Choć rolnicy zablokowali pół kraju, a ich demonstracje bywały kontrowersyjne – np. obrzucali brukiem policję czy blokowali przejazd karetek – to poparcie społeczeństwa dla rolniczych protestów jest bardzo wysokie.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Czy rolnicy mogą się sami zaorać?

51,6 proc. osób ankietowanych w badaniu IBRiS przeprowadzonym dla „Rzeczpospolitej” na pytanie o stopień poparcia dla demonstracji odpowiedziało, że zdecydowanie je popiera. Kolejne 21,2 proc. deklaruje, że raczej je popiera. Zdecydowany sprzeciw wyraża jedynie co dziesiąty badany.

Foto: rp.pl

Poparcie dla protestów niezależne od sympatii do rolników

Taki poziom poparcia dla rolniczych demonstracji może być zaskoczeniem dla mieszkańców Warszawy czy innych metropolii stojących w korkach wywołanych przez protestujących. Nie dziwi jednak zupełnie socjologów: w ich badaniach te postawy przejawiają się od dawna. Nie o solidarność z rolnikami czy wiedzę o ich trudnej sytuacji tu jednak chodzi.

– Poparcie dla tych protestów nie ma bezpośredniego związku z naszą sympatią do rolników – mówi Marcin Duma, prezes IBRiS. – Poparcie dla demonstracji jest formą zastępczą zamanifestowania krytycznego stosunku do polityki Europejskiego Zielonego Ładu oraz bezpiecznym sposobem okazania antyukraińskich odczuć – wyjaśnia.

Czytaj więcej

Joanna Ćwiek-Świdecka: Ja w imieniu tych, którzy przez protest rolników nie dojechali do pracy

Polacy obawiają się, że w wyniku zielonej transformacji sami mogą stracić cywilizacyjne dobra i wyznaczniki awansu, których dopiero niedawno się doczekali. – Boją się, że będą musieli zrezygnować z posiadania samochodu spalinowego, a na elektryczny ich nie będzie stać, co spowoduje, że będą musieli wrócić do transportu publicznego. To w Warszawie nie jest problemem, ale spróbujmy skorzystać z takiego transportu na prowincji, gdzie żyje 60 proc. obywateli kraju. W Polsce powiatowej bez samochodu jest jak bez ręki. Pojawia się także wrażenie, że koszty transformacji zostały zrzucone na barki zwykłych obywateli, a zyski z tego procesu trafiają do wielkich korporacji – wyjaśnia Marcin Duma.

Krytykowanie Ukrainy nie jest poprawne politycznie

Jeszcze bardziej złożona jest nasza postawa wobec Ukrainy. Rolnicy domagali się wręcz zablokowania handlu z tym krajem, co zostało mocno oprotestowane nawet przez inne branże rolne, w tym mleczarzy, którzy obawiają się utraty ukraińskiego rynku zbytu. Ale pozostała część społeczeństwa poprzez poparcie protestów wyraża własne lęki związane z sytuacją na Wschodzie.

Rolnictwo z jeszcze jednego powodu może dziś liczyć na większe poparcie: w niespokojnych czasach rośnie znaczenie bezpieczeństwa żywnościowego i los rolników postrzegamy w kategoriach własnego bezpieczeństwa

– Nie wypada krytykować Ukrainy, gdy ona podejmuje tak istotny wysiłek zbrojny przeciwko wspólnemu wrogowi. Jednak postrzegamy ten kraj również jako konkurencję – niezależnie, czy aktualnie on z nami konkuruje. Odbieramy jej przywódców jako niewdzięcznych, niedoceniających skali udzielonej im pomocy. Ten krytycyzm realizujemy, popierając protesty pośrednio wymierzone w Ukrainę. To bezpieczna ścieżka omijania poprawności politycznej – mówi Duma.

Przy czym rolnictwo z jeszcze jednego powodu może dziś liczyć na większe poparcie: w niespokojnych czasach rośnie znaczenie bezpieczeństwa żywnościowego i los rolników postrzegamy w kategoriach własnego bezpieczeństwa.

Chaos związany z Zielonym Ładem przyniósł strach

Wiele założeń znajdujących się w strategii Zielonego Ładu jest powszechnie odbieranych jako potencjalne zagrożenie dla konkurencyjności europejskiej gospodarki (nie tylko rolnictwa), jak i dla naszego prywatnego, wypracowanego dotąd, dobrobytu. Oprócz rewolucji na rynku motoryzacyjnym obawiamy się także tego, co dla naszych portfeli będzie oznaczać transformacja energetyczna. A także przemawiają do nas – nie zawsze słuszne – zarzuty o stosowanie podwójnych standardów np. wobec żywności spoza UE, czyli z Ukrainy, ale też Ameryki Południowej.

Czytaj więcej

Marek Budzisz: Protesty rolników będą wracać nieustannie, jeśli nie zmienimy całej polityki rolnej

– Sam proces informowania o wprowadzaniu Zielonego Ładu nie był moim zdaniem przeprowadzony odpowiednio i na wystarczająco szeroką skalę. To sprawia, że rolnicy reprezentują dziś obawy pozostałych mieszkańców przed Zielonym Ładem – przyznaje Krzysztof Podhajski, prezes Europejskiego Funduszu Rozwoju Wsi Polskiej. Wskazuje on jednak, że na handel z Ukrainą trzeba spojrzeć także w kontekście retorsji i tego, jak będzie się kształtował bilans relacji handlowych z Kijowem.