Reklama

Rusłan Szoszyn: Nikt nie wyszedł na plac Czerwony

Wojna z Ukrainą pokrzyżuje przyszłość całych pokoleń, zarówno Rosjan, tak i Białorusinów. Mimo to w Moskwie, jak i Mińsku, nikt nie protestuje.
Rusłan Szoszyn: Nikt nie wyszedł na plac Czerwony

Foto: PAP/EPA

Konstantin Babicki, Tatiania Bajewa, Natalia Gorbaniewska, Wadim Delaunay, Władimir Driemliuga, Larisa Bogoraz, Wiktor Fajnberg i Paweł Litwinow. 25 sierpnia 1968 roku wyszli na plac Czerwony w Moskwie i zaprotestowali przeciwko inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację. „Za wolność waszą i naszą!" – brzmiał napis na jednym z trzymanych przez nich plakatów. Gdy byli bici i zatrzymywani przez funkcjonariuszy KGB, tłum gapiów, akceptując w milczeniu, jedynie się temu przyglądał. I tylko jedna z przychodzących obok kobiet wydusiła z siebie: „Po co bić?". Na wolność cudem wyszła jedynie 21-letnia wówczas studentka Bajewa, obronili ją koledzy, którzy zeznali, że znalazła się tam przypadkowo. Ale i tak została wyrzucona z uniwersytetu. Reszta trafiła do łagrów albo na wieloletnie przymusowe „leczenie" psychiatryczne. Większość z tych odważnych ludzi już nie żyje, wielu zmarło na emigracji. Vaclav Havel, wspominając niegdyś o tamtych wydarzeniach, nazywał ich „sumieniem Związku Radzieckiego".

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama