Do ataku doszło w północnej części Melbourne. Chloe tego dnia bawiła się z przyjaciółmi świętując narodziny dziecka. Gdy wracała do domu, została brutalnie zaatakowana.
Teraz, pięć lat po tym tragicznym wydarzeniu, kobieta zdecydowała się wystąpić publicznie i zaapelować o pomoc w schwytaniu jej oprawcy. Z kolei policja ze stanu Victoria zaoferowała aż 500 tys. dolarów nagrody za pomoc w ujęciu sprawcy napadu.
- To mnie zniszczyło na długi czas - powiedziała Chloe w nagraniu wyemitowanym w niedzielę.
- Byłam młodą matką, nie mogłam być matką, jaką chciałam być, ponieważ musiałam sobie z tym poradzić - dodała.
- To zraniło nie tylko mnie, myślę, że to zaszkodziło mojej relacji z synem - podkreśliła Chloe.
Napastnik miał iść za Chloe przez ponad kilometr, zanim ją zaatakował. Po wciągnięciu 22-latki w ciemną alejkę rzucił ją na ziemię i zaczął kopać po głowie. Potem napastował ją seksualnie.
Czytaj także: Wykorzystywał pacjentki, trafił za kratki
- Każdy powinien móc chodzić tam gdzie chce, robić to co chce, nie bojąc się, że ktoś go śledzi i może mu zrobić coś takiego - mówi dziś Chloe.
Policja szuka teraz czterech mężczyzn, którzy - jak wynika z nagrań monitoringu - mijali Chloe na ulicy tuż przed atakiem.
Inspektor Steve Wilson podkreśla, że w związku z ekstremalną brutalnością ataku, policjantom szczególnie zależy na schwytaniu oprawcy kobiety. - On nie może chodzić na wolności - mówi Wilson.
Policja opublikowała nagranie z miejskiego monitoringu, na którym widać jak Chloe wraca do domu nocą, gdy doszło do ataku.
Oprawca kobiety miał być mężczyzną średniej budowy ciała, wyglądającym na Azjatę lub osobę pochodzącą z Półwyspu Indyjskiego. Miał krótkie, czarne włosy, nosił czarną koszulkę, niebieskie dżinsy i skórzaną kurtkę.