Prowadzenie apteki wymaga zezwolenia, a warunki jego uzyskania są ściśle określone przepisami. Jednym z kryteriów branych pod uwagę przy jego wydawaniu jest tzw. ograniczenie antykoncentracyjne, czyli zakaz prowadzenia więcej niż 1 proc. aptek w województwie. Dotychczasowe orzecznictwo wskazywało, że spełnienie tego, wynikającego z art. 99 ust. 3 ustawy – Prawo farmaceutyczne (u.p.f.), wymogu jest konieczne przy ubieganiu się o zezwolenie, ale nie może być przesłanką do jego cofnięcia.

W uzasadnieniu do wyroku z 17 kwietnia Naczelny Sąd Administracyjny odchodzi od tej wykładni, choć dzień wcześniej ten sam sąd, choć w innym składzie, po raz kolejny ją potwierdził. „Zaakceptowanie poglądu, że art. 99 ust. 3 u.p.f. (ograniczenie antykoncentracyjne – red.) ma zastosowanie tylko do wydania zezwolenia oznaczałoby, że zezwolenie już wydane nie podlegałoby kontroli, skoro po jego wydaniu nie można byłoby zastosować np. art. 37ap ust. 1 pkt 2 u.p.f. przewidującego cofnięcie zezwolenia, w przypadku gdy podmiot przestał spełniać warunki wymagane do wykonania działalności gospodarczej określonej w zezwoleniu” – czytamy w uzasadnieniu wyroku.

Czytaj więcej:

Prawo w firmie Przepisami w małe apteki? Eksperci: rynek apteczny i tak miałby swoje problemy

Pro

Otrzymanie zezwolenia nie jest przepustką do omijania przepisów

NSA stwierdza, że brak możliwości cofnięcia zezwolenia aptekarzowi naruszającemu zakaz koncentracji przeczyłoby celowi „dla którego zostały wprowadzone przepisy antykoncentracyjne, niwecząc efektywność wprowadzonej przez ustawę reglamentacji tej strefy działalności gospodarczej”. To zaś prowadziłoby do błędnego wniosku, że „podmiot, który uzyskał wcześniej zezwolenie, nie będzie już musiał w przyszłości przestrzegać przepisów dotyczących warunków prowadzenia działalności określonej w zezwoleniu”.

Opinia dla "Rzeczpospolitej"
Marek Tomków, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej

NSA w wyroku z 17 kwietnia br. jasno wskazuje, że ograniczenie antykoncentracyjne, czyli zakaz prowadzenia więcej niż 1 proc. aptek w danym województwie musi być brane pod uwagę nie tylko przy wydawaniu zezwolenia na prowadzenia apteki, ale może być również podstawą do cofnięcia zezwolenia właścicielowi apteki, który złamał ten zakaz. To precedensowe rozstrzygnięcie, bo dotychczas utarła się linia orzecznicza, zgodnie z którą to kryterium znajduje zastosowanie tylko do wydawania zezwoleń. NSA odszedł od tego stanowiska. Oceniam to bardzo dobrze. Nie może być przecież tak, że sprawnego wzroku domagamy się jedynie od kandydata na kierowcę, a już nie od człowieka, który porusza się po drogach. 

– Ten wyrok NSA stanowi istotne odejście od ugruntowanej linii orzeczniczej w kwestii stosowania art. 99 ust. 3 pkt. 2 i 3 u.p.f. Przez niemal dekadę NSA konsekwentnie prezentował stanowisko, że przepis ten ma charakter kompetencyjny i wyłącznie ogranicza organ w postępowaniu o wydanie nowego zezwolenia – nie zaś w postępowaniach dotyczących jego zmiany czy cofnięcia – mówi Tomasz Kaczyński, radca prawny i partner w kancelarii Rymarz Zdort Maruta.

Dodaje, że NSA wyrażał ten pogląd w wyrokach z 27 lutego 2018 r. (II GSK 2510/17), 4 lutego 2020 r. (m.in. II GSK 3025/17, II GSK 3135/17) oraz 20 kwietnia 2022 r. (II GSK 2738/21), w którym wprost stwierdził, że przesłanki cofnięcia zezwolenia zostały wyczerpująco określone w art. 37ap ust. 1 i art. 103 u.p.f. – bez odesłania do limitów antykoncentracyjnych.

– Obecny wyrok zmienia ten obraz, uznając limit 1 proc. za trwały warunek posiadania zezwolenia. Zmiana ta budzi wątpliwości. NSA odstępuje od wieloletniej, spójnej wykładni językowej bez wyraźnej zmiany stanu prawnego – przepisy art. 99 ust. 3 u.p.f. nie uległy w tym zakresie nowelizacji. Argument systemowy, choć nośny, był dostępny już wcześniej i świadomie odrzucany. Tym trudniej zaakceptować tak radykalny zwrot, szczególnie w kontekście ochrony praw słusznie nabytych przedsiębiorców, którzy swoje decyzje biznesowe podejmowali w zaufaniu do utrwalonego orzecznictwa – przekonuje mec. Kaczyński.

Czytaj więcej

Arkadiusz Radwan: Kto ma lepszą receptę na dostępność lekową dla pacjentów?

Wypadek przy pracy

Podobnie orzeczenie NSA ocenia Maciej Piskorski, prezes Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET. Reprezentowana przez niego organizacja zrzesza największych przedsiębiorców aptecznych w Polsce, prowadzących niemal 3 tys. placówek (wszystkich aptek jest ok. 12 tys.). Od lat, wraz z Konfederacją Lewiatan, zabiega o poluzowanie ograniczeń w prowadzeniu aptek m.in. wynikających z tzw. Apteki dla aptekarza.

– Wyrok NSA jest sprzeczny z utrwalonymi liniami orzeczniczymi tego sądu, a także ze stanowiskiem Trybunału Konstytucyjnego. Po pierwsze, zignorowano liczącą przynajmniej kilkanaście wyroków linię, zgodnie z którą limit 1 proc. dotyczy tylko etapu wydawania zezwoleń. Po drugie, skład orzekający wyłamał się z kolejnej linii orzeczniczej NSA, zgodnie z którą cofnięcie zezwolenia wymaga podstawy wprost wyrażonej w przepisach, a podstawa taka nie może być tworzona przez organy poprzez łączenie przepisów o wydawaniu zezwoleń z ogólnym art. 37ap u.p.f. – komentuje Maciej Piskorski.

Nasz rozmówca stwierdza, że wyrok NSA ignoruje dorobek TK zakazujący domniemywania kompetencji organów. Chodzi o to, że w dotychczasowym orzecznictwie NSA podkreślano enumeratywny charakter wymienionych w art. 37ap u.p.f. przesłanek cofnięcia zezwolenia. Nie ma wśród nich mowy o złamaniu zakazu koncentracji. To jednak, zdaniem samorządu aptekarskiego, stwarza pole do niekontrolowanego przejmowania przez duże sieci apteczne kolejnych podmiotów i ignorowanie przepisów zakazujących tego procederu.

– Na szczęście nie można mówić o odwróceniu linii orzeczniczej. Dzień wcześniej NSA wydał wyroki odmienne od omawianego (sygn. akt: II GSK 518/23 i II GSK 558/23), natomiast zgodne z utrwalonym orzecznictwem. Można powiedzieć, że to orzeczenie było „wypadkiem przy pracy”. Mam nadzieję, że wypadkiem jednostkowym – konkluduje Piskorski.

Sygnatura akt: II GSK 283/23

Czytaj więcej:

Biznes Zmiana zasad gry na rynku aptecznym – konsekwencje

Pro