- Liczba ofert pracy dla mężczyzn rośnie wręcz lawinowo, mamy ich teraz o 40 proc. więcej, niż przed tygodniem. Chodzi zarówno o wykwalifikowanych, jak i niewykwalifikowanych pracowników. O ile wcześniej potrzebował ich pilnie głównie sektor budowlany, transport i logistyka, o tyle dzisiaj dotyczy to już wszystkich branż – mówi Anna Dzhobolda, dyrektorka departamentu rekrutacji w agencji zatrudnienia Gremi Personal.

Według danych Centrum Analitycznego Gremi Personal, widoczny od początku wojny w Ukrainie deficyt mężczyzn na polskim rynku pracy wciąż się pogłębia, co przekłada się na wzrost wynagrodzeń w branżach potrzebujących męskiej siły roboczej. Jak ocenia Anna Dzhobolda, przez ostatni miesiąc stawki wzrosły tam o 15 proc. Niewykwalifikowani pracownicy –mężczyźni dostają od 4 tys. złotych na rękę, wykwalifikowani jeszcze więcej.

- Konkurencja o nich jest bardzo duża, więc stawki na pewno będą dalej rosły, jeśli nie zmieni się albo polska polityka migracyjna, albo sytuacja w Ukrainie – dodaje dyrektorka w Gremi Personal.

Dużo mniejszy wybór ofert mają teraz kobiety. - Obecnie na tysiąc otwartych wakatów mamy tylko 60 przeznaczonych dla kobiet – przyznaje Anna Dzhobolda. Te wakaty szybko się wypełniają, bo uchodźczynie z Ukrainy tłumnie ruszyły po pracę. Według danych Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej już ponad 250 tysięcy uchodźców z Ukrainy znalazło w naszym kraju zatrudnienie. Większość z nich to kobiety.

O rosnącej konkurencji o pracowników- mężczyzn mówią też inne agencje zatrudnienia. Jak ocenia Natalia Myskova, dyrektor ds. rekrutacji międzynarodowych w Grupie Progres, to mężczyźni dyktują stawki, bo obecnie bardzo ich na rynku brakuje. Przebywający w Polsce Ukraińcy oczekują teraz wynagrodzenia zaczynającego się od 22 zł netto za godzinę. - Dla wielu firm to dość spora kwota, biorąc pod uwagę, że średnie stawki dla pracowników bez kwalifikacji i żadnych uprawnień są niższe. Jednak można na takie stawki można liczyć np. w sektorze automotive czy w logistyce- dodaje Myskova.

Dlatego też agencje zatrudnienia coraz częściej jako wyjście z trudnej sytuacji kadrowej proponują firmom sprowadzenie pracowników z Azji, w tym mówiących po rosyjsku migrantów z Kazachstanu, Uzbekistanu oraz innych państw Azji Środkowej. -Pierwsze grupy Azjatów już sprowadziliśmy do Polski, obecnie czekamy na następne. Ale już teraz widać jak wielki jest problem z przepływem pracowników i brakami kadrowymi, co bardzo utrudnia planowanie pracy w wielkich zakładach produkcyjnych czy przetwórczych, z którymi współpracujemy na co dzień – mówi Anna Dzhobolda.

Czytaj więcej

Agencje zatrudnienia ruszyły po Uzbeków. Szukają setek pracowników