Reklama

W Japonii przeprowadzono pierwszą w tym roku egzekucję

Tomohiro Kato, który w 2008 roku zabił siedem osób, został powieszony we wtorek podczas pierwszej w tym roku egzekucji w Japonii

Publikacja: 26.07.2022 07:35

Tomohiro Kato

Tomohiro Kato

Foto: AFP

Mężczyzna skazany za zasztyletowanie siedmiu osób podczas szaleńczego ataku w Tokio 14 lat temu został stracony - poinformowały japońskie media.

Publiczny nadawca NHK i inne media podały, że 39-letni Tomohiro Kato został powieszony we wtorek za atak z czerwca 2008 roku, który rozpoczął się, gdy wjechał swoją dwutonową ciężarówką w tłum pieszych w Akihabara, dzielnicy stolicy znanej ze sklepów z elektroniką.

Następnie wysiadł z ciężarówki i śmiertelnie ugodził nożem siedem osób, w tym mężczyznę, którego przejechał zaledwie chwilę wcześniej.

Napastnik skarżył się, że "zmęczony życiem". - Przyjechałem do Akihabary, aby zabijać ludzi. Nie miało znaczenia, kogo zabiję - tłumaczył policji. Do zatrzymania doszło krótko po ataku. 

Kato odwiedził tę okolicę kilka razy i wiedział, że będzie ona pełna kupujących i turystów. 

Reklama
Reklama

39-latek był synem bankiera i dorastał w prefekturze Aomori w północnej Japonii, gdzie ukończył najlepszą szkołę średnią. Nie zdał jednak egzaminów wstępnych na uniwersytet i ostatecznie wyszkolił się na mechanika samochodowego.

Prokuratorzy powiedzieli, że Kato stracił pewność siebie po tym, jak kobieta, z którą rozmawiał na czacie, nagle przestała do niego pisać po tym, jak wysłał jej swoje zdjęcie.

Jego gniew wzrósł, gdy jego wpisy w sieci, w tym jego plany, aby dokonać morderstw, nie spotkały się z żadną reakcją - powiedzieli prokuratorzy.

Oczekując na proces, Kato wyraził skruchę w liście do 56-letniego taksówkarza, którego zranił podczas ataku. Ofiary "cieszyły się życiem i miały marzenia, świetlaną przyszłość, ciepłe rodziny, kochanków, przyjaciół i kolegów" - pisał.

Kato został skazany na śmierć w 2011 roku, a sąd najwyższy podtrzymał tę decyzję w 2015 roku.

Więźniowie w Japonii zazwyczaj spędzają wiele lat w oczekiwaniu na egzekucję i są informowano o wykonaniu karę zaledwie godziny przed doprowadzeniem na szubienicę. Skłoniło to dwóch więźniów z celi śmierci do pozwania rządu w 2021 roku, twierdząc, że jest to "nieludzkie" i niekonstytucyjne, ponieważ nie daje skazanym wystarczająco dużo czasu na skontaktowanie się z prawnikami, aby złożyć odwołanie od nakazu egzekucji.

Reklama
Reklama

Stosowanie przez Japonię kary śmierci, która jest zazwyczaj orzekana w sprawach dotyczących wielokrotnych morderstw, od dawna jest krytykowane przez międzynarodowe organizacje praw człowieka za udrękę psychiczną, jaką powoduje.

W raporcie z 2009 roku Amnesty International oskarżyła Japonię o poddawanie więźniów w celach śmierci "okrutnemu, nieludzkiemu i poniżającemu" traktowaniu.

Badania opinii publicznej wykazują jednak wysokie poparcie społeczne dla kary śmierci, zwłaszcza w następstwie głośnych zbrodni, takich jak atak gazem w tokijskim metrze w 1995 roku przez członków sekty Aum Najwyższa Prawda.

Przestępczość
Jacek Tomaszewski: Narkotyki Maduro miały zniszczyć Amerykę
Przestępczość
Nicolás Maduro i Cilia Flores doprowadzeni do sądu. Co się tam wydarzy?
Przestępczość
Brigitte Macron kontra hejterzy. Sąd w Paryżu wydał wyrok
Przestępczość
Berlin. Po pożarze dziesiątki tysięcy mieszkań bez prądu. Do podpalenia przyznała się Vulkangruppe
Przestępczość
Tajemniczy ładunek rosyjskiego statku, który zatonął. Co przewoził Ursa Major?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama