Okazuje się, że w jednym tygodniu nie można się z nim spotkać w Paryżu, bo zbojkotował francuskie działania pokojowe w Syrii, a w następnym już można – w Berlinie. Bo? No właśnie, nie do końca jest jasne, dlaczego. Choć bez wątpienia w tle są Syria i Ukraina. Chodzi o dwie wojny, dzięki którym Moskwa dosyć tanim kosztem szachuje Zachód i staje na czele rozrastającej się niebezpiecznie grupy zniechęconych przywództwem USA. W tej grupie są zarówno państwa (spoza Zachodu), jak i partie (także z Zachodu i nie wiadomo, czy niektóre niedługo nie dojdą do władzy).