Przewodniczący sieci domów aukcyjnych Sotheby's po zakończeniu sprzedaży otrzymał parę białych rękawiczek. Tak nakazuje zwyczaj, jeśli wszystkie wystawione przedmioty znajdą nabywcę. Spektakularnego sukcesu nie spodziewali się znawcy rynku aukcji.

Lord i Lady Attenborough gromadzili dzieła sztuki przez sześć dekad, nagle postanowili - jak pisze brytyjska prasa - „przewietrzyć mieszkanie”. Najwyższą cenę uzyskało płótno „Stare domy” LS Lowry'ego, który zdobył uznanie malując pejzaże prowincji i przemysłowych rejonów północnej Anglii z początku XX wieku.

Nabywca zapłacił za obraz blisko 900 tys. funtów, przed licytacją dzieło wyceniano na połowę tej kwoty. Rekordowa suma została zaoferowana za „Rozdartą głowę” abstrakcjonisty Grahama Sutherlanda, który w latach Wielkiego Kryzysu parał się grafiką, a podczas drugiej wojny światowej został zatrudniony na rządowym etacie - portretował losy brytyjskich wojsk.

Także grafikę autorstwa Christophera Nevisona, przedstawiającą odpoczywających żołnierzy francuskich, sprzedano za wyjątkowo wysoką kwotę - 80 tys. funtów. Grafiki Nevisona inspirowały niektóre ze scen wyreżyserowanych później przez Attenborough filmów. Łącznie sprzedano 51 obrazów za kwotę 4,6 mln funtów.

W kolekcji lorda i lady Attenborough znajdowały się prace najlepszych brytyjskich twórców XX stulecia, m.in.: Hanry'ego Moora, Waltera Stickerta i rzeźby Barbary Hepworth. Część zbiorów poszła pod młotek w latach 70., gdy Attenborough potrzebował pieniędzy na wyprodukowanie nagradzanego później filmu o Gandhim.

Państwo Attenborough pozbyli się płócien z dwóch, dość przyziemnych, powodów: by zapewnić sobie godną emeryturę („Ojciec nie będzie już kręcił filmów” - argumentował syn reżysera) i zyskać trochę wolnego miejsca w domu w Richmond. - Nie mieliśmy ich jak pomieścić - mówił lord Attenborough brytyjskim dziennikarzom. Przed rozpoczęciem aukcji lord Attenborough wspominał: - Nasza pasja wobec sztuki była tak wielka, że kupiliśmy kilka obrazów w niepewnych, młodzieńczych czasach, gdy nie było nas jeszcze stać na dywany i zasłony.

Pierwsze dwa obrazy przyniósł do domu w 1949 r., gdy żona była w ciąży. Na podłodze leżały gazety.

Zdaniem ich syna, reżysera teatralnego Michaela Attenborough, kolekcja nie powstawała z myślą o korzystnym inwestowaniu. - Ojciec wyprzedził swe czasy. Nie kupował, by zarobić czy powiesić obraz na ścianie - po prostu kochał artystów. A teraz, gdy zobaczył, ile są warte, opadła mu szczęka.

Sam Michael Attenborough był zszokowany wyceną. - Nie zdawałem sobie sprawy z ich wartości. Dla mnie to po prostu rzeczy, wśród których dorastałem. Ojciec nigdy nie przestrzegał: „Synku, uważaj, pan Lowry jest bardzo cenny” - mówił dziennikowi „Daily Telegraph”.

Michael pamięta z dzieciństwa, że dom był pełen artystów. Na uroczyste kolacje nie miał wstępu, ale mógł dołączyć na pudding i przywitać się z Avą Gardner lub Stevem McQueenem. Próbował podpatrywać wydarzenia w salonie wychylając się przez balustradę na schodach, ale widział tylko „Rozdartą głowę” Sutherlanda.