Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie były kulisy tajnego spotkania polskich służb z nieuchwytnym szefem Zondacrypto w jednym z krajów Zatoki Perskiej.
- Dlaczego prokuratura negocjuje z Przemysławem Kralem status świadka koronnego i co może zyskać każda ze stron.
- Jakie kluczowe informacje na temat prania pieniędzy i zaginięcia założyciela giełdy może ujawnić jego następca.
O zagranicznej delegacji jednego z naczelników delegatury CBA oraz prokuratora Marka Wełny, naczelnika śląskiego wydziału Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej, wie tylko wąskie grono osób. Delegacja – nietypowa jak na standardy w prokuraturze – miała tajny charakter. Według informatorów „Rzeczpospolitej” jej celem miało być spotkanie z Przemysławem Kralem, szefem Zondacrypto, od trzech miesięcy nieuchwytnym nie tylko dla tysięcy klientów estońskiej giełdy, ale również organów ścigania. Śledztwo w sprawie oszustwa i prania pieniędzy w połowie kwietnia wszczęła Prokuratura Regionalna w Katowicach. Drugie śledztwo – formalnie dotyczy zaginięcia Sylwestra Suszka, założyciela giełdy BitBay (poprzednika Zondacrypto) – toczy się w śląskim wydziale Prokuratury Krajowej, którą od lutego tego roku kieruje prok. Marek Wełna. Kral nigdy nie został na tę okoliczność przesłuchany, od dawna mieszkał w Monako.
Tajna misja prokuratora Marka Wełny
Nasze źródła twierdzą, że do spotkania doszło w jednym z krajów Zatoki Perskiej. Oficjalnie zapytaliśmy Prokuraturę Krajową, jaki był cel tej delegacji – i czy prawdą jest, że odbyło się tam spotkanie z Przemysławem Kralem. „Od prok. Marka Wełny uzyskałem odpowiedź, iż nie udziela w tym zakresie informacji” – odpisał prok. Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Krajowej. Prok. Wełna nie zaprzeczył jednak naszym informacjom. Gdy o to zapytaliśmy raz jeszcze, prok. Nowak powtórzył: „Nie udzielamy w zakresie objętym pytaniami informacji”.
Czytaj więcej
Przemysław Wipler oraz jego wspólnik Michał Krzymowski w lipcu 2025 roku odwiedzili w Monako Przemysława Krala, prezesa Zondacrypto – podaje portal...
Z Przemysławem Kralem, byłym już katowickim adwokatem (już pół roku przed zniknięciem likwidował aktywność w Polsce – wyrejestrował usługi adwokackie, a zaraz potem działalność gospodarczą), nie ma kontaktu od trzech miesięcy. Ostatni wpis na koncie X opublikował 16 kwietnia. Było to oświadczenie, w którym „odnosi się do kulis motywowanego politycznie ataku na jego giełdę”. Ujawnił, że giełda którą kieruje, nie ma od dawna dostępu do ogromnych środków inwestorów – 4,5 tys. bitcoinów o wartości 330 mln dol. Kod do tego portfela, jak dodał, ma wyłącznie zaginiony od czterech lat Sylwester Suszek. Kral sugerował, że Suszek żyje i ukrywa się. Jednak polska prokuratura za najmocniejszą hipotezę uważa, że Suszek nie żyje – został zamordowany przez grupy przestępcze, które wykorzystywały giełdę do prania brudnych pieniędzy.
Czytaj więcej
Zwykły chłopak z Piekar Śląskich w pięć lat stworzył finansowe imperium obracające miliardami. Za fasadą spektakularnego sukcesu toczyła się wojna...
