Podczas festiwalu żywności i wina w Charleston w Południowej Karolinie zdegustowano butelkę wina odzyskaną 4 lata temu ze statku, który zatonął podczas blokady wybrzeży w czasie wojny secesyjnej w Stanach. Ok. 50 śmiałków kupiło bilety, aby obserwować otwieranie butelki, dekantowanie zawartości przez ekspertów i degustację.
Impreza miała nazwę „Z głębin: 150 lat produkowania wina" (From Deep Below: A Wine Event 150 Years in the Making). Główny sommelier Paul Roberts stwierdził wcześniej: — Miałem już do czynienia z winem z wraków. Może być całkiem dobre.
To jednak nie było takie. Przy wybuchach śmiechu z widowni panel ekspertów ogłosił, że mętny żółto-szary płyn ma zapach i smak mieszaniny wody po krabach, benzyny, słonej wody i octu, ze śladami cytryny i alkoholu. Eksperci uznali, że mogło to być wzmocnione wino hiszpańskie, spirytus albo lekarstwo, ale po 151 latach pobytu na dnie oceanu zmieniło się głównie w słoną wodę.
Chemik od win Pierre-Louis Teissedre z Uniwersytetu Bordoskiego, który analizował próbki pobrane wcześniej strzykawką przez korek stwierdził, że „nos" tego trunku przypomina mieszankę do sprzątania wnętrz kamfory, stojącej wody, węglowodorów, terpentyny i siarki. Analiza wykazała zawartość 37 proc. alkoholu — dodał.
Wino znajdowało się w jednej z 5 zalakowanych butelkach odzyskanych przez archeologów z wraku parowca „Mary-Celestia", który zatonął w tajemniczych okolicznościach podczas wojny secesyjnej w Stanach. Statek wypłynął z Bermudów z dostawami dla konfederatów, wpadł na rafę i zatonął w ciągu 6 minut — podał nurek-archeolog Philippe Rouja. On z bratem Jean-Pierre nurkowali w 2011 r. i znaleźli we wraku butelkę. Kolejne zejścia pozwoliły im wydobyć dalsze butelki wina, a także perfum, damskie buty, szczotki do włosów, guziki z masy perłowej.