Surrealistyczna wyobraźnia, sceniczna teatralność, malarsko-literacka metafora tworzą niepowtarzalny świat artysty. Granica między sceną i życiem, jawą i snem jest w nim płynna i potęguje wrażenie niejednoznaczności i tajemnicy. A jednocześnie plakaty Olbińskiego celnie ujmują idee spektaklu.

Na plakacie do „Don Giovanniego” Mozarta pokazuje profil uwodziciela, który w pogodny dzień snuje fantazje o nocnych podbojach damskich serc. Artysta pomysłowo miesza dzień i noc. Pogodne niebo z obłokami przecina pasmem nocy z gwiazdami. Efekt jest teatralny. Don Giovanni wydaje się kryć twarz za maską nocy. Sylwetki dam w stylowych strojach wyglądają też jak sceniczne lalki.

Scenograficzne przygody

Opera tak dalece zafascynowała Olbińskiego, że projektuje do niej również scenografie. Jako scenograf operowy debiutował w 2002 roku właśnie „Don Giovannim” w Filadelfii. Ostatnio jako scenograf wrócił do Mozarta w „Czarodziejskim flecie” w Warszawskiej Operze Kameralnej.

Plakaty Rafał Olbiński tworzy dla wielu zagranicznych i polskich scen: New York City Opera, Pacific Opera San Francisco, Philadelphia Opera, Teatr Wielki–Opera Narodowa, Opera Wrocławska. Dla gmachu Opery i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku zaprojektował też kurtynę.

Ulubione motywy w jego sztuce wielokrotnie się powtarzają: wyidealizowane kobiety, morze, łabędzie, ptaki, obłoki, księżyc, zamki, statki, labirynty, drogi wijące się jak wstęgi, ale zarazem artysta potrafi kreować nieskończoną liczbę ich kombinacji i zmiennych nastrojów.

Plakat do „Traviaty” Verdiego dla New York City Opera spowija oniryczna aura melancholii. Blada twarz pięknej kobiety wyłania się z mroku. Wydaje się pogrążona we śnie i marzeniach o ukochanym, bo w miejsce ust na jej portrecie widnieje sylwetka mężczyzny.

Z kolei w plakacie do „Makbeta” Verdiego według Szekspira głowa tytułowego bohatera przemienia się w labiryntową architekturę zamku, zwieńczonego koroną z kroplą krwi. To metafora spirali zła, która zaczyna się w głowie Makbeta za sprawą Lady Makbet. Mroczne tło potęguje grozę dramatu.

Wąsy Falstaffa

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

Nie tylko jednak tragedie ożywiają wyobraźnię artysty. Jego projekty niepozbawione są też ironicznej nuty humoru. Na wąsach Falstaffa, rubasznego intryganta z opery Verdiego, domalował kobiety-ptaki, przypominające rozćwierkane wróble. I nadał plakatowi lekki ton buffo, współbrzmiący z utworem.

Olbiński potrafi także zdystansować wobec operowego patosu, jak w plakacie do „Carmen” Bizeta dla New York City Opera. Na krakowskiej wystawie można zobaczyć jego pierwotną wersję, na której zmysłową miłość i hiszpańską namiętność uosabia torreador i naga dziewczyna na byku, który przeobraża się w buduarowy szezląg. Roznegliżowana Carmen wzbudziła w Ameryce zastrzeżenia, więc artysta stworzył drugą podobną wersję plakatu, ale z ubraną bohaterką, przypominającą „Mayę ubraną” Goi.

Z równą swobodą Olbiński gra konwencjami w plakacie teatralnym. W „Królu Learze” dla Teatru Nowego w Łodzi pokazał skrwawioną twarz starzejącego się władcy. Natomiast w „Damach i huzarach” dla Teatru im. Jaracza w Łodzi podkreśla humor Fredry akrobacjami huzarów w chmurze.

Metaforyczne obrazy Olbińskiego mają wiele źródeł inspiracji, także malarskich (od Velazqueza do Magritte’a) i graficznych – w szkole polskiego plakatu. Artysta nie kryje swoich różnorodnych fascynacji, stapiając je we własny świat.