Półtora tygodnia po tym, jak warszawski sąd zarządził poszukiwanie Katarzyny G. listem gończym, wytropili ją stołeczni policjanci. Śledzili ją i zatrzymali na osiedlowej uliczce, blisko bloku, w którym mieszka. Skazana, po zaliczeniu jej czasu spędzonego w tymczasowym areszcie, ma do pełnej odsiadki cztery lata.
– Poszukiwana została zatrzymana 7 kwietnia, czyli w Wielki Piątek, przez policjantów z wydziału kryminalnego komisariatu na warszawskiej Białołęce – mówi nam Agnieszka Wiatrowicz-Grabowska z Komendy Rejonowej Policji VI, pod którą podlega jednostka.
Przyjechała na święta
Funkcjonariusze z własnych źródeł (nie było to zgłoszenie na 112) zdobyli informację, że kasjerka może się pojawić w okolicach miejsca zamieszkania. Podjęli obserwację i po kilkudziesięciu minutach zauważyli, jak Katarzyna G. podjeżdża samochodem. Wylegitymowali ją i potwierdzili tożsamość. Wszystko przebiegało spokojnie, choć kobieta najwyraźniej była zaskoczona.
Czytaj więcej
Lista sankcyjna i korupcja w samorządach – na tym skupiło się w 2022 r. CBA. Ale odpuściło administracji rządowej – dotyczyło jej zaledwie osiem śl...
– Wygląda na to, że chciała niepostrzeżenie dostać się do swojego mieszkania, które obecnie zajmują jej rodzice opiekujący się jej dziećmi, aby tam spędzić święta – wskazuje nam jeden ze śledczych.
Afera z mankiem w kasie CBA wybuchła w grudniu 2019 r., kiedy wyszło na jaw, że z sejfu w centrali tej służby zniknęła gotówka na cele operacyjne. Kasjerka przyznała szefom, że wzięła 4 mln zł „dla teściowej” na jej zadłużony pensjonat – twierdziła, że mąż miał zagrać u bukmachera, zarobić, a „pożyczkę” mieli zwrócić.
Prawda okazała się dużo bardziej szokująca.
Czytaj więcej
Pracownica CBA, która zasłynęła z największego skandalu finansowego w służbach specjalnych, za wynoszenie służbowych pieniędzy została skazana na s...
Śledztwo Prokuratury Regionalnej w Warszawie wykazało, że kasjerka przez niemal trzy lata, partiami, wynosiła z CBA pieniądze, aż zagarnęła 9 mln 230 tys. zł. Jej mąż Dariusz jako „Brasco81” obstawiał nimi internetowo mecze piłki nożnej. Pomnożył wyniesioną kwotę do ponad 30 mln zł i prawie wszystko przegrał.
Oboje zostali skazani – Katarzyna G. na sześć lat i cztery miesiące pozbawienia wolności, jej mąż hazardzista na osiem lat. Sąd Okręgowy w Warszawie, wydając w kwietniu 2021 r. wyrok, jednocześnie uchylił skazanej areszt – odtąd była na wolności (jej mąż od zatrzymania siedzi).
Była kasjerka miała do 22 sierpnia 2022 r. stawić się w zakładzie karnym, lecz przepadła, nie było jej pod żadnym znanym adresem (wcześniej próbowała odroczyć odsiadkę – sąd dwukrotnie jej odmówił). Wreszcie 29 marca tego roku sąd zarządził poszukiwanie G. listem gończym.
Realna groźba ucieczki
Po zatrzymaniu – jak ustaliła „Rzeczpospolita” – skazana trafiła do Aresztu Śledczego na Grochowie w Warszawie.
Dopiero więc po ośmiu miesiącach od wyznaczonego terminu odsiadki Katarzynę G. udało się osadzić, aby odbyła karę. Zanim do tego doszło, „po drodze” w sprawie sporo się działo.
Rzecz w tym, że sąd okręgowy, choć sprawnie przeprowadził proces i szybko wydał wyrok, to uchylając kasjerce areszt (dla dobra dwojga małoletnich dzieci), nie zastosował w to miejsce żadnych innych wolnościowych środków zapobiegawczych. Prokuratura już miesiąc po wyroku złożyła na to zażalenie.
Czytaj więcej
Patologiczny system pompowania wynagrodzeń dodatkami – oficerowie z grupy ochronnej w SOP mają zarabiać więcej niż szefowie.
– Wnosiliśmy o zastosowanie wobec Katarzyny G. dozoru policji polegającego na obowiązkowym stawiennictwie raz w tygodniu w miejscowym komisariacie oraz zakazu opuszczania kraju – mówi nam prok. Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie. – Uważaliśmy, że istniała uzasadniona obawa, iż skazana będzie bezprawnie wpływała na tok postępowania wykonawczego. Realne jest to, że podejmie ucieczkę, czym zniweczy cały trud włożony w przeprowadzenie procesu – dodaje prok. Saduś.
Te obawy, jak widać, się spełniły.
Sąd apelacyjny uznał te argumenty – w lipcu 2021 r. uwzględnił zażalenie prokuratora i skorygował decyzję sądu okręgowego.
– Postanowieniem z dnia 13.07.2021 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie postanowił: zmienić zaskarżone postanowienie w części dotyczącej K.G. w ten sposób, że na podstawie art. 275 § 1 k.p.k. zastosować dozór policji z obowiązkiem stawiennictwa we właściwej ze względu na miejsce zamieszkania jednostce policji dwa razy w miesiącu oraz na podstawie art. 277 § 1 k.p.k. – zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu lub innego dokumentu uprawniającego do przekraczania granicy albo zakazem jego wydania – odpowiada nam Arkadiusz Ziarko, wiceprezes Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Zatem już od lipca 2021 r. skazana musiała dwa razy w miesiącu meldować się na policji, co pozwalało na w miarę stałe jej monitorowanie. Sąd okręgowy dopiero prawie rok później wezwał ją do odbycia kary.
CBA bez szkody
Służba, która słabo kontrolowała swoją pracownicę, nie straciła pieniędzy – tylko dlatego, że prokuratura szybko zajęła je na koncie firmy bukmacherskiej STS, w której grał mąż kasjerki, a sąd w wyroku orzekł, że całe 9,2 mln zł musi wrócić do CBA. Spółka złożyła jednak pozew przeciwko Skarbowi Państwa i zamierza walczyć o odzyskanie tych środków.