Porażka Viktora Orbána ujawniła kruchość nieformalnego systemu władzy na Węgrzech, w którym lojalność trwała tak długo, jak długo elity wierzyły, że reżim przetrwa bez ponoszenia konsekwencji.
Przez ponad półtorej dekady hybrydowy reżim Orbána budował obraz swojej niepodważalności. Była to silnie scentralizowana machina polityczna oparta na inżynierii konstytucyjnej, przejęciu kontroli nad mediami, klientelistycznej korupcji oraz systematycznym osłabianiu instytucjonalnych mechanizmów kontroli i równowagi.
Partia TISZA kierowana przez Pétera Magyara osiągnęła coś bezprecedensowego w węgierskiej polityce po 1990 r. Zdołała politycznie skonsolidować pokolenie, które przez lata wyrażało niezadowolenie poprzez rozproszone, innowacyjne i często pozainstytucjonalne formy protestu. Magyar osiągnął to, czego nie udało się poprzednim aktorom opozycyjnym: przywrócił dużej części węgierskiego społeczeństwa poczucie politycznej sprawczości.
Za to należy mu się uznanie. Jednak skuteczna mobilizacja opozycji sama w sobie nie wyjaśnia w pełni wyniku kwietniowych wyborów.
Mobilizacja pokoleniowa zbiegła się również ze stopniowym rozpadem długoletniej „umowy społecznej” systemu NER – ekosystemu lojalistów partii Fidesz, oligarchów oraz instytucji, który po 2010 r. zdominował państwo węgierskie.
Czytaj więcej
Na Węgrzech nie jesteśmy w momencie otwierania polityki na wiele kolorów. Mandat nowego premiera i większości polega przede wszystkim na tym, by ce...
Gdy zaczyna pękać wewnętrzna jedność, reżimy hybrydowe upadają
Coraz bardziej konfrontacyjna relacja Orbána z Unią Europejską przyspieszyła ten proces. Zamrożenie funduszy unijnych osłabiło redystrybucyjne podstawy reżimu oraz ograniczyło zasoby, które przez lata podtrzymywały lojalność elit i zależności polityczne.
To, co wydarzyło się na Węgrzech, pokazuje znaczenie spójności elit w utrzymywaniu reżimów hybrydowych opartych na nieformalnej władzy. W takich systemach fragmentacja może przyspieszyć zaskakująco szybko, gdy tylko zaczyna pękać wewnętrzna jedność.
Podobnie jak w przypadku reżimów autorytarnych, autokracje wyborcze takie jak Węgry rzadko otwierają się na demokratyzację wyłącznie pod wpływem presji społecznej oddolnej. Stają się podatne na zmiany wtedy, gdy osoby wewnątrz systemu przestają wierzyć, że reżim będzie w stanie bez końca zapewniać ochronę, zasoby i polityczną dominację.
Lojalność w takich systemach opiera się na przekonaniu o trwałości władzy. Gdy to przekonanie słabnie, dezercje zaczynają się wzajemnie napędzać.
Dokładnie to wydarzyło się na Węgrzech. Kiedy wystarczająco duża część społeczeństwa zaczęła wierzyć, że realna zmiana polityczna jest możliwa, podstawowe mechanizmy kontroli reżimu (zależność, zastraszanie i poczucie nieuchronności jego trwania) zaczęły słabnąć. Jeszcze przed wyborami pojawił się wyraźny efekt przyłączania się do zwycięskiej strony (bandwagon effect), gdy osoby z wewnątrz systemu, sygnaliści i byli lojaliści zaczęli ujawniać systemową korupcję oraz nadużycia zasobów państwowych.
Czytaj więcej
Ośrodek Závecz Research opublikował nowy sondaż poparcia dla partii politycznych na Węgrzech. Wynika z niego, że rządząca partia Tisza premiera Pét...
Reżimowe instytucje zaczynają się pozycjonować w nowym systemie władzy
Proces rozpadu trwał również po wyborach. Niedawne wypowiedzi Prokuratora Generalnego Węgier sugerujące, że nielegalnie przekazane aktywa mogłyby zostać odzyskane w ramach przyszłych postępowań karnych, byłyby politycznie niewyobrażalne jeszcze kilka tygodni wcześniej. Podobnie decyzje Trybunału Konstytucyjnego wskazują, że instytucje wcześniej postrzegane jako całkowicie podporządkowane mogą już pozycjonować się na nowo w zmieniającym się środowisku politycznym.
Jeszcze bardziej wymowne jest zachowanie aktorów wewnątrz klientelistycznych sieci NER. Najbardziej znanym przypadkiem jest Gyula Balásy, protegowany reżimu Orbána, którego firmy medialne umożliwiały finansowane przez państwo kampanie nienawiści przeciwko wskazywanym przez władzę przeciwnikom, takim jak UE, uchodźcy, mniejszości seksualne i płciowe, Ukraina, George Soros czy Péter Magyar.
W niedawnym wywiadzie Balásy, ze łzami w oczach, ogłosił, że przekazuje państwu węgierskiemu za darmo wszystkie swoje udziały w firmach eventowych, medialnych i komunikacyjnych – wraz z aktywami inwestycyjnymi wartymi dziesiątki miliardów forintów – po tym, jak władze zamroziły konta jego spółek.
Czytaj więcej
Kiedy wiosną 2010 r. Viktor Orbán dochodził do władzy i zyskał konstytucyjną większość, zdefiniował swoje zwycięstwo jako „fülke forradalom” – rewo...
Iluzja demokratycznej normalizacji bez rzeczywistej zmiany strukturalnej
Wielu spodziewało się, że głębokie państwo Orbána ostatecznie zacznie się rozpadać. Niewielu przewidywało jednak, że stanie się to jednocześnie i tak szybko.
Równocześnie strategiczne odejście najważniejszych ludzi systemu niesie ze sobą poważne ryzyka dla trwającej transformacji demokratycznej. Szybkie przestawienie się instytucji wcześniej przejętych przez system może stworzyć iluzję demokratycznej normalizacji bez rzeczywistej zmiany strukturalnej.
Aktorzy instytucjonalni, którzy wcześniej umożliwiali konsolidację autorytarnej władzy, mogą szybko dostosować się do nowego środowiska politycznego bez fundamentalnej zmiany. Jeśli transformacja demokratyczna ograniczy się wyłącznie do adaptacji elit, logika nieformalnej władzy może przetrwać pod „demokratyczną” powierzchnią.
To właśnie rozliczalność zdecyduje, co przetrwa po Orbánie.
Od 1990 r. Węgry często określano jako „kraj bez konsekwencji”. Elity polityczne i gospodarcze wielokrotnie dopuszczały się systemowych nadużyć bez realnej odpowiedzialności, odtwarzając nieformalne struktury władzy ponad kolejnymi cyklami rządów.
Jeżeli nowa transformacja demokratyczna nie stworzy wiarygodnych mechanizmów odpowiedzialności, zagrożeniem będzie nie tylko przetrwanie starych praktyk nieformalnej władzy, ale także odtworzenie tej samej logiki politycznej przez nowych aktorów.
Nie oznacza to potrzeby zbiorowych kar ani rewolucyjnych czystek. Wymaga jednak przejrzystych dochodzeń dotyczących akumulacji majątku publicznego, politycznie sterowanych systemów zamówień publicznych oraz nieformalnych sieci redystrybucji, które podtrzymywały NER.
Bez widocznych prawnych i instytucjonalnych konsekwencji za systemowe nadużycia władzy demokratyczna odbudowa może pozostać powierzchowna i odwracalna.
Czytaj więcej
Premier Węgier nakazał natychmiastowe wszczęcie śledztwa w sprawie zatrzymania na Węgrzech tzw. złotego konwoju. Chodzi o aresztowanie w marcu prze...
Nieformalna władza może przetrwać poprzez adaptację
Szersza lekcja płynąca z transformacji Węgier nie polega jedynie na tym, że reżimy hybrydowe mogą upaść szybciej, niż oczekiwano, gdy rozpada się spójność elit. Chodzi o to, że nieformalna władza może przetrwać poprzez adaptację – chyba że transformacja demokratyczna będzie w stanie zmienić podstawowe struktury bezkarności, które wcześniej zapewniały trwałość takiego systemu.
Przed szefem sztabu Magyara, Bálintem Ruffem, stoi zadanie dokonania tego, co wcześniej udało się innym państwom Europy Środkowo-Wschodniej oraz Niemcom Wschodnim.
Lustracja – czyli weryfikacja urzędników publicznych w celu wykluczenia osób współpracujących z wcześniejszymi reżimami autorytarnymi z pełnienia funkcji publicznych – ma na celu zapewnienie wiarygodności nowego rządu i rzeczywistego zerwania z przeszłością.
Węgry mają dziedzictwo silnego konformizmu społecznego wynikające z wcześniejszych systemów Jánosa Kádára i Miklósa Horthy’ego, które umożliwiło przetrwanie określonych wzorców i wartości z przeszłości.
Magyar ma historyczną szansę przerwać tę ciągłość.
Oryginalna wersja artykułu została po raz pierwszy opublikowana przez Visegrad Insight, który zachowuje wszystkie prawa autorskie do tekstu
Śródtytuły pochodzą od redakcji „Rzeczpospolitej”