Mężczyźnie grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Podejrzany ws. strzelaniny na gali korespondentów oskarżony o próbę zabicia prezydenta

Jak podaje agencja Reutera, poza zarzutem próby zabicia prezydenta Stanów Zjednoczonych Cole Tomas Allen usłyszał także dwa zarzuty dotyczące broni palnej, w tym m.in. jej nielegalnego transportu przez granice stanów. 

– Próbował dokonać zamachu na prezydenta Stanów Zjednoczonych, Donalda J. Trumpa – zaznaczyła w sądzie prokuratorka Jocelyn Ballantine.

Allen nie odniósł się jeszcze do stawianych mu zarzutów. Siedząc przy stole obrony – w towarzystwie funkcjonariuszy U.S. Marshals – powiedział jednak, że odpowie zgodnie z prawdą na wszystkie pytania. Zaznaczył też, że posiada tytuł magistra informatyki. Adwokatka mężczyzny, Tezira Abe, zauważyła zaś, że jej klient nie był wcześniej zatrzymywany ani karany.

Sędzia federalny Matthew Sharbaugh nakazał pozostawienie Allena w areszcie na czas trwania postępowania. Wyznaczył także kolejne posiedzenie w sprawie dalszego stosowania aresztu na czwartek.

Cole Tomas Allen. Kim jest mężczyzna, który strzelał podczas kolacji Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu?

Donald i Melania Trumpowie zostali w sobotę wieczorem ewakuowani z dorocznej kolacji Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu po tym, jak w lobby przed salą balową padły strzały. Napastnik został obezwładniony przez Secret Service. Prezydent nie odniósł obrażeń.

Organy ścigania przekazały, że 31-letni Cole Tomas Allen, mieszkaniec Torrance na przedmieściach Los Angeles, został wskazany jako uzbrojony napastnik, którego obezwładniono w pobliżu miejsca zdarzenia. Profil zawodowy Allena wskazuje na jego pracę jako nauczyciela w niepełnym wymiarze godzin w firmie edukacyjnej C2 Education, zajmującej się przygotowaniem do egzaminów i korepetycjami. 

Według dostępnych informacji Allen ukończył w 2017 r. studia inżynierskie na kierunku mechanika w California Institute of Technology (Caltech). W ubiegłym roku uzyskał również tytuł magistra informatyki na California State University-Dominguez Hills. Jeszcze jako student zwrócił na siebie uwagę mediów lokalnych – w 2017 r. zaprezentowano jego projekt prototypowego systemu hamowania awaryjnego dla wózków inwalidzkich.

W rejestrach Federalnej Komisji Wyborczej odnotowano jego darowiznę w wysokości 25 dol. na kampanię prezydencką Kamali Harris w październiku 2024 r.

Stacja Fox News podawała, że Allen wygłaszał radykalne poglądy i mówił, że chce „coś zrobić”, by naprawić problemy współczesnego świata. W jego mediach społecznościowych śledczy mieli znaleźć też antytrumpowską i antychrześcijańską retorykę. Jak wskazano, mężczyzna miał być także członkiem grupy „The Wide Awakes”. Jej nazwa nawiązuje do abolicjonistycznej organizacji z XIX wieku popierającej Abrahama Lincolna.

Czytaj więcej

„To by się nie wydarzyło”. Trump po strzelaninie łączy incydent z budową sali balowej

Trump: Tomas Allen nienawidził chrześcijan

O sprawcy strzelaniny w rozmowie ze stacją Fox News mówił też wcześniej sam Donald Trump. Prezydent USA przekazał między innymi, że Cole Allen zostawił manifest oraz że nienawidził chrześcijan. – Kiedy czyta się jego manifest, to widać, że nienawidzi chrześcijan, to jedno jest pewne. Nienawidzi chrześcijan, to była nienawiść. I myślę, że jego siostra albo brat doniósł o tym, skarżył się nawet organom ścigania. Więc był człowiekiem obciążonym problemami – mówił w rozmowie z Fox News.

Amerykański przywódca został zapytany także o to, jaką motywację miał zatrzymany. – Miał wiele nienawiści w sercu od długiego czasu. To była sprawa religijna. Był mocno antychrześcijański – powtarzał.

 „New York Post” opublikował na swojej stronie internetowej manifest domniemanego zamachowca, o którym wspominał Trump. „Jestem obywatelem Stanów Zjednoczonych Ameryki. To, co robią moi przedstawiciele, odbija się na mnie. I nie zamierzam dłużej pozwalać pedofilowi, gwałcicielowi i zdrajcy na obciążanie moich rąk swoimi zbrodniami”– miał napisać Allen. Dodał też, że jego celem są wszyscy przedstawiciele administracji Trumpa. Zaznaczył jednak, że nie dotyczy to szefa FBI Kasha Patela. 

Allen podkreślał także, że planuje oddać strzały do agentów tylko, kiedy zostanie do tego zmuszony. Do swoich celów nie zaliczył też pracowników i uczestników gali korespondentów. Zauważył jednak, że może zostać zmuszony „przejść przez nich”, by zbliżyć się do celu. Napisał też, że – chcąc zminimalizować ryzyko zranienia przypadkowych osób będących za prezydentem – zdecydował się użyć śrutu zamiast pocisku do strzelby. 

„Nie jestem osobą zgwałconą w obozie detencyjnym. Nie jestem rybakiem straconym bez procesu. Nie jestem uczniem wysadzonym w powietrze, dzieckiem zagłodzonym ani nastolatką molestowaną przez licznych przestępców w tej administracji” – czytamy.