Irlandia bardzo wolno znosi obostrzenia nałożone w marcu na gospodarkę po wybuchu pandemii COVID-19. Ponowne otwarcie restauracji i sklepów, innych niż spożywcze czy apteki, nastąpiło tu znacznie później niż w większości europejskich krajów, z kolei ostatni etap odmrażania gospodarki utknął w miejscu. Chodzi o puby i bary, które nie serwują jedzenia. W lipcu Irlandia stała się jedynym państwem na kontynencie, w którym te lokale wciąż pozostały zamknięte i straciły przez to cały letni sezon.

Zapowiedzi o ponownym otwarciu pubów pojawiły się już dwukrotnie, ale rząd za każdym razem przesuwał tę datę z uwagi na rosnącą liczbę zakażeń koronawirusem. Jak dowiedział się dziennik Irish Times, dzisiaj (we wtorek) ma paść nowa data - ministerstwo zdrowia ma ogłosić otwarcie pubów na 21 września. Zdaniem resortu, do tego czasu wpuszczenie klientów do tych lokali może stwarzać duże ryzyko.

Czytaj także: Boris Johnson grozi złamaniem umowy z UE i szantażuje Irlandią

Bary i puby, które podają jedzenie, zostały razem z restauracjami otwarte pod koniec czerwca. Doprowadziło to do protestów ze strony właścicieli wciąż zamkniętych lokali, którzy poczuli się pokrzywdzeni tym wybiórczym odmrażaniem branży. Ich protesty nasiliły się w ciągu ostatniego tygodnia, co mogło skłonić władze do przyspieszenia decyzji.

Rząd ma we wtorek rozmawiać na ten temat i ostatecznie przyjąć konkretną datę otwarcia wszystkich pubów. Zdaniem Irish Times, ma to być właśnie 21 września, ale publiczne irlandzkie radio RTE twierdzi, że rozważane są również inne terminy, jak 14 i 28 września.

Liczba zakażeń w Irlandii wciąż rośnie i jest najwyższa od początku pandemii - wyraźnie zaczęła się zwiększać, odkąd władze zaczęły stopniowo znosić obostrzenia w ostatnich miesiącach. Szczególnie duży wzrost zachorowań nastąpił w dwóch największych miastach Irlandii: w Dublinie i Limerick. W poniedziałek Główny Lekarz Irlandii Ronan Glynn radził mieszkańcom tych miast ograniczenie kontaktów społecznych jak to tylko możliwe - donosi Reuters.