Kral od dawna, co potwierdziły nam służby, starał się o izraelskie obywatelstwo. Gdzie teraz przebywa? Nie wiadomo. Jego wiedza na temat funkcjonowania giełdy, przepływów finansowych, legalizowania środków z przestępstw jest ogromna. Były katowicki adwokat wszedł do spółki BitBay pod koniec listopada 2019 r. jako jej pełnomocnik. Był prawą ręką Suszka. Już wtedy kryptogiełda miała kłopoty po decyzji KNF. Wspólnicy BitBaya wyprowadzili udziały do trzech spółek w Dubaju. Formalnie należą wciąż do zaginionego Suszka oraz obywatela ZEA, który ma być jedynie formalnym „słupem”. W listopadzie 2021 r. BitBay dokonał rebrandingu – zmieniał nazwę na Zonda (potem Zondacrypto). Pół roku później Suszek zginął bez śladu. Zondą cały czas kierował Przemysław Kral.
Szef Zondacrypto, Przemysław Kral świadkiem koronnym?
Tajna misja prokuratora Wełny – według naszych informacji – miała jeden cel: negocjować współpracę Krala z prokuraturą w oparciu o status tzw. świadka koronnego. Co ważne – na tę chwilę Kral nie jest o nic podejrzany, nie jest też ścigany listem gończym.
Świadek koronny to szczególny status procesowy – może zostać nim podejrzany, który uczestniczył w działalności zorganizowanej grupy i ujawnił organom ścigania wszystkie informacje o przestępstwach oraz ich sprawcach. Nie może być to jednak osoba, która kierowała zorganizowaną grupą. „Koronny” traci majątek z przestępstw, w których brał udział, ale też zyskuje niekaralność, a także ochronę służb (zmianę wizerunku, nowe życie i tożsamość). O przyznaniu statusu decyduje sąd na wniosek prokuratora.
Czy Kral może lub powinien skorzystać z instytucji świadka koronnego? – To wszystko zależy od roli, jaką pełnił lub mógł pełnić w przestępczym procederze. Prokuratura, decydując się na wystąpienie do sądu, musi wyważyć, co świadek powie, na ile odkryje karty. Na ile korzyści procesowe będą większe od odstąpienia od ukarania go za czyny, które popełnił – podkreśla w rozmowie z „Rzeczpospolitą” gen. Adam Rapacki, policjant, współtwórca CBŚ i instytucji świadka koronnego. Według gen. Rapackiego Przemysław Kral, choć przynajmniej formalnie nie był właścicielem giełdy, ale jej zarządzającym, to posiada ogromną wiedzę na temat kryptoaktywów i jego zeznania mogłyby odkryć rzeczy, na jakie śledczy nie mieliby szans sami zdobyć dowodów.
Świadek koronny musi ujawnić wszystko, co wie
Czy Przemysław Kral ma inne wyjście? Pod koniec czerwca Estonia cofnęła zezwolenie na działalność spółce BB Trade Estonia OÜ, operatorowi giełdy Zondacrypto. Do katowickiej prokuratury zgłosiło się ponad 3 tys. poszkodowanych klientów, którzy nie odzyskali swoich środków.
Pójście na pełną współpracę z prokuraturą rodzi także zagrożenia dla świadka. – Przede wszystkim ze strony mafii – dodaje gen. Adam Rapacki. Program ochrony świadka – jak zdradza gen. Rapacki – wykracza jednak poza granicę Polski. – Współpracujemy na tym polu z wieloma państwami i ich służbami. My chronimy ich świadków, oni naszych – wyjaśnia.
Namówienie Krala na współpracę byłoby wielkim sukcesem prokuratury. Nie tylko dlatego, że na jego ewentualną ekstradycję z Izraela – jeśli naprawdę tam przebywa – nie ma najmniejszych szans. Kraj ten nigdy nie wydaje swoich obywateli. Ale co ważniejsze, musiałby on ujawnić nie tylko, kto prał brudne pieniądze w giełdzie, ale i kto był prawdziwym jej inwestorem, a także jak naprawdę wyglądały związki Zondy z politykami PiS. I być może również to, co rzeczywiście stało się z Sylwestrem Suszkiem.