W ubiegłym roku sądy orzekły 60 tys. rozwodów i tylko 600 separacji. Widać, że te ostatnie cieszą się marginalnym zainteresowaniem małżonków. Czy słusznie?

W mojej ocenie, jak najbardziej. Jeśli ktoś już podjął decyzję o rozwodzie, to szkoda czasu na separację. Jej skutki są podobne do rozwodu – wyłączenie dziedziczenia, możliwość żądania alimentów, rozwiązanie kwestii władzy rodzicielskiej oraz ustanowienie rozdzielności majątkowej. Zasadnicza różnica polega na tym, że przy separacji nie dochodzi do rozwiązania małżeństwa, co oznacza, że w przyszłości, przy rozwodzie, trzeba ponownie przejść postępowanie sądowe. Z mojego dużego doświadczenia w tego typu sprawach wynika, że osoby, które chcą się rozwieść, mają tę decyzję dobrze przemyślaną. Łatwość dostępu do informacji z warsztatu adwokackiego sprawia dziś, że wielu klientów jest nie tylko zdecydowanych na rozwód, gdy przychodzą do adwokata, ale nawet ma plan, jak go przeprowadzić. To jest efekt internetu i sztucznej inteligencji. Zresztą, żeby nie było wątpliwości, oceniam tę zmianę jako dobrą. To przyspiesza postępowania.

Detektyw, który dokumentuje zdradę, musi być lincencjonowany

Co powinna zrobić osoba, która chce uzyskać rozwód z orzeczeniem o winie małżonka? Jak się do tego przygotować?

Klienci często już na pierwsze spotkanie ze mną przychodzą z dowodami w postaci raportu detektywa. Warto wówczas pamiętać, że to musi być licencjonowany detektyw. To jest ważne. W przeciwnym razie nie ma po co załączać raportu do wniosku o rozwód.

Czytaj więcej

Najmniej małżeństw i najwięcej intercyz w historii. Będzie ich 100 tys. rocznie

Tak dokumentuje się zdrady?

Tak, choć w sytuacji, gdy klient chce uzyskać rozwód z orzeczeniem winy i zazwyczaj, choć nie zawsze, jest to żona, częściej pojawia się nie zdrada, tylko przemoc, która ma różne oblicza. Fizyczna, która jest łatwiejsza do udowodnienia, bo można, a nawet trzeba pójść do lekarza po obdukcję. On opisze rodzaj uszkodzeń i jednocześnie oceni, czy mogło do nich dojść w okolicznościach, na które wskazuje poszkodowana. Np. zasinienie na plecach może być efektem pchnięcia na ścianę.

Ponieważ jednak obdukcja dowodzi powstania uszkodzeń, ale nie stwierdza, kto się do nich przyczynił, to najlepszym dowodem, który potwierdzi stosowanie przemocy, jest świadek. Niestety jest to dowód, o który najtrudniej, bo zwykle przemoc to w rodzinie temat tabu. Otoczenie się domyśla, ale wygodniej jest udawać, że się nie widzi. Nikt też nie lubi chodzić na policję i składać zeznań, a potem potwierdzać ich w sądzie. Gdy już „mleko się wyleje” i trudno dalej udawać, że nie ma problemu, ludzie się przełamują i zeznają. Część osób, aby udowodnić przemoc fizyczną stara się przed wystąpieniem o rozwód o założenie niebieskiej karty albo już dysponuje wyrokiem sądu karnego, w którym małżonka uznano za winnego czynu opisanego w art. 207 k.k., tj. znęcania się. Uzyskanie wcześniejszego wyroku, potwierdzającego przemoc, bardzo upraszcza uzyskanie rozwodu z orzeczeniem o winie. Choć z drugiej strony wydłuża czas uzyskania rozwodu, ale jeśli komuś na tym zależy, to warto ten trud podjąć.

Przemocą psychiczną w małżeństwie może być karanie partnera milczeniem

Art. 207 kodeksu karnego mówi też o przemocy psychicznej.

To może być karanie partnera długotrwałym milczeniem. Nie takim kilkudniowym, ale przynajmniej wielotygodniowym. Brak współpracy przy podejmowaniu podstawowych decyzji związanych z codziennym funkcjonowaniem gospodarstwa, ciągłe zmienianie zdania co do np. wyjazdu na wakacje, zakupu samochodu, spotkań, prowadzące do manipulowania małżonkiem, który traci pewność, czy faktycznie na coś się umówili, czy też o czymś zapomniał, czy coś pomylił. Formą przemocy psychicznej jest też alienowanie dzieci. O ile przemocy fizycznej nieporównywalnie częściej dopuszczają się panowie, to paniom łatwiej przychodzi używać dzieci jako narzędzi w walce z mężem. Zdarza się też przemoc ekonomiczna i to nawet w małżeństwach, gdzie dwie osoby pracują. Jedna, zwykle ta lepiej zarabiająca, odcina drugiej dostęp do kont i gotówki. Tłumaczy to niegospodarnością, podczas gdy sama zapewnia sobie wyższy poziom życia.

To też trzeba w sądzie udowodnić. Czy można się posłużyć nagraniami rozmów?

Jak najbardziej możemy nagrywać rozmowy, w których uczestniczymy. Przestępstwem jest nagrywanie rozmów, których uczestnikami nie jesteśmy, czyli zakładanie podsłuchów.

Małżeństwa i rozwody w Polsce

Małżeństwa i rozwody w Polsce

Foto: PAP

Czy zbierając dowody zdrady można zajrzeć do laptopa małżonka?

A przeglądanie telefonu małżonka, laptopa, korespondencji, wyciągów bankowych i wykorzystanie tego jako dowód?

Stanowczo odradzam. Kłania się art. 267 kodeksu karnego, który mówi o bezprawnym uzyskaniu informacji. Kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do informacji dla niego nieprzeznaczonej, otwierając zamknięte pismo, podłączając się do sieci telekomunikacyjnej lub przełamując albo omijając elektroniczne, magnetyczne, informatyczne lub inne szczególne jej zabezpieczenie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch. To samo dotyczy nagrywania obrazu. Czyli nie zakładamy podsłuchów ani kamer, bo jest to przestępstwo. Rzadko się zdarza, że pokrzywdzony zgłasza to prokuratorowi, ale spotkałem się ze sprawami, które skończyły się skazaniem dla małżonków próbujących na własną rękę zebrać materiał dowodowy. Na co dzień, w normalnej relacji, gdy przychodzi korespondencja z banku do żony czy męża, otwiera ją ten, komu pierwszemu wpadła w ręce, ale z punktu widzenia kodeksu karnego popełniamy przestępstwo.

Czyli, gdybym rozwodząc się, przyszła do pana mecenasa z wyciągami z banku, listami, które nie były do mnie adresowane czy screenami SMS-ów to popełniłabym przestępstwo?

I to nawet dwa. Bezprawnie uzyskując informacje i ujawniając je innej osobie.

Co pan by z tymi dowodami zrobił?

Nic. W przeciwnym razie sam byłbym narażony na postępowanie karne i dyscyplinarne. Skutki takiego „zebrania” dowodów i ich użycia mogłyby być dla nas bardzo przykre.

Ale przecież ludzie pozyskują w ten sposób dowody i używają ich w sądzie.

Czasami tak, i bardzo dziwię się profesjonalnym pełnomocnikom, którzy czasem używają nielegalnie pozyskanych dowodów. Narażają się w ten sposób na ryzyko ścigania za popełnienie przestępstwa.

Czasem jednak nawet w sądzie to przechodzi.

Nie będę tego komentował. Prawo jest jasne w tej kwestii.

Zatem, widząc podejrzany wyciąg z konta, lepiej go nie wykorzystać?

Tego bym nie powiedział. Wszystko zależy od tego, w jakich okolicznościach się pani z tym wyciągiem zapoznała. Jeśli mąż zostawiłby otwarty list z banku na biurku w domu, a pani, przechodząc, zajrzy do niego i okaże się, że on się może przydać, to zupełnie inna sytuacja niż otwieranie nie swojej korespondencji.

Czyli gdyby zostawił otwarty laptop, to można powiedzieć, że sam będzie sobie winny?

Miałem kiedyś taką sprawę, w której klient utrzymywał, że zapoznał się z treścią maila, bo żona zostawiła otwarty laptop i to akurat właśnie z tym pogrążającym ją mailem. Ledwie się wywinął z oskarżenia o bezprawne pozyskanie informacji. Można uwierzyć w otwarty, zostawiony list, ale z mailami gorzej. To samo dotyczy „przypadkowego” przeczytania SMS-a w nie swoim telefonie. Naprawdę nie trzeba sięgać po takie dowody. Wystarczą zdjęcia zrobione przez detektywa albo żonę czy męża, ponieważ część osób sama staje się w swoich sprawach detektywem i udaje im się zrobić zdjęcia, które nie pozostawiają wątpliwości co do charakteru znajomości. Zdjęcia i świadkowie. Więcej nie trzeba, ale lepiej się dogadać. Nawet w tych najtrudniejszych sprawach udaje się ludziom dojść do porozumienia. Emocje, których jest początkowo dużo, opadają. Ludzie zaczynają kalkulować. Czy brnąć w długoletni proces, wydawać po 2-3 tys. zł na opinię biegłego, a często potrzebna jest więcej niż jedna, na adwokata, czy jednak patrzeć do przodu i zbudować sobie życie od nowa?

Czytaj więcej:

Nawigator prawny Poradnik Akcje po rozwodzie: kto ma prawa korporacyjne?

Pro

Bardzo pomocna jest mediacja z udziałem zatwierdzonego przez sąd mediatora. Widziałem, jakie to przynosi dobre efekty nawet u bardzo zwaśnionych par, o których, gdy po raz pierwszy siadaliśmy do stołu, nikt by nie powiedział, że ci ludzie się dogadają.

Do tego trzeba zgodnej woli dwojga małżonków. Co zrobić, gdy druga strona na wszystko odpowiada „nie” i mówi: nigdy nie dam ci rozwodu?

Te pogróżki mogą być uzasadnione. Jest możliwe, że w przypadku, gdy o rozwód występuje strona, która jest jego powodem, a druga mówi, że się na niego nie godzi, to sąd może oddalić pozew. Jednak są to rzadkie przypadki, a powód oddalenia pozwu jest zwykle bardziej złożony niż sam brak zgody jednego małżonka. Sąd może to zrobić, gdy stwierdzi, że przez rozwód ucierpi dobro dzieci. Przy czym taka decyzja nie oznacza, że zdaniem sądu rodzice powinni dalej żyć razem, tylko że poziom konfliktu nie pozwala im porozumieć się w sprawie opieki nad dziećmi. Nie przekreśla to możliwości rozwodu, ale powoduje, że trzeba jeszcze raz składać pozew, być może opłacać biegłych, przesłuchiwać świadków. To się nie opłaca. Lepiej się dogadać. Zwłaszcza że zdarzają się przypadki powtórnych ślubów po rozwodach. Mam takich klientów, których nigdy bym nie podejrzewał, że mogą do siebie wrócić, a jednak tak się stało.

Najłatwiejsze rozwody? Bez dzieci, bez majątku, bez orzekania o winie

Jakie rozwody są najłatwiejsze?

Te bez dzieci, bez majątku i bez orzekania o winie, ale przy zgodnej woli obu stron. Wtedy do rozwiązania małżeństwa wystarczy jedna rozprawa. Oczywiście pod warunkiem, że doszło do ustania więzi psychicznej, fizycznej i ekonomicznej. Sąd nie będzie badał, czy strony podzieliły się półkami w lodówce. Czasem rozwodzący się małżonkowie nadal prowadzą wspólne gospodarstwo, ale przestali się kochać. Chcą się rozwieść i się rozwodzą. Zdarza się przecież, że nawet po rozwodzie ludzie dalej żyją w jednym mieszkaniu, a sąd, orzekając rozwód, detalicznie określa, kto użytkuje, który pokój oraz że wspólnie użytkują kuchnię i łazienkę. Nie trzeba mieszkać osobno, żeby się rozwieść. Czyli można siedzieć przy jednym stole, ale już nie spać w jednym łóżku.

Rozwód z dziećmi nie może być szybki i spokojny?

Oczywiście, że może być, i wiele takich spraw także kończy się na jednej rozprawie, ale do tego potrzebne jest porozumienie rozstających się małżonków. Jeśli chcemy sprawnego załatwienia sprawy, to do pozwu trzeba dołączyć porozumienie rodzicielskie. To dokument, w którym rodzice ustalają, gdzie dziecko (lub dzieci) będzie mieszkać, kto będzie sprawował opiekę, jakiej wysokości będą alimenty, kwestie szkoły, a nawet leczenia, jeśli jest taka potrzeba. Poza tym trzeba też wskazać we wniosku osobę z rodziny czy znajomych dobrze zaznajomioną z sytuacją dziecka, którą sąd przesłucha w charakterze świadka. Jeśli nic sądu nie zaniepokoi, to również mając dzieci, można rozwieść się na jednej rozprawie.

Czytaj więcej

Rozwiedzeni rodzice podzielą się opieką nad dzieckiem, ale z wyjątkami

Ze statystyk GUS wynika, że sądy w 85 proc. spraw orzekły w 2025 r. rozwód bez orzekania o winie.

Tak, to jest bardzo dobry trend.

Pana osobiste statystyki też go potwierdzają?

Zdecydowanie. Każda ugoda jest lepsza od wyroku sądu. Taki wniosek wyciągam po 17 latach praktykowania i powtarzam to klientom. Wyrok jest decyzją sądu, a o ugodzie decydują klienci. To nawet z psychologicznego punktu widzenia jest korzystniejsze. Łatwiej zaakceptować coś, czego się jest współautorem, niż narzucone rozwiązanie.

Dużo było rozwodów przez te 17 lat?

Nie liczyłem, ale na pewno jest ich coraz więcej, przynajmniej wśród prowadzonych przeze mnie spraw.

Ze statystyk wynika, że przytłaczająca większość rozstających się par potrafi się dogadać. Czyli te historie z piekła rodem, o których słyszymy czy czytamy w plotkarskich mediach, są udziałem mniejszości?

Na pewno znacznie więcej osób, niż wskazane 15 proc. na początku, gdy przychodzi do adwokata, chce uzyskać rozwód z orzeczeniem winy. To nie są łatwe rozwody. Każdemu klientowi tłumaczę, ile energii straci bezpowrotnie. Wyjaśniam, że to potrwa dwa, może trzy lata i to w pierwszej instancji, a przecież jest jeszcze możliwość, że sprawa trafi do drugiej. Decydując się na tę ścieżkę, trzeba zaakceptować, że przez lata nie ureguluje się kwestii swojego stanu cywilnego, spraw majątkowych. Nie mówiąc o długotrwałym stresie. Żartuję sobie, że „przymuszam” klientów do ugody. Uświadamiam im też, że sąd nie waży winy. Nawet jeśli jedna osoba jest winna w 95 proc., a druga w 5 proc., sąd orzeknie, że obie strony są winne rozwodu, a sytuacji, w których jedną stronę można w 100 proc. obciążyć winą za rozpad małżeństwa, jest niewiele. Nawet zdrada o tym nie przesądza. Ludzie są czasem bardzo samotni w małżeństwie. Wygasają więzi i w takiej sytuacji nawiązują relację, którą potem druga strona wskazuje jako przyczynę rozwodu i chce orzeczenia o winie romansującego małżonka. Rozwód nie jest wówczas przyczyną, ale skutkiem rozpadu małżeństwa. Adwokat powinien to wszystko uświadomić klientowi i naprawdę w wielu przypadkach klienci odstępują od oczekiwania uzyskania rozwodu z orzeczeniem winy.

Po rozwodzie pozostaje jeszcze podział majątku. Jak się do tego przygotować?

To również większość rozwodzących się par ma przemyślane. Zwykle idą jeszcze przed rozwodem do notariusza zawrzeć umowę rozdzielności majątkowej, która pozwala im decydować o własnym majątku, czyli na przykład kupić sobie mieszkanie, do którego druga strona nie ma już prawa. Rozdzielność działa na przyszłość, trzeba więc dogadać się w kwestii podziału tego, co małżonkowie zgromadzili w czasie obowiązywania wspólności majątkowej. Wiele osób takiego podziału również dokonuje u notariusza. To szybsza, droższa ścieżka niż sądowa, bo taksa notarialna jest w tym wypadku uzależniona od wartości dzielonego majątku, a w sądzie jest to stała opłata w wysokości 1000 zł, a z kolei, gdy taki wniosek o podział majątku zawiera zgodny projekt podziału, to opłata będzie wynosić 300 zł. Sądy mogą razem z rozwodem przeprowadzić podział majątku, ale małżonkowie nie chcą tego robić. Wymaga to prowadzenia kolejnej sprawy, na co wielu klientom szkoda czasu i wolą załatwić to u notariusza. Sprawy, w których ludzie walczą o każdą ściereczkę czy widelec, oczywiście zdarzają się, ale to rzadkość. Ja nie dopuszczam do tego u swoich klientów.

Mówimy o kosztach podziału majątku, a ile kosztuje sam rozwód?

 Opłata sądowa wynosi 600 zł. Usługa adwokacka jest różnie wyceniana. Czasami strony umawiają się na ryczałt, bez względu na liczbę rozpraw i czas, który zajmie prowadzenie sprawy. Czasami wybierają rozwiązanie w oparciu o nakład pracy adwokata. Trzeba być przygotowanym, że będzie to kwota przekraczająca 10 tys. zł. Do tego, jeśli potrzebne będą opinie biegłych, to, jak już mówiłem, każda opinia to kolejne 2-3 tys. zł.