Z tego artykułu dowiesz się:

  • W jaki sposób Polska stała się europejskim liderem w produkcji narkotyków syntetycznych.
  • Jaką skalę osiągnął krajowy rynek narkotykowy, bijąc historyczne rekordy przejęć substancji.
  • Na czym polega dwubiegunowy charakter polskiego rynku, podzielonego między kokainę a tanie syntetyki.
  • Jakie czynniki geopolityczne i ekonomiczne wpływają na gwałtowny rozwój przestępczości narkotykowej.

Polska jest już nie tylko ważnym hubem narkotykowym Europy, przez który odbywa się ich tranzyt, ale i potentatem w produkcji narkotyków syntetycznych – w tej dziedzinie bijemy na głowę takie kraje jak Niemcy czy Litwę. Skala zjawiska, za którym stoją zorganizowane grupy przestępcze, rośnie w zastraszającym tempie. Potwierdzają to policyjne statystyki, do których dotarła „Rzeczpospolita”. 

W pierwszym półroczu tego roku Centralne Biuro Śledcze Policji skonfiskowało 84 tony narkotyków. To prawie trzykrotnie więcej niż w całym ubiegłym roku, gdy udało się przechwycić 29 ton – co i tak było rekordem, bo w 2024 r. skonfiskowano o 7,3 tony mniej.

Jest i inny znamienny wynik: zlikwidowano już 51 nielegalnych laboratoriów produkujących narkotyki syntetyczne, a więc niewiele mniej niż w całym minionym roku, kiedy było ich 58. Co istotne, większość przejętych przez CBŚP narkotyków pochodziła właśnie z nielegalnej krajowej produkcji.

Zdaniem ekspertów gwałtowny wzrost przejmowanych narkotyków to pokłosie ich większej dostępności na czarnym rynku. – Oznacza to, że organizacje przestępcze dysponują większymi możliwościami produkcji, przemytu i dystrybucji, co zwiększa podaż. Z drugiej strony produkcja i przemyt tak dużego wolumenu narkotyków byłyby ekonomicznie nieuzasadnione bez rosnącego rynku odbiorców – uważa Tomasz Safjański, były oficer policji, w tym CBŚP, profesor Akademii WSB w Dąbrowie Górniczej.

„Niestety, jesteśmy trochę drugą Kolumbią, tylko w produkcji opioidów syntetycznych” – te słowa gen. insp. Marka Boronia, komendanta głównego policji, wypowiedziane w styczniu po największej międzynarodowej akcji wymierzonej w międzynarodowy kartel, który zaopatrywał laboratoria w całej Europie i produkował narkotyki syntetyczne, odbiły się szerokim echem. Operacja koordynowana przez Europol objęła kilka krajów, przejęto 9,3 tony narkotyków, zatrzymano 85 osób, w tym w Polsce 19, a w magazynach na Mazowszu przejęto kilkaset ton tzw. prekursorów chemicznych – substancji, z których produkuje się m.in. środki odurzające.

Kolejne policyjne akcje potwierdzają ten trend. Rodzime laboratoria postawiły na produkcję „kryształów”– kokainy dla ubogich (porcja kosztuje ok. 50 zł), za czym kryją się głównie syntetyczne katynony – mefedron, klofedron i klefedron, groźne, bo ich skład zależy tak naprawdę od tego, jakie prekursory sprowadzi z Chin czy Indii i jaką inwencję ma chemik pracujący dla gangu. 

Czytaj więcej

Rodzimi narcos, „Duch” i wysłannicy meksykańskich karteli - czyli kto dziś kręci narkobiznesem

Polska w niechlubnej czołówce europejskiej. Inni daleko za nami

Spektakularnych przejęć narkotyków było w tym roku już wiele. Blisko 200 kg gotowego narkotyku (klefedronu) i niemal 2 tys. litrów substancji w fazie krystalizacji (na czarnym rynku wartych 70 mln zł) odkryto w laboratorium pod Kutnem, wpadło siedem osób. W kolejnym, pod Śremem z linii produkcyjnej przechwycono podobną ilość klofedronu gotowego do dystrybucji oraz 500 litrów w formie płynnej. Na gorącym uczynku zatrzymano dwóch obywateli Ukrainy. Na Śląsku policja ostatnio przejęła 210 kg środków. W lutym we wspólnej akcji CBŚP i ukraińskiej policji rozbito międzynarodową siatkę – przeszukano pół tysiąca miejsc w Polsce i w Ukrainie, wykrywając 36 wytwórni narkotyków.

Dwie w pełni wyposażone wytwórnie produkujące mefedron oraz alfa-PVP (narkotyk „zombie”) działały w woj. podlaskim i zachodniopomorskim. – Produkcja odbywała się z wykorzystaniem dużych ilości łatwopalnych i toksycznych substancji chemicznych, co generowało wysokie ryzyko wybuchów, pożarów oraz skażenia środowiska – mówi nam Krzysztof Wrześniowski, rzecznik CBŚP. To zaledwie niektóre z tegorocznych zdarzeń.

Czołowe miejsce Polski w produkcji narkotyków syntetycznych potwierdza Europejski Raport Narkotykowy opublikowany miesiąc temu przez Agencję UE ds. Narkotyków (EUDA).

„Oprócz znacznego importu syntetycznych katynonów do Europy z Chin i Indii, w niektórych krajach europejskich, zwłaszcza w Polsce, od wielu lat zgłasza się przypadki nielegalnej produkcji różnych syntetycznych katynonów objętych międzynarodową kontrolą (np. 3-MMC, 4-MMC, alfa-PVP)”– stwierdza raport. I wskazuje, że „syntetyczne katynony są coraz bardziej powszechne w niektórych częściach Europy jako przystępne cenowo alternatywy dla nielegalnych substancji pobudzających, takich jak amfetamina i kokaina”.

Dane z raportu są wymowne: w 2024 r. w czterech państwach unijnych służby rozbiły łącznie 63 wytwórnie syntetycznych katynonów – z tego 47 w Polsce (rok wcześniej 40), 11 w Holandii, trzy w Niemczech , i po jednej na Łotwie i Litwie. Produkowano w nich przede wszystkim mefedron (czyli 4-MMC), klofedron (3-CMC) oraz klefedron (4-CMC). Z kilku fabryk wychodził narkotyk „zombie” („flakka”) oraz metkatynon.

Raport EUDA zauważa, że „europejska produkcja syntetycznych katynonów charakteryzuje się dużą elastycznością zakładów – tak pod względem lokalizacji, jak i wytwarzanych substancji – oraz znaczną skalą produkcji. „To samo laboratorium może wytwarzać różne syntetyczne katynony poprzez zmianę prekursorów lub etapów syntezy, co pozwala producentom narkotyków na szybkie reagowanie na popyt rynkowy, dostępność prekursorów czy regulacje prawne”– czytamy w raporcie. Katynony mają działanie stymulujące, silnie uzależniają, powodują stany lękowe, halucynacje, zaburzenia psychiczne, a nawet zgony. Są bardzo niebezpieczne przez to, że ich skład jest nieprzewidywalny. Jest w nich to, co chemik na usługach grupy, wrzuci do tzw. „betoniarki”.

– Polska jest zagłębiem w produkcji narkotyków syntetycznych, na co wskazał europejski raport narkotykowy, a co dla mnie nie było zaskoczeniem, bo przekłada się na praktykę. Jeśli ktoś coś brał i trafił do szpitala, to często pojawił się mefedron – mówi nam dr n. med. Eryk Matuszkiewicz, toksykolog ze szpitala w Poznaniu, konsultant z zakresu toksykologii dla województwa lubuskiego. – Ze względu na nieznajomość składu, nie wiadomo do końca jaki będzie przebieg zatrucia, jak intensywne będą objawy, jak długo potrwają i jakie będą późniejsze konsekwencje – zaznacza.

Według raportu EUDA w krajach, które podają informacje o osobach podejmujących leczenie z powodu używania syntetycznych katynonów, liczba pacjentów wzrosła z 536 w 2018 r. do 2671 w 2024 r., przy czym 95 proc. z nich przypada na Francję, Niderlandy, Hiszpanię, Polskę, Węgry, Belgię i Rumunię.

Jeszcze do 2017 r. policja wykrywała kilkanaście wytwórni „syntetyków” rocznie, w 2023 r. już 56, w kolejnym 60, a w ubiegłym – 58. – Liczba likwidowanych laboratoriów wskazuje na rozwój infrastruktury umożliwiającej wytwarzanie narkotyków syntetycznych, a obecny rok wskazuje na utrzymywanie się bardzo wysokiej aktywności produkcyjnej – przyznają śledczy.

Czytaj więcej

Francja tonie w kokainie. Półtora miliona użytkowników

Z inicjatywy CBŚP niebawem wejdą w życie nowe ograniczenia wprowadzone przez UE dotyczące zakupu kluczowych prekursorów narkotykowych. – Jest to odpowiedź na dynamicznie ewoluujący rynek narkotykowy, w którym przestępczość coraz częściej wykorzystuje legalne substancje chemiczne oraz infrastrukturę gospodarczą – podkreśla Krzysztof Wrześniowski.

– Walczyliśmy o to, żeby kolejne prekursory zostały wpisane na listę substancji kontrolowanych i to się stało. Stosowne przepisy zostały opublikowane w dzienniku UE na początku czerwca, ale w Polsce wejdą w życie od września – dodaje komisarz Wrześniowski.

To okres przejściowy dla firm z branży kosmetycznej, by uzyskały stosowne pozwolenia na sprowadzanie prekursorów do produkcji kosmetycznej.

Dr Matuszkiewicz zauważa: – Fakt jest też taki, że syntetyczne środki mają na pewno silniejsze działanie niż prekursory, z których powstają. I generalnie, każda nowsza generacja narkotyków syntetycznych ma silniejsze, intensywniejsze i dłuższe działanie niż środki, które były przed nimi – wskazuje.

Kokaina rozlewa się po Europie. Barierą jest cena – 400-500 zł za porcję.

CBŚP udaje się przejmować także większe ilości tradycyjnych narkotyków m.in. kokainy. Zaledwie w ciągu 6 miesięcy tego roku skonfiskowano jej już 5,2 tony, więcej niż przez cały 2025 r., kiedy były to 3,7 tony. Cena kokainy za porcję to 400-500 zł, a więc nieporównanie więcej niż za „kryształy”. Ale i ona ma swoich amatorów, z grona osób lepiej sytuowanych.

Jeszcze kilka lat temu przejęcia tego narkotyku miały charakter marginalny i nie przekraczały kilkudziesięciu kilogramów rocznie. Aż ilość kokainy skonfiskowanej przez CBŚP wzrosła z 23 kilogramów w 2015 r. do blisko 2,3 tony w 2023 r. i kolejno do 4,2 tony w 2024 r. i 3,7 w 2025 r.

Wzrost popytu na kokainę nie jest zjawiskiem wyłącznie polskim i wpisuje się w szerszy trend europejski. Około dekady temu na terenie Unii Europejskiej służby przejęły ok. 70 ton kokainy, a w 2024 r. - 330 ton. Ostatnio „Rz” pisała, że kokaina zalewa Francję.

– Kartele narkotykowe zawsze działały jak duże, dobrze zorganizowane firmy. Znajomy z marynarki wojennej w Meksyku powiedział mi, że ostatnio nastąpiła „industrializacja procesu dystrybucji kokainy”. Producenci i szlaki przemytu nie zmieniają się, ale logistyka, dystrybucja jest oparta na legalnie działające firmy spedycyjne, a także kurierskie – mówi Jacek Tomaszewski, były policjant CBŚP, który zajmował się współpracą z krajami hiszpańskojęzycznymi.

Policjanci i eksperci uważają, że konsumpcja narkotyków w Europie, w tym w Polsce wzrasta, a zorganizowana przestępczość odpowiada na te oczekiwania. Popyt napędza podaż i odwrotnie. Z nabyciem narkotyków nie ma najmniejszych problemów, a ich dystrybucja odbywa się z wykorzystaniem firm kurierskich, zamówienia składa się z wykorzystaniem telefonu.

– Do tego Polska ma idealne usytuowanie, tu przecinają się szlaki, są punkty przeładunkowe, którymi jest prowadzona dystrybucja narkotyków na zachód, wschód i do państw bałtyckich. Może teraz bardziej intensywnie, odkąd porty w Hiszpanii czy w Antwerpii wzięły mocno pod lupę tamtejsze służby – wskazuje Jacek Tomaszewski.

Tomasz Safjański, były policjant, uważa że wzrost liczby laboratoriów, rekordowe zabezpieczenia narkotyków oraz europejski trend wzrostowy, wskazują na większą skalę, profesjonalizację i umiędzynarodowienie działalności przestępczej.

– Polska, obok pełnienia funkcji państwa tranzytowego w ramach europejskich szlaków przemytu, zaczyna odgrywać również coraz bardziej znaczącą rolę jako rynek docelowy dla kokainy. Zjawisko to może wskazywać na wzrost popytu wewnętrznego, a także na postępującą konsolidację pozycji Polski w strukturze europejskiego rynku narkotykowego – ocenia Tomasz Safjański. I zauważa, że rosnąca podaż oraz rozwój krajowej produkcji zwiększają dostępność narkotyków, które przenikają do różnych grup społecznych – również tych o wysokim statusie zawodowym i ekonomicznym. – Kokaina, ze względu na wysoką cenę i sposób dystrybucji, często pojawia się w środowiskach o większej sile nabywczej, natomiast syntetyki charakteryzują się łatwiejszą dostępnością, możliwością produkcji krajowej i szerokim spektrum odbiorców – wskazuje.

W latach 2001-2017 CBŚP przejmowało średnio rocznie ok. 1,1 tony narkotyków, tymczasem w latach 2022-2025 już średnio ok. 19 ton. Przełomowy, na co wskazują dane, był 2022 r., od którego zaczął się systematyczny wzrost i trwa do tej pory. To – jak oceniają eksperci – oznacza wejście w nową fazę funkcjonowania rynku narkotykowego.


Czytaj więcej

Ukraiński front poligonem dla narkotykowych karteli. Eksperci biją na alarm

Wojna w Ukrainie również napędziła koniunkturę. Czy narkotyki to element wojny hybrydowej?

Eksperci są zdania, że wpływ na skalę zabezpieczeń ma skuteczność CBŚP, ale i wzrost podaży narkotyków na rynku europejskim oraz zmiany geopolityczne wywołane wojną w Ukrainie.

– W mojej ocenie wojna w Ukrainie stanowi czynnik przyspieszający i wzmacniający rozwój przestępczości narkotykowej w Polsce. Zbiegnięcie się w czasie eskalacji konfliktu z gwałtownym wzrostem ilości zabezpieczonych narkotyków oraz liczby zlikwidowanych laboratoriów przez CBŚP po 2022 r. wskazuje, że czynnik geopolityczny powinien być uwzględniany jako jedno z kluczowych uwarunkowań obecnej dynamiki rynku narkotykowego, obok wzrostu europejskiej podaży i skuteczności działań organów ścigania – ocenia Tomasz Safjański.

Jacek Tomaszewski wskazuje na jeszcze inny aspekt: – Fentanyl, który siał spustoszenie w Stanach Zjednoczonych, był produkowany przez meksykańskie kartele, stanowił element walki z USA. Zalewano nim rynek amerykański w ramach wojny hybrydowej. Narkotyki powodują degradację społeczeństwa, może więc chodzi również o to, żeby Europę w tym samym celu zalewać narkotykami – mówi Tomaszewski.