Z informacji GUS wynika, że tak jak pracuje 93 proc. panów w wieku 25 – 29 lat, to aktywnych zawodowo jest 78 proc. pań. Podobna różnica utrzymuje się w kolejnych grupach wiekowych.  W całym życiu zawodowym ( 15 – 64 lata) współczynnik aktywności zawodowej mężczyzn to 76 proc. a kobiet – 62 proc.

Ekonomiści i demografowie zwracają uwagę na to, iż zwiększenie aktywności zawodowej kobiet jest jednym z podstawowych sposobów na złagodzenie skutków starzenia się społeczeństwa. Dzięki temu można choć w części zapobiec zmniejszeniu się populacji osób pracujących. Sprawdź aktualne profile najlepszych polskich pracodawców

Kłopot jednak w tym, – na co zwracają uwagę prof. Irena Kotowska z SGH i Iga Magda z Instytutu Badań Strukturalnych, że nie ma dokładnych analiz, w jaki sposób polityka prorodzinna (gdzie celem jest zwiększenie dzietności) wpływa na rynek pracy.  A ich zdaniem kreuje sprzeczne bodźce.

Ekonomiści są zgodni, że jedną z przyczyn niskiej aktywności zawodowej kobiet są trudności w łączeniu obowiązków zawodowych z rodzinnymi, szczególnie z opieką najpierw nad małymi dziećmi, a w późniejszych latach – nad rodzicami.

 –  Powoli zwiększa się liczba dostępnych publicznych żłobków i przedszkoli. To powinno zwiększać aktywność zawodową obojga rodziców. Ale dłuższe urlopy związane z narodzinami dziecka, wraz ze zwiększonym dostępem do relatywnie wysokich świadczeń rodzinnych prawdopodobnie zmniejszają bodźce do podjęcia pracy lub jej poszukiwania – tłumaczy Iga Magda.

Analizę sytuacji przeprowadziła z prof. Ireną Kotowską w publikacji w publikacji „Starzenie się ludności, rynek pracy i finanse publiczne”. Autorki zwracają uwagę, że to, iż pewne niepokojące trendy na rynku pracy już się pojawiły.

Współczynnik aktywności zawodowej kobiet w wieku 25-44 lata zmniejsza się począwszy od roku 2012/2013. - Mimo że zmiany są niewielkie (1 – 2 pkt proc. w zależności od wieku pań) to jednak tendencja spadkowa jest się być stabilna. Przy czym tak jak spada procent kobiet aktywnych zawodowo, tak rośnie tych, które jako przyczynę bierności wskazały opiekę nad kimś bliskim w rodzinie – relacjonuje prof. Irena Kotowska i tłumaczy: - Szeroki dostęp do relatywnie wysokich (w porównaniu z płacami) świadczeń finansowych ma silny wpływ na decyzje zawodowe dla kobiet gorzej wykształconych, z mniejszym doświadczeniem zawodowym oraz (potencjalnie) mało zarabiających.

Oczywiście ważne jest to, że wyższe świadczenia rodzinne zmniejszą ryzyko ubóstwa wśród dzieci, poprawiają sytuacją finansową rodzin i powinny zwiększać standard życia dzieci. Do tego więc powinna dołączyć możliwość skorzystania rodzin z tanich i dobrych jakościowo placówek dla dzieci ( żłobków, przedszkoli, świetlic przyszkolnych) oraz propozycja elastycznego sposobu organizowania czasu pracy rodziców.

Tego wciąż brakuje. A obok skostniałego, nieprzyjaznego rodzinie, sposobu organizacji zajęć w szkole podstawowej, powstał  program pomocy finansowej Rodzina 500+

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

– Wciąż zatrudnienie matek w dużej mierze zależy od tego, czy może ona liczyć na wsparcie innych osób (głównie dziadków, ale też opiekunek) w opiece nad dziećmi w wieku przedszkolnym, jak i szkolnym – dodaje prof. Irena Kotowska.

Na temat programy Rodzina 500+ mówi: – Istnieją obawy, że on także może wpłynąć na aktywność zawodową kobiet. Kobiety mogą być mniej zmotywowane do podjęcia pracy przed porodem i bardziej skłonne do pozostania poza rynkiem pracy, pogarszając w ten sposób swoją przyszłą sytuację finansową, w tym gdy będą w wieku emerytalnym.

Autorki uważają, że decydenci zmieniając zasady polityki prorodzinnej powinni odpowiedzieć sobie pytania dotyczące demografii, sytuacji rodzin czy rynku pracy patrząc z perspektywy rodziców.

Czego w polityce prorodzinnej brakuje? Potrzebne są kolejne rozwiązania ułatwiające rodzicom godzenie pracy z opieką nad dziećmi oraz zachęcające do równego podziału obowiązków między rodzicami.

– Polska pozostaje daleko w tyle za innymi krajami UE pod względem oferty usług opieki żłobkowej, w szczególności na wsi. Dlatego decydenci powinni kontynuować rozwój wysokiej jakości instytucji opieki na dziećmi. – wylicza prof. Kotowska.

Iga Magda tłumaczy, że ma to przede wszystkim wymiar ekonomiczny, nie tylko społeczny: – Jeżeli ciężar opieki nad dziećmi będzie dzielony równo przez kobiety i mężczyzn, to zmniejszy się luka płacowa między zarobkami kobiet i mężczyzn. To korzystnie wpłynie na decyzje kobiet o podejmowaniu pracy, a mężczyzn zachęci do korzystania z urlopów rodzicielskich.

Tekst z portalu kariera.pl