Kiedyś w prezydenckiej Radzie ds. Praw Człowieka można było znaleźć pojedyncze nazwiska osób, które były w stanie zadać prezydentowi „niepoprawne pytanie”. Od dłuższego czasu zasiadają tam ludzie lojalni, posłuszni i przewidywalni. Po co tam są? By stworzyć pozory dyskusji i dać Putinowi się wygadać. Tak było w poniedziałek.
- Najważniejsze dla nas, by nigdy nic podobnego nie powtórzyło się w historii naszego kraju, bo to wszystko naraziło nasz naród i nasze państwo na ogromne, trudne do naprawienia straty – oznajmił Putin. O czym mówił? O represjach politycznych w czasach ZSRR. Tymczasem rosyjscy obrońcy praw człowieka przypominają, że w kraju jest już ponad tysiąc więźniów politycznych.