O czym śnią androidy? Wiemy, że nie mają wspomnień. Być może wśród moich czytelników i czytelniczek są miłośnicy „Łowcy androidów” Ridleya Scotta z 1982 r. Albo „Blade Runnera 2049” Denisa Villeneuve sprzed dziewięciu lat. Pierwszy z wymienionych filmów powrócił do repertuarów. Zobaczyć go w kinie – bezcenne. W zaczynający się od słów „Widziałem rzeczy, którym wy, ludzie, nie dalibyście wiary” kultowy monolog Roya Batty'ego (największa kreacja Rutgera Hauera) wsłuchiwałam się, szeroko otwierając buzię. „Cokolwiek będziesz robił w życiu, kochaj to tak, jak kochałeś kino, gdy byłeś małym chłopcem” – do Toto zwrócił się Alfredo w „Cinema Paradiso”, jednocześnie przestrzegając go przed nostalgią.

Reklama
Reklama

Zresztą moje ukochane „Cinema Paradiso” również mogłam zobaczyć w kinie. Rodzice przyprowadzili na seans nastolatków. Ale właściwie dlaczego stare filmy wracają do repertuarów i znajdują publiczność? Jesteśmy tacy nostalgiczni? 

O czym śnią francuskie zetki i millenialsi 

„Krytyka Polityczna” opublikowała interesujący artykuł Artura Troosta – „Giscardpunk, czyli nostalgia za państwowym interwencjonizmem”. Okazuje się, że francuskie zetki i millenialsi śnią o Francji z lat 1974-1981, kiedy prezydentem był umiarkowany konserwatysta Valéry Giscard d’Estaing. Zjawisko ma swoją nazwę: to „giscardpunk”. Do tych emocji – zauważa publicysta – odwołuje się dziś prezydent Emmanuel Macron. Czy kojarzą Państwo nagranie z hali, gdzie przy okręcie podwodnym prezydent Francji śpiewał „Marsyliankę”? Albo klip z myśliwcami? 

Śnimy o państwie i mówimy o nim w mediach społecznościowych

Troost podkreśla, że na francuskich platformach społecznościowych można zobaczyć materiały, które prezentują – pochodzące z epoki zarówno samego Giscarda, jak i jego poprzednika (Pompidou) oraz następcy ((Mitterrand)) –  „wyłącznie owoce inwestycji państwowych i odgórnego planowania. Concorde lub Airbus? Państwowe. TGV? Państwowe. Lotniskowce, myśliwce i łodzie podwodne? Państwowe”.

Czytaj więcej

Estera Flieger: Kochana, jak możemy uratować kulturę przed sztuczną inteligencją?

Troost pointuje: „Gdy następnym razem gdzieś w mediach społecznościowych wyskoczy kolejna przeróbka z wielką Francją epoki Giscarda, warto pamiętać, co pozwalało jej mierzyć wysoko – państwowy dyryżyzm i niepozostawianie innowacji wyłącznie w rękach wolnego rynku. Ale ponieważ neoliberalne dogmaty mają się w Europie dobrze, to nie pozostaje nic innego, jak wzdychać do retrofuturystycznej estetyki, która przypomina lepsze (pod względem polityki gospodarczej) czasy”. Francuzi śnią więc o państwie. 

Warto się nad tym zastanowić, nie tylko dlatego, że czasy są „przedwojenne”. Sprzyja temu pora roku. „Kiedy luty zmienia się w lipiec, nie dam rady się przed nią kryć. Wiem, wiem, nostalgia” – rapuje Taco Hemingway.