Do napadu na Rijksmuseum Boerhaave w Lejdzie doszło wczoraj. Sprawcy ukradli sejf, z którym znajdowała się fiolka z kurarą. Substancja ta jest toksyną używaną przez południowoamerykańskie plemiona do zatruwania strzał.

Dyrektor muzeum Amito Haarhuis powiedział w rozmowie z AFP, że trucizna niedawno trafiła do muzeum i miała dołączyć do istniejącej kolekcji, jednak ostatecznie zrezygnowano z tego pomysłu. Kurara znajdowała się w sejfie, skąd miała zostać zabrana do zniszczenia.

Trucizna wygląda jak czarna kostka cukru. Substancja znajduje się w starożytnym szklanym naczyniu z czerwoną pokrywą. 

Policja poinformowała, że substancja jest bardzo toksyczna i może być śmiertelna.

Dyrektor muzeum powiedział, że nie ma żadnych dowodów w tej sprawie. W sejfie oprócz trucizny znajdowała się niewielka ilość pieniędzy.