Stolica Polski była w ubiegłym roku najlepszym rynkiem pracy w Europie. Wskaźnik zatrudnienia mieszkańców warszawskiego regionu stołecznego w wieku 20-64 lat sięgał w 2025 r. prawie 87 proc. i przewyższał o ponad 10 pkt proc. unijną średnią – pokazała najnowsza analiza Eurostatu dotycząca sytuacji na regionalnych rynkach pracy w krajach Unii Europejskiej.
Warszawa może się też pochwalić jednym z najwyższych w Unii wskaźników zatrudnienia wśród 20-64-latków z wyższym wykształceniem (93,5 proc.) i jednym z najniższych wskaźników bezrobocia wśród osób w wieku 15-29 lat (7,5 proc.), a także jednym z najniższych odsetków młodych ludzi pozostających poza rynkiem pracy i edukacji określanych jako NEET. Podczas gdy we wszystkich regionach Unii do tej grupy zalicza się 11 proc. młodzieży (średnią podwyższały m.in. zamorskie regiony Francji), w warszawskim regionie stołecznym tylko 4,2 proc.
Czytaj więcej
Zmiany demograficzne powodują, że coraz więcej gmin musi ponosić wyższe wydatki na usługi publiczne, gdy mniej osób pracuje i płaci podatki. Na ośw...
Warszawę omija część wstrząsów na rynku pracy
Te dobre wyniki stolicy nie dziwią Moniki Fedorczuk, dyrektorki Urzędu Pracy m.st. Warszawa, która zwraca uwagę nie tylko na wielkość, ale też na różnorodność warszawskiego rynku pracy, który w raportach firmy Grant Thornton wyróżnia się największą liczbą nowych ofert zatrudnienia.
Na siłę i stabilność tego rynku wpływa w dużej mierze stołeczny charakter regionu, który sprawia, że w Warszawie jest duży wybór ofert pracy w szeroko rozumianej administracji publicznej (w tym w różnych instytucjach rządowych) w biurach międzynarodowych instytucji, a także w zlokalizowanych tu centralach ogólnopolskich firm. Jak zaznacza Monika Fedorczuk, w centralach firm realizuje się część projektów dotyczących całego kraju, co wspiera stołeczny rynek pracy.
Jego mozaika (w tym także duży wybór ofert pracy, które nie wymagają wysokich kwalifikacji) sprawia także, iż Warszawę omija część sektorowych wstrząsów, które w ostatnich latach dotknęły mniejsze ośrodki czy miasta bardzo uzależnione od usług dla biznesu. Duże znaczenie ma tu także administracja publiczna, która – szczególnie w gorszych czasach – działa stabilizująco na stołeczny rynek pracy, wchłaniając specjalistów tracących zatrudnienie w korporacjach (ostatnio wchłania szczególnie specjalistów IT na czele z ekspertami od cyberbezpieczeństwa).
Czytaj więcej
60 proc. badanych w sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” twierdzi, że możliwe jest zahamowanie spadku liczby ludności państwa, a tylko 40 proc. chce...
Z kolei wielkość Warszawy, która jest nie tylko dużym rynkiem pracy, ale i dużym skupiskiem konsumentów, zachęca do zakładania biznesów i zwiększa szanse na ich powodzenie. Stolicy sprzyjają też zmiany demograficzne, bo to ona przyciąga wielu dynamicznych młodych ludzi, którzy uciekają ze starzejących się mniej zamożnych miast i regionów kraju.
Jak jednak dowodzą podane w analizie Eurostatu przykłady Wiednia czy Berlina, stołeczny charakter regionu nie zawsze decyduje o sile jego rynku pracy. W obu tych miastach wskaźniki bezrobocia osób w wieku 20-64 lat przewyższają 1,7-krotnie krajową średnią w Austrii i w Niemczech, a podobne zjawisko (choć już na mniejszą skalę) widać także w przypadku udziału młodych NEET.
Warszawa wygrywa z Berlinem i Wiedniem
Jak twierdzi Marcin Mrowiec, główny ekonomista Grant Thornton, ogólne porównanie statystyk regionalnych rynków pracy w Unii Europejskiej, bez uwzględnienia ich specyfiki, może być mylące, przypomina porównanie jabłek z gruszkami. Dotyczy to także porównania sytuacji regionów zachodniej Europy z postkomunistyczną częścią Unii Europejskiej. Zachód nie tylko ma nadal średnio dwukrotnie wyższy poziom płac niż kraje naszego regionu, ale również znacznie hojniejsze transfery socjalne. Dzięki temu w Berlinie czy w Wiedniu osobom bezrobotnym czy biernym zawodowo (w tym imigrantom) jest tam dużo łatwiej utrzymać się niż np. w Warszawie. Jak zauważa Mrowiec, przy wysokich kosztach życia, w tym mieszkania w stolicy, miasto zasysa głównie osoby, które będą się w stanie tam utrzymać.
Główny ekonomista Grant Thornton zwraca też uwagę, że na ogólną kondycję polskiego rynku pracy, a także na regionalne rynki coraz większy wpływ mają zmiany demograficzne. – Jesteśmy najszybciej starzejącym się społeczeństwem w Europie i podczas gdy z rynku pracy szybko ubywa osób odchodzących na emerytury, znacznie wolniej przybywa młodych ludzi wchodzących na ten rynek – przypomina Marcin Mrowiec, dodając, że na razie zmiany demograficzne i tak mają więcej plusów niż minusów. Niewielka podaż młodych kandydatów łagodzi skutki słabszej koniunktury na rynku pracy: sprawia, że pracodawcy bardziej ostrożnie podejmują decyzje o zwolnieniach pracowników i są nieco mniej wybredni wobec kandydatów do pracy.
Ten efekt widać choćby we wskaźnikach dotyczących bezrobocia i zatrudnienia w Polsce. Według danych Eurostatu, już od dłuższego czasu mamy jedną z najniższych stóp bezrobocia w Unii Europejskiej (w sierpniu wyniosła ona 3,4 proc. wobec 6,1 proc. w całej Unii), a w 2025 r. nasz wskaźnik zatrudnienia osób w wieku 20-64 lat (78,8 proc.) przewyższał unijną średnią (76,1 proc.). Dotyczyło to również kobiet (73,2 proc. wobec 71,3 proc. w całej Unii), mimo że w tym przypadku polskie wskaźniki obniża niższy niż w części krajów Wspólnoty wiek emerytalny pań.
Jak demografia wzmacnia i ogranicza aktywność zawodową Polek?
Widocznemu w ostatnich latach w Polsce wzrostowi zatrudnienia kobiet w wieku 20-64 lat pomagają m.in. zmiany w gospodarce, w której przybywa miejsc pracy dla specjalistów po studiach (a to kobiety częściej kończą wyższe uczelnie), oraz widoczny w ostatnich spadek dzietności Polek. Wprawdzie pogarsza on naszą sytuację demograficzną, ale doraźnie sprzyja pracodawcom, zmniejszając problem związanych z macierzyństwem przerw w pracy.
Do tego dochodzi wspierany przez państwo rozwój żłobków i przedszkoli, a także rosnący udział ojców w opiece nad dziećmi (m.in. za sprawą urlopów ojcowskich). Mimo to luka w zatrudnieniu kobiet i mężczyzn w wieku 20-64 lat jest w Polsce większa niż unijna średnia, która w 2025 r. wynosiła 9,6 pkt proc. Nad Wisłą ta luka sięgała 11,3 pkt proc., a na jej wielkość mogą też mieć zmiany demograficzne – w tym rosnąca liczba osób 80+, które częściej wymagają opieki. Przy słabości sektora zorganizowanej opieki senioralnej, duża część obowiązków opiekuńczych spada na rodziny, w tym głównie kobiety. Co więcej, w kolejnych latach ten problem może nasilać szybkie tempo starzenia się Polaków.
Czytaj więcej
„Wołaliśmy o siłę roboczą, a przyjechali ludzie”. Migracja może uzupełniać niedobory na rynku pracy, ale nie rozwiąże problemów demograficznych Pol...
Krajową lukę zatrudnienia ze względu na płeć podwyższały m.in. województwo zachodniopomorskie i wielkopolskie (gdzie przekraczała ona 14 pkt proc.), a także opolskie i podkarpackie, które wśród polskich regionów miały najniższy wskaźnik zatrudnienia kobiet (66,4 proc.). Na drugim biegunie jest warszawski region stołeczny, który w minionym roku mógł się pochwalić 83,7 proc. udziałem pracujących kobiet w wieku 20-64 lat i był czwartym w Unii regionem z najniższą luką w ich zatrudnieniu ze względu na płeć (83,7 proc.)
Jak ocenia Monika Fedorczuk, chłonność warszawskiego rynku pracy sprzyja dłuższej aktywności zawodowej osób w wieku emerytalnym, a specyfika stolic (duża liczba miejsc pracy dla specjalistów) sprzyja z kolei zatrudnieniu kobiet.