Milicja Kataib Hezbollah poinformowała w oświadczeniu, że zwolniła porwaną pod koniec marca dziennikarkę  Shelly Kittleson  „w uznaniu patriotycznego stanowiska” premiera Iraku, który negocjował jej uwolnienie. Grupa zaapelowała o natychmiastowe opuszczenie Iraku przez Kittleson.

„Ta inicjatywa nie będzie powtórzona w przyszłości” – przekazał w oświadczeniu dowódca sił bezpieczeństwa grupy, znany jako Abu Mujahid Al-Asaf. „Jesteśmy w stanie wojny prowadzonej przez syjonistyczno-amerykańskiego wroga przeciwko islamowi, a w takich sytuacjach wiele czynników jest lekceważonych”.

Uwolnienie dziennikarki w zamian za wolność dla członków Kataib Hezbollah

Dziennikarka znana jest  z „odważnych reportaży z terenów objętych działaniami wojennymi w Afganistanie, Iraku i Syrii”, jak podaje portal informacyjny Al-Monitor, którego jest współautorką. Kittleson, która od ponad dekady relacjonuje wydarzenia na Bliskim Wschodzie dla różnych mediów, została uwolniona w zamian za uwolnienie kilku uwięzionych członków Kataib Hezbollah, jak twierdzą dwaj iraccy funkcjonariusze służb bezpieczeństwa. Poprosili o zachowanie anonimowości, aby móc omówić delikatne negocjacje.

Jej porwanie spowodowało obławę na porywaczy przez irackie siły bezpieczeństwa oraz wysiłki rządu USA mające na celu jej uwolnienie. Dzień po porwaniu Kataib Hezbollah zaoferował negocjacje w sprawie uwolnienia dziennikarki w zamian za uwolnienie przez rząd iracki kilku zatrzymanych członków milicji.

Czytaj więcej

Irak: Amerykanie zabili dowódcę wspieranej przez Iran organizacji zbrojnej

Kataib Hezbollah na liście organizacji terrorystycznych w USA

Kataib Hezbollah to jedna z irackich milicji przodująca w atakach odwetowych w wojnie USA i Izraela z Iranem. Niemal codziennie przeprowadza ataki rakietowe i dronami na cele amerykańskie w Iraku i krajach sąsiednich. Wśród ataków, do których się przyznaje, znajdują się ataki rakietowe na ambasadę USA w Bagdadzie.

Grupa ta jest jedną z najbardziej radykalnych i wpływowych irańskich organizacji w Iraku. Wielokrotne ataki na placówki armii amerykańskiej w Iraku i Syrii na przestrzeni lat przyczyniły się do decyzji Waszyngtonu z 2009 roku o uznaniu tej milicji za zagraniczną organizację terrorystyczną.