Targi Kielce w połowie marca przeżyły rolnicze oblężenie: ekspozycje ponad 500 wystawców obejrzało przez trzy dni około 80 tys. zwiedzających. Agrotech pozostaje największą halową wystawą rolniczą w tej części Europy. Jednak znaczenie tej imprezy nie sprowadza się już do samej prezentacji ciągników, kombajnów i osprzętu. Targi stały się miejscem, w którym branża rozmawia o eksporcie, infrastrukturze, regulacjach i bezpieczeństwie energetycznym. Oznacza to, że rolnictwo coraz silniej wchodzi w obszary, które dotąd były domeną polityki gospodarczej.

 Afryka jako nowy kierunek ekspansji

Mocno wybrzmiał w Kielcach temat ekspansji na rynki afrykańskie. Podczas Agro Afryka Forum B2B, organizowanego przy udziale Polsko-Afrykańskiej Izby Przemysłowo-Handlowej, podpisano kilkadziesiąt umów o współpracy obejmujących dostawy polskich zbóż, mąki, maszyn rolniczych, drobiu i pasz na rynki afrykańskie. To nie jest przypadkowy kierunek. Afryka, licząca dziś około 1,5 mld mieszkańców, za 25 lat może powiększyć się do 2,5 mld. Jednocześnie 70% tamtejszych gospodarstw pozostaje niezmechanizowana. Z polskiej perspektywy oznacza to potencjalny rynek dla żywności, technologii, maszyn oraz know-how.

Z punktu widzenia eksporterów problemem nie jest sam dostęp do odbiorców, lecz kontrola nad logistyką i marżą. Dlatego jednym z najczęściej przywoływanych wątków była koncepcja wejścia kapitałowego Polski do portu w Mombasie. Miałoby to dać polskim firmom własne nabrzeże i możliwość bezpośredniego kierowania dostaw do Afryki Wschodniej, bez konieczności korzystania z infrastruktury kontrolowanej przez pośredników.

Uzupełnieniem takiego modelu byłyby silosy budowane przez polskie firmy lub pod ich nadzorem w  Kenii, Ugandzie czy Etiopii. Zdaniem Marcina Obałka, COO Polsko-Afrykańskiej Izby Gospodarczej taki łańcuch pozwalałby zwiększyć skalę eksportu, a także zatrzymać większą część zysku po polskiej stronie. Dziś znaczną część marży przejmują pośrednicy, a różnica cen między pszenicą polską a afrykańską ma sięgać 500–600 $/t.

To ambitna wizja, ale jej realizacja będzie zależała od dostępnego kapitału przedsiębiorców, stabilnego otoczenia politycznego, wsparcie dyplomatycznego i długofalowej strategii państwa. Bez tego afrykański kierunek może pozostać raczej obiecującym hasłem niż realnym filarem ekspansji.

 Wieś szuka drugiego źródła dochodu

Drugim strategicznym tematem obecnym w Kielcach była energetyka. Debata organizowana przez „Wieści Rolnicze” przy udziale Targów Kielce koncentrowała się na transformacji energetycznej wsi, ze szczególnym uwzględnieniem biogazowni. W tym obszarze stawka jest podwójna: chodzi zarówno o bezpieczeństwo energetyczne, jak i o poprawę rentowności rolnictwa.

Biogazownie i biometanownie coraz częściej są przedstawiane nie jako poboczny element zielonej transformacji, ale jako potencjalne narzędzie stabilizowania dochodów gospodarstw. Dla części rolników mogłyby stać się drugim, bardziej przewidywalnym źródłem przychodu, mniej zależnym od wahań cen skupu czy sytuacji pogodowej.

Skala tego rynku w Polsce pozostaje jednak ograniczona. W rejestrach KOWR figuruje obecnie 656 spółdzielni energetycznych o łącznej mocy przyłączeniowej ok. 376 MW. Biogazowni rolniczych jest natomiast 195, a ich łączna moc wynosi 178 MW. Dla porównania, w znacznie mniejszych Czechach działa już ponad 600 takich instalacji. To pokazuje, że Polska nadal jest na wczesnym etapie rozwoju tego segmentu.

Wiceminister rolnictwa Małgorzata Gromadzka zapowiedziała wystąpienie do NFOŚ i MKiŚ o zwiększenie środków na biogazownie rolnicze. Jej zdaniem nowy nabór mógłby zostać uruchomiony w III lub IV kwartale, co pozwoliłoby sfinansować kolejne inwestycje i zwiększyć liczbę instalacji do ponad 300.

To sygnał ważny, ale niewystarczający. Sama dostępność dotacji nie rozwiązuje bowiem zasadniczych problemów, o których mówi branża: niepewności regulacyjnej, trudności w przyłączaniu instalacji do sieci, ograniczeń wynikających z planów ogólnych gmin czy zbyt skomplikowanych procedur środowiskowych.

 Bez zmian w prawie biogaz nie przyspieszy

Przedstawiciele branży zwracali uwagę, że bez uporządkowania zasad działania i budowy instalacji trudno będzie mówić o realnym przełomie. Piotr Łuczak, prezes Integrotech, wskazywał, że bezpieczeństwo energetyczne można traktować poważnie dopiero wtedy, gdy instalacje są zdolne do pracy także po odłączeniu od sieci. W przeciwnym razie biogazownia pozostaje tylko obiektem technologicznym do zagospodarowania substratów, a nie rzeczywistym zabezpieczeniem energetycznym gospodarstwa.

Uczestnicy debaty krytycznie oceniali także program „Energia dla wsi”, który ich zdaniem gorzej traktował inwestycje w biogazownie. Wśród postulatów pojawiły się m.in. zwolnienie z obowiązku uzyskania decyzji środowiskowej dla instalacji do 1 MW oraz wyłączenie biometanowni spod regulacji z tzw. ustawy wiatrakowej, by nie narażać ich rozwoju na blokadę prezydenckim wetem.

Z Agrotechu płynie spójny obraz: polskie rolnictwo szuka nowych przewag. Z jednej strony chodzi o eksport oparty na własnej logistyce i bezpośrednim dostępie do perspektywicznych rynków, z drugiej o energię, która może poprawić rentowność gospodarstw i zwiększyć ich odporność na wstrząsy.

Dorota Andrzejewska, Paulina Janusz-Twardowska

Patronat Rzeczpospolitej