Początkowo media podawały informacje o 21 osobach, które odniosły obrażenia. W rzeczywistości liczba rannych okazała się znacznie mniejsza: cztery osoby zostały ciężko ranne, jedna jest lekko ranna. 14 osób jest w szoku.

W dzielnicy Wurzburga Heidingsfeld miała miejsce operacja policji, w której uczestniczył helikopter - informują lokalne media. Jak się okazuje akcja ta nie była związana z atakiem, ale napastnik, po tym jak wysiadł z pociągu, natknął się na policjantów z jednostki antyterrorystycznej uczestniczących w tej akcji i zaatakował ich. Został przez nich zastrzelony.

Linia kolejowa na trasie Wurzburg-Ochsenfurt została zamknięta. 

Władze przyznają, że atak miał najprawdopodobniej podłoże religijne, a napastnik był islamistą. Jeden z pasażerów zeznał, że napastnik wołał "Allah Akbar". - Trzeba to sprawdzić - zaznaczył minister spraw wewnętrznych Bawarii Joachim Herrmann. - To straszny czyn, w Bawarii zdarzyło się to po raz pierwszy - dodał.

Szef MSW powiedział telewizji ZDF, że w mieszkaniu 17-letniego Afgańczyka znaleziono namalowaną własnoręcznie przez niego flagę Daesh.

Agencja Amak podała w komunikacie prasowym: "Sprawca ataku w Niemczech był jednym z bojowników Państwa Islamskiego. Przeprowadził tę operację w odpowiedzi na wezwania do atakowania państw uczestniczących w koalicji walczącej z Państwem Islamskim". 

Jednak szef bawarskiego MSW twierdzi, że nie ma dotąd żadnych informacji, które wskazywałyby na powiązania napastnika z pociągu z Daesh.