malarza jest wywoływać życie, przemieniać bierną materię plastyczną w pulsujący życiem organizm” – napisał Tchórzewski w 1962 r. i te słowa wielu odczytuje jako jego artystyczne credo.

Większość prac zgromadzonych w MAW została wypożyczona z kolekcji prywatnych, a spora ich część prezentowana jest publicznie po raz pierwszy.

Awangardowy twórca, który w Paryżu zachwycił „papieża surrealistów” André Bretona, w prezentowanych dziełach skupił się na duchowej stronie człowieka. Postacie w różnych formatach zmagają się ze światem, szukają w nim harmonii, a może i odkupienia.

Obserwujemy sylwetki w wyimaginowanych pejzażach. Mrok rozdzielają czasem linie błyskawic. Mamy też okazję obserwować, jak artysta pracował z fakturą dzieła, wykorzystywał właściwości nierównego schnięcia farby czy efekt zmiętego papieru.

Wystawa przypomina, że tematyka religijna w twórczości Tchórzewskiego zajmowała szczególne miejsce. Przyjaciel Różewicza, Herberta, Kantora, Szapocznikow, a także Jonasza Sterna oraz artystów w latach 80. związanych z opozycją demokratyczną, wystawiał chętnie swoje prace w kościołach. Wystarczy przypomnieć jego poruszającą „Golgotę” w świątyni przy Żytniej